Pupilla Libertatis
Jestem sarmatolibertarianinem. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
150 obserwujących
1838 notek
2347k odsłon
  974   0

Tajemnica

Niektórzy uważają, że tajemnica korespondencji, czy ogólnie tajemnica towarzyska, polega na bezwzględnym zakazie ujawniania treści prywatnego listu albo prywatnej rozmowy. Takie ujawnienie uznają oni za niemoralne, naganne czy niehonorowe.
Uważają, że dobre obyczaje nakazują trzymać w tajemnicy wszelkie informacje, jakie się dostanie od innych prywatnie, albo w gronie kilku, czy kilkunastu osób. A ujawniać je można tylko w takich przypadkach:
  1. gdy ten, który informacje podał, wprost zgodzi się na jej ujawnienie - wtedy można ujawniać tym, na których zgodzi się ten informujący,
  2. gdy informacje dotyczą jakiegoś przestępstwa lub planu przestępczego - wtedy można ujawnić taką informację, ale tylko policji albo sądowi.
Wszelkie inne ujawnienie informacji z prywatnego listu lub rozmowy jest złamaniem dobrych obyczajów i jest niehonorowe – tak niektórzy sądzą. Moim zdaniem się mylą.
Podam przykład: dostaje informację od znajomego, który twierdzi, że żona mnie zdradza - i wyjawia szczegóły: z kim, gdzie i kiedy. A ja to mówię żonie i pytam się jej czy to prawda. Czy postąpiłem niehonorowo, bo ujawniłem prywatną informację?
Albo taki przykład: dostaję list od całkiem obcej osoby, która mnie obraża. A ja ten list publikuję na blogu. Czy w ten sposób postąpię niehonorowo, bo ujawniłem prywatny list?
Ewidentnie wolno ujawnić prywatny list, jeśli jest on aktem wrogości, jest nieprzyjazny, zawiera obelgi, pogróżki albo inną formę ataku – tym bardziej, gdy nadawca to osoba nieznajoma. Z tym to każdy się musi zgodzić, nie? Żadne zasady dobrego wychowania nie nakazują trzymać takich listów w tajemnicy, nieprawdaż?
A więc widać, że prawo (moralne, czy honorowe) do ujawnienia prywatnie uzyskanych informacji zależy od oceny tej informacji, a nie od tego, jaką metodą się je otrzymało. A więc nie ma jakiegoś bezwzględnego zakazu ujawniania prywatnej korespondencji czy rozmowy.
Tajemnica korespondencji dotyczy tylko listonosza i każdego, kogo adresat nie upoważnił do otwarcia listu. Łamanie zasad związanych z tajemnicą następuje tylko wtedy, gdy uzyskujemy informacje podstępem, oszustwem czy złodziejstwem, albo gdy wprost przyrzekamy, że informacji nie ujawnimy, a potem ją jednak ujawniamy.
A zatem są ewidentne przypadki, gdy można ujawniać prywatne listy i rozmowy. Podam kilka dalszych przykładów:
  1. Dostaję od znajomego prywatnie list z opowiedzianym dowcipem, albo znajomy mi go opowiada w prywatnej rozmowie. Nie widzę nic złego w przekazaniu tego dalej - bez pytania autora o zgodę.
  2. Dostaję prywatną prośbę o pomoc – np. o wsparcie finansowe w związku z jakimś nieszczęściem, czy chorobą, albo z prośbą o pomoc w skonfigurowaniu jakiegoś programu komputerowego, albo z prośbą o podanie kontaktu do jakiejś firmy czy instytucji, albo z prośbą o poradę w jakiejś sprawie itd... Nie widzę nic złego w przekazaniu tej prywatnej prośby innym osobom, które mogą lepiej tej pomocy udzielić - bez pytania proszącego o zgodę.
  3. Dostaje prywatny list z jakąś informacją - np., że ktoś znajomy umarł, albo się ożenił, albo urodziło się mu dziecko, albo się rozwiódł, albo zachorował, albo wsadzili go do więzienia itd... Nie widzę nic złego w pokazaniu tego listu innym znajomym, które znają osobę, której dotyczy informacja - bez pytania nadawcy o zgodę.
  4. Dostaje list, który jest adresowany do wielu różnych osób. Jest to wyraźna (choć domyślna i domniemana) zgoda nadawcy na to, że list nie jest tajemnicą i wolno go rozpowszechniać. Tu też nie trzeba pytać nadawcę o zgodę, nie?
itd... 
Zgadzam się, że czasem prośba o utrzymanie przekazywanej informacji w tajemnicy może nie być wyrażona wprost i może być domyślna. Ale podstawowym i koniecznym warunkiem by można przyjąć domyślną prośbę o utrzymanie sekretu jest to, że osoba, która do nas pisze, czy nam coś mówi, jest nam dobrze znana osobiście i z którą mamy dobre koleżeńskie stosunki.
Uważam, że jeśli jakaś obca osoba, której nazwisko czy e-mail pierwszy raz widzę, albo osoba, która nie jest moim dobrym znajomym, pisze do mnie prywatnie i nawet prosi o utrzymanie tajemnicy, to mogę śmiało te informacje ujawnić nie łamiąc zasad dobrego wychowania. Jak ktoś chce przekazać jakąś tajemnicę, to niech zdobędzie deklarację nie ujawnienia jej przed jej przekazaniem, a nie po.
W przypadku, gdy ujawniamy treść informacji, która jest atakiem, jest aktem wrogości, a co gorsze zawiera groźby czy pomówienia (w stosunku do nas, albo do kogokolwiek innego), to wolno takie coś cytować nawet nierzetelnie - wolno ujawnić to tendencyjnie cytując, tak by przedstawić adresata w jeszcze gorszym świetle niż się postawił wysyłając swój list.
Jeśli rozmawiamy z kimś nieprzyjaznym, kimś kto jest naszym przeciwnikiem, wrogiem czy konkurentem, to nie mamy obowiązku honorowego trzymać w tajemnicy tego co nam powie, nawet jeśli w tej rozmowie jest przyjazny. Chyba, że przed rozmową przyrzekniemy, że treści rozmowy nie ujawnimy.
 
Grzegorz GPS Świderski


 

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale