Stale się uniża nie oczekując nigdy wywyższenia. I nikt zaiste go nie wywyższa (chyba, że ja niniejszym tekstem).
Dla wszystkich usłużny, cichy, wyzbyty ambicji własnych, spalający się jak świeca w swojej pracy. Mimo tych przymiotów permanentnie niedostrzegany przez poetów i moralistów. (Historyk zauważyłby w tym miejscu, iż był czas, gdy prosty lud w naszym kraju umiał go docenić.)
Nie panoszy się na salonach, przeciwnie – przesiaduje w milczeniu i bezruchu w izbach najpośledniejszego sortu.
Skromny, wyzbyty pięknoduchostwa, pracuje ciężko w najgorszych warunkach nie uchylając się przed fizycznym brudem. Obce mu przerosty retoryki i estetyzmu; jest prosty, konkretny i piękny jak bochen chleba.
Bedąc konserwatystą, nie poddaje się łatwo „prądom epoki”. Widocznie – tak trzeba. Bo i po co poprawiać to, co idealne?
Nie nuży się codziennością, nie szuka odmiany. W swej niezgłębionej mądrości trwa i pracuje. Aż do samego końca.
Nie prawi bzdur, nie przynosi wieści o wojnach czy podwyżce podatków. W poglądach swoich wierny nie podnieca się głupstwami. Niezmiernie kompetentny, nie wchodzi głupocie w jej kompetencje.
Jeśli powiemy, że uprawia sztukę, to szlachetny minimalizm – posunięty do skrajności.
Nikogo nie potępia, na nikogo nie napada, ale i nikogo nie karmi pochlebstwem czy niewczesnym hołdem. Nawet gdy głaszcze, to z wrodzoną sytuacyjną ironią.
Jest doskonale demokratyczny. Z równą rzetelnością i oddaniem służy każdemu za skromną opłatą. Łatwo nim manipulować, ale nie sposób manipulacjami zafałszować jego treści.
Cierpliwie znosi prawdziwe z litery, ale fałszywe z ducha oskarżenia o włazidupstwo.
Ten papier nigdy nie kłamie.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)