Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
119 obserwujących
1445 notek
1823k odsłony
1016 odsłon

Żeglarstwo jest sarmackie!

Wykop Skomentuj1
Kultura, praktyka i zwyczaje żeglarskie w Polsce to najpełniejsze przedłużenie starej kultury sarmackiej rozpowszechnionej w dawanej Rzeczpospolitej!
Aby zweryfikować tę tezę należy najpierw wyjaśnić co to jest kultura sarmacka i jakie są zwyczaje polskich żeglarzy. Spróbuję zatem krótko scharakteryzować dawnego Sarmatę, a potem wskażę jego podobieństwa do współczesnego żeglarza.
Sarmata to: Polak, tradycyjny katolik, patriota, skrajnie przywiązany do wolności osobistej, wyposażony w staropolską fantazję. Gdy wsiada na konia trzyma się dumnie, innym stara się pokazać jako ktoś lepszy, możniejszy, wyżej postawiony - jest hojny, rozrzutny, bawi się i pije na całego. Gościnny, szarmancki dla dam, warchoł, odważny, krzykacz sejmowy, mężny, przywiązany do ziemi, skłonny do zatargów z sąsiadami i zajazdów. Przewyższa ogładą, gestem i poświeceniem dla Rzeczypospolitej chłopów, chamów i prostaków. Przywiązany do swojego szlacheckiego pochodzenia, dumny ze Złotej Wolności panującej w Rzeczpospolitej.
Sarmata powinien być gruby, dużo pić trunków niskoprocentowych, dużo jeść i mieć szabelkę przy boku. Starodawne powiedzenie: "pijany jak Polak" oznacza człowieka, który dużo wypił, a mimo to potrafi sprawnie się poruszać, trzeźwo myśleć i sensownie się wypowiadać - czyli człowieka z silną głową. Sarmata musi pić dużo, ale się nie upija. Podstawowe napoje jakie pije to piwo, miód i gorzałka. W czasie biesiad obowiązkowe jest wznoszenie toastów za zdrowie biesiadników, przepijanie do innych, głośne śpiewanie pieśni biesiadnych, a pijaństwo musi być zorganizowane z jakiejś okazji. Prawdziwy Sarmata pije do świtu, wsiada na koń, przejeżdża milę, wraca i zaczyna pijatykę od nowa - i dlatego biesiady trwają po kilka dni.
Często też zdarza się, że Sarmata wyrusza na wojnę w obronie Rzeczpospolitej. W czasie wojny odczuwa niewygody, sypia przy ognisku, myje się rzadko i wypełnia służbę: stoi na warcie, robi nocne podchody, wypełnia rozkazy przełożonego (i często też je wydaje jako przełożony innych) i daje z siebie wszystko bez okazywania słabości.
Czy nie widać w tym wiele podobieństw do współczesnej kultury żeglarskiej w Polsce? Zamiast konia podstawiamy żaglówkę, za pieśni biesiadne szanty, za szablę nóż żeglarski i już mamy typowego polskiego żeglarza. Przywiązanie do łódek i ich pielęgnowanie czy remontowanie jest podobne do stosunku Sarmatów do swoich koni. Umiłowanie wolności, szybkiej jazdy, duma, świadomość przynależności do elity, zdolność do ryzyka, fantazja, skłonność do wieczornego biesiadowania w tawernach i przy ognisku, czy chóralnego śpiewania, mocna głowa do trunków, przywiązanie do symboli i specyficznych zasad - wszystko to są cechy polskiego żeglarza i jednocześnie dawnego Sarmaty.
Żeglarze, tak jak Sarmaci, przywiązują dużą wagę do wyglądu. Sarmata wyróżniał się wykwintnym strojem, dumną postawą i wypielęgnowanym koniem i tak samo żeglarz w porcie musi zostawić jacht w idealnym ładzie - żagle muszą być sklarowane, liny zbuchtowane, pokład umyty a sam żeglarz przed wyjściem do tawerny myje się i schludnie ubiera.
Mycie pokładu ma wielowiekową tradycję i zgodnie z legendą pokład należy szorować specjalnym piaskowcem przywiezionym z Ziemi Świętej.
Współczesny żeglarz wypływa na rejs morski, w czasie którego nie dba o wygodę i wypełnia służbę: wykonuje rozkazy (albo je wydaje), wypełnia wachty, czy to dzień czy noc, czy to sztil czy sztorm. Rzadko się myje, jest odważny i nie okazuje słabości.
Żeglarze polscy są patriotami i przywiązują dużą wagę do polskich symboli - pływają pod polską banderą, używają proporców polskich klubów, a nawet tworzą swoje prywatne, rodzinne proporce. W obcych portach, nawet jak pływają pod obcą banderą, zawsze umieszczają na jachcie jakiś polski symbol, tak by inni Polacy ich rozpoznali. A jak rozpoznają taki symbol na innym jachcie w porcie, to zawsze dochodzi do spotkania, które kończy się pijacką biesiadą, w czasie której śpiewa się polskie szanty oraz pieśni biesiadne i patriotyczne, tak, że cała tawerna i port wie, że spotkali się Polacy. Jednocześnie żeglarze polscy łatwo nawiązują kontakt z żeglarzami innych narodowości, ciekawią się ich kulturą i zwyczajami, chętnie wymieniają się opowieściami, piosenkami i doświadczeniami żeglarskimi.
Żeglarze tak samo jak Sarmaci powołują się na starodawne tradycje, często mityczne i zmyślone, przestrzegają specyficznych zasad, mają własną etykietę, są z siebie dumni, wywyższają się nad innych, są czuli na zniewagi. Wtedy gdy można, są porywczy, a gdy warunki na to nie pozwalają, zachowują kamienny spokój i opanowanie, potrafią fantazjować i snuć niestworzone morskie opowieści o swoich przygodach oraz są targani sprzecznościami: z jednej strony czują ciągłą chęć podróżowania i przemieszczania się w przestrzeni, kochają powiew wiatru na twarzy, a z drugiej strony po swoich wojażach lubią wracać do czegoś stałego i stabilnego - swojej rodziny, domu i ziemi.
Prawie każdy polski żeglarz oprócz dalekich wypraw morskich praktykuje też czasami pływania śródlądowe na polskich jeziorach. Takie wyprawy można porównać do sarmackich hulanek po okolicy. Sarmata wprawiony w wojnach na Dzikich Polach czuł się w swojej okolicy jak ryba w wodzie, niczego się nie bał, wszystko znał i nikt mu nie był groźny, nawet po pijanemu. U siebie był w pełni wolny i swobodny - mógł robić wszystko co chciał, a jedynym ograniczeniem była moralność.
Tak samo polski Wilk Morski będąc na jeziorach nie boi się żadnej burzy czy Białego Szkwału, które są niczym w porównaniu z morskimi przygodami. Wilk Morski uważa żeglarzy śródlądowych (których nazywa szuwarowobagiennymi) za gorszą odmianę żeglarzy. Wśród żeglarzy panuje hierarchia, jak wśród dawnej szlachty, która formalnie była równa, ale faktycznie byli szlachcice lepsi i bardziej zasłużeni oraz była zubożała szlachta zaściankowa. Tak samo wśród żeglarzy ten, kto przepłynął przylądek Horn, czy równik, jest dużo ważniejszy i lepszy niż zwykły żeglarz bałtycki, a ten z kolei jest dużo lepszy niż żeglarz szuwarowobagienny.
Istnieją żeglarze prawdziwi i nieprawdziwi czyli uzurpatorzy, którzy po przepłynięciu tygodniowego rejsu po Mazurach nazywają się niesłusznie żeglarzami i opowiadają w tawernach morskie opowieści przeczytane w książkach marynistycznych jako własne przygody, tak jak dawniej istnieli prawdziwi szlachcice i chłopstwo, które się pod szlachtę podszywało. Ale mimo hierarchii wszyscy Sarmaci byli Panami Braćmi i stanowili jeden ród szlachecki - tak samo wszyscy polscy żeglarze są jedną wielką żeglarską bracią.
Każdy żeglarz, czy prawdziwy czy fałszywy, na swoich polskich jeziorach jest w pełni wolny i swobodny i tego nie jest w stanie zniszczyć lądowy socjalizm ograniczający wolność, który obecnie niszczy Rzeczpospolitą. Jedynym ograniczeniem żeglarskiej wolności jest moralność, a z bzdurnych socjalistycznych przepisów każdy żeglarz sobie kpi i bimba. Dawna polska, sarmacka Złota Wolność, która panowała w Rzeczpospolitej, przeniosła się dzisiaj z lądu na wodę i tam jest wciąż pielęgnowana i przechowywana - tak, że będzie mogła się kiedyś odrodzić na lądzie niszcząc socjalizm i jego niewolnicze prawa. Na żeglarzach spoczywa dziś ważne dziejowe zadanie strzeżenia i pielęgnowania wolności osobistej i sarmackiej kultury, tak by mogła ona kiedyś posłużyć do wskrzeszenia naszej dawnej potęgi i chwały.
 
Grzegorz GPS Świderski

następny odcinek -> Jak oni cumują!

następna notka -> Ciemnogród

 

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale