Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
128 obserwujących
1592 notki
2023k odsłony
671 odsłon

Cudzołożenie króla

Wykop Skomentuj15

Stosowanie Dekalogu dla poddanego władzy, dla obywatela, dla zwykłego człowieka nieuczestniczącego we władzy, jest proste. Jeśli przykazanie mówi: „nie cudzołóż” to znaczy, że nie może on popełniać zdrady małżeńskiej. Widzicie w tym jakiś problem? Bo ja nie.

Ale mam nie zdradzać małżonki nie tylko wtedy, gdy jestem zwykłym człowiekiem, ale też gdy jestem królem, pomazańcem bożym, legislatorem i władcą - przecież teoretycznie zawsze mogę się takim stać, nie? To tylko pewna funkcja społeczna. Moralność dotyczy wszystkich tak samo, bez względu na funkcję społeczną, nieprawdaż?

Ale taki król, władca, premier, poseł, czy inny legislator, ma jeszcze dodatkowy problem z tym przykazaniem – sam oczywiście cudzołożyć nie może, jak każdy inny, ale czy może na to pozwolić swoim poddanym lub obywatelom mu podległym? Czy przykazanie oprócz zakazu zdrady małżeńskiej wymaga też by pilnować innych by nie zdradzali? Może nie wszystkich, ale czy wymaga by choć jakiegoś jednego innego małżonka pilnować?

W istocie taki król musi się zastanowić czy moralność zezwala mu na zastosowanie przemocy, by poddanym uniemożliwić cudzołożenie. Czy wolno mu zabić poddanych, którzy cudzołożą? A jeśli nie zabić, to czy może zabić ich tak po troszku - uszkodzić ciało, uwięzić, jakoś uciemiężyć? W mordę walnąć, grzywnę nakazać, albo choć zrugać grubiańskimi słowy, palcem pomachać i kamieniem rzucić?

Czy szóste przykazanie dotyczy mojego małżeństwa czy cudzych? Ono przecież brzmi: „nie cudzołóż”, a nie: „pilnuj, by inni nie cudzołożyli”! Ono przecież tak samo dotyczy króla - mówi mu: „nie cudzołóż”, a nie: „nie pozwalaj by twoi poddani nie cudzołożyli”. No to trzeba pilnować siebie, czy innych?

Gdy mam zakaz moralny, to mam tego nie robić. Ale czy to wystarczy? Czy ten zakaz moralny upoważnia mnie do tego by stosować przemoc wobec bliźnich, którzy ten zakaz łamią, ale mi nie szkodzą i w ogóle nie wchodzą ze mną w żadne interakcje?

Jeśli moralność wymaga od króla by pilnował, by inni nie popełniali zdrady małżeńskiej, to czy ta sama moralność wymaga też tego samego od każdego innego człowieka? Przecież moralność dotyczy wszystkich tak samo, a zatem jeśli mamy dbać o to, by inni nie cudzołożyli, to każdy z nas powinien dbać o każdego innego. No bo niby dlaczego tylko król ma o to dbać? Albo tylko senator, policjant czy jakiś urzędnik? Jak wszyscy, to wszyscy, babcia też. Albo pilnujemy siebie, albo wszystkich innych. Albo każdy pilnuje siebie, albo wszyscy pilnują wszystkich. Niby dlaczego tylko król miałby pilnować moralności innych, a inni nie mogliby pilnować moralności króla?

Moim zdaniem jakiekolwiek uprawnienie moralne określające kto może pilnować, a kto jest pilnowanym, byłoby sprzeczne z uniwersalizmem moralnym, a zatem byłoby niemoralne w świetle moralności zakładającą równość wszystkich wobec moralności.

Moralność, która kazałaby każdemu pilnować każdego, oznaczałaby moralną odpowiedzialność wspólnoty, a nie każdego jej członka z osobna. Taka moralność oznaczałaby, że każdy grzech każdego członka wspólnoty jest grzechem całej wspólnoty, a zatem wszyscy członkowie wspólnoty solidarnie, razem, równo, tak samo, grzeszą, gdy zgrzeszy choć jeden z nich. Taka moralność jest możliwa, ale nie jest ona zgodna z chrześcijaństwem.

A zatem w naszej cywilizacji nie można innemu zakazać cudzołożenia w prawie stanowionym. I to samo dotyczy wielu innych grzechów. Zabronić wolno tylko tego co moralnie uprawnia do zastosowania przemocy wobec grzesznika. Nie dlatego wolno zakazać kradzieży, że jest niemoralna, ale dlatego, że moralna jest przemoc użyta przeciwko złodziejowi. Nie dlatego wolno zakazać mordowania, że jest to niemoralne, ale dlatego, że moralna jest przemoc użyta przeciwko mordercy. Zabójstwo w obronie własnej jest moralnie usprawiedliwione.

Zgodność prawa z moralnością nie polega na tym, że zasady moralne należy skodyfikować, czyli przykazania zamienić na prawo stanowione. Zgodność moralności z prawem stanowionym wymaga tego, by przemoc wobec tych, którym przepisy czegoś zabraniają, była moralnie dozwolona.



Wykop Skomentuj15
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka