Pupilla Libertatis
Jestem sarmatolibertarianinem. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
150 obserwujących
1856 notek
2372k odsłony
  1070   0

Co zrobić z menelami?

Wolnościowcy polscy postulują całkowitą prywatyzację służby zdrowia i zniesienie obowiązku płacenia składek na ubezpieczenie zdrowotne. Przeciwnicy tych rozwiązań mają wątpliwości czy to zadziała i często pytają: a co jeśli nieubezpieczony, biedny, bezdomny, samotny człowiek ulegnie wypadkowi? Kto i za co będzie go leczył?
W domyśle za tym pytaniem stoi pogląd, że jeśli państwo się nie zajmie służbą zdrowia, to ludzie biedni pozostaną bez opieki medycznej i będą masowo umierać. Antywolnościowcy mówią: teraz jesteś młody i zdrowy, to popierasz prywatyzację, ale jak ci się powinie noga, gdy staniesz się stary i niedołężny, gdy zachorujesz, to sam zatęsknisz za państwową, darmową służbą zdrowia.
Moim zdaniem ci antywolnościowcy w ogóle źle stawiają problem i zadają bezsensowne pytania.
Państwowa służba zdrowia w istocie polega na tym, że jest pewna wspólnota ludzi, zwana narodem, którzy to ludzie według pewnych zasad opłacają dobro wspólne, ta wspólnota za to buduje i utrzymuje sieć szpitali i leczy w nich członków wspólnoty za darmo w razie gdy zachorują lub będą mieć wypadek. To rozwiązanie tworzy taki problem, że przynależność do wspólnoty zdrowotnej jest obowiązkowa - ktoś mieszkający w Polsce, będący Polakiem, musi uczestniczyć w tym konkretnym systemie opieki zdrowotnej. A przecież takich systemów można stworzyć wiele - wiele metod opłacania wspólnego dobra i wiele zasad korzystania z niego. Naród nie musi mieć jednolitego systemu finansowania opieki zdrowotnej. Naród śmiało może mieć wiele takich systemów.
Rozwiązanie wolnorynkowe nie oznacza likwidacji systemu wspólnotowej pomocy, a tylko likwidację monopolu terytorialnego i stworzenie wielu dobrowolnych wspólnot dbających o zdrowie po swojemu. W warunkach wolności każdy człowiek będzie należał do jakiejś grupy samopomocy i będą one różnorodne. Będą lokalne społeczności. Będą rodziny. Będą wspólnoty ubezpieczonych. Będą też wspólnoty nieubezpieczonych, ale wspierających się nawzajem w nieszczęściu. I będzie jeszcze tysiące innych rozwiązań.
W warunkach wolności nie będzie żadnego problemu z tym, by jakaś lewicowa partia, na przykład PO albo PiS, stworzyła ze swojego elektoratu wspólnotę ludzi, którzy będą płacić takie jak dziś składki i dostaną taką jak dziś opiekę w sieci szpitali będących własnością PO albo PiS-u. I z pewnością pomogą też menelom. I z pewnością starczy na pensje dla działaczy partyjnych, którzy to zorganizują. Dziś przejęli całe państwo by pomagać menelom. A po co im tyle dawać? Nie wystarczyłoby jakby sobie zarządzali kilkoma szpitalami, które sobie kupią, albo zbudują sami?
Więc jeśli człowiek popadnie w jakieś nieszczęście, będzie miał wypadek, a nie ma pracy i ubezpieczenia, to mu po prostu pomoże wspólnota, do której należy - tak jak to dzisiaj jest w teorii, a co w praktyce nie działa, bo ta wspólnota jest wielka, totalna i nie ma konkurencji. Ale oczywiście w warunkach wolnorynkowych będą też ludzie nienależący do żadnych wspólnot zdrowotnych - bo sami świadomie z nich wystąpią albo zostaną karnie usunięci. Nie ma więc sensu pytać co z nimi robić gdy ulegną wypadkowi. Ludzie są wolni i mają prawo żyć poza wspólnotami i ryzykować, że im nikt nie pomoże, a jeśli czymś zawinili wspólnocie, to słusznie poniosą karę w postaci braku pomocy.
Możemy wymyślić, zaprojektować i zrealizować tysiące systemów opieki zdrowotnej. Ale na pewno najgorszym rozwiązaniem jest system, którym zajmuje się aparat przemocy mający terytorialny monopol na stosowanie siły i na dodatek ten system zdrowotny ten aparat przemocy też monopolizuje - i to na wielkim obszarze, który zajmuje dziesiątki milionów ludzi. A to właśnie mamy teraz. Wszystko będzie lepsze od tego bzdurnego systemu opartego o monopol sposobu finansowania opieki zdrowotnej.
Każdy człowiek w swoim życiu korzysta z kilku, góra kilkunastu szpitali różnych specjalności. Więc spokojnie wystarczy, że się zapisze do wspólnoty korzystającej z sieci kilkudziesięciu szpitali. Albo się ubezpieczy w firmie, która korzysta z wielu takich sieci, które będą ze sobą konkurować. Nie ma żadnego racjonalnego powodu, by tworzyć jedną, gigantyczną sieć szpitali obejmującą całą Polskę, która stosuje te same zasady finansowania leczenia. Nie ma też sensu tworzenie jednego, totalnego ubezpieczyciela zwanego NFZ.
Wolnorynkowy system opieki zdrowotnej, do którego państwo nie będzie się wtrącać żadnymi regulacjami, będzie z pewnością dla każdego obywatela tańszy, lepszy i bardziej dostępny. Bo będzie wiele systemów do wyboru i nie będzie zbędnej biurokracji. A więc zdecydowanej większości Polaków się polepszy - będą zdrowsi. Warto to zrobić nawet, jeśli spowoduje to śmierć kilku meneli. Dzisiejszy system i tak menelom nie pomaga, bo często umierają bez odpowiedniej pomocy medycznej.
Problem meneli, którym nikt nie zechce pomóc to problem niezależny od systemu opieki zdrowotnej. Nie ma sensu łączyć w jedno firmy, która zajmuje się leczeniem z organizacją charytatywną - to powinny być osobne podmioty. Nie ma żadnego powodu by wszystkie szpitale w Polsce były firmami charytatywnymi. Niektóre mogą takie być, ale nie ma sensu wymuszać to ustawami.
Pytanie o to co zrobić z menelami, co robić z biednymi, co robić w ogóle z ludźmi, już samo w sobie są niemoralne. Wyjaśniłem to w tej notce: Co zrobić z ludźmi?
Równie dobrze można by się zastanawiać co zrobić z brakiem higieny u meneli - i w związku z tym postulować, by się tym zajmował producent kranów, wanien czy mydeł, albo by państwo przejęło i zmonopolizowało tę produkcję. Czy to, że menele są brudni powinno spowodować powstanie publicznych łaźni, darmowych dla każdego, opłacanych z podatków i stworzenie systemu koncesji dla producentów muszli klozetowych, umywalek i papieru toaletowego? Co jeśli biedny, samotny człowiek się nie umyje? Kto i za co ma go umyć? Czy takie pytania i wątpliwości upoważniają nas do tworzenia ministerstwa higieny? To może i ministerstwo wyżywienia wprowadźmy! Bo co zrobić z głodnymi?
Państwo to aparat przemocy. Jego kompetencje to stosowanie siły. Leczenie to są inne kompetencje. Pomoc charytatywna to są inne kompetencje. Nie ma kompletnie sensu mieszać przemocy z leczeniem i z działalnością charytatywną. To są osobne, oddzielne dziedziny, którymi powinny zajmować się osobne, niezależne podmioty. Nie ma kompletnie sensu by tak różnymi dziedzinami zarządzał jakiś jeden rząd. I jeszcze edukacją i rybołówstwem, rozrywką i muzeami, lasami i węglem, pocztą i bankami. Rząd powinien pilnować by ludzie się nie zabijali, nie okradali i nie oszukiwali. A rybołówstwem powinni zajmować się rybacy, edukacją nauczyciele, a leczeniem lekarze. A nie rząd. I również meneli powinien rząd zostawić w spokoju.
 
Grzegorz GPS Świderski

następna notka -> Dwie warstwy

 

Lubię to! Skomentuj32 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale