Szymon Grabowski Szymon Grabowski
105
BLOG

Słowo "liberalizm" pochodzi od wolności

Szymon Grabowski Szymon Grabowski Polityka Obserwuj notkę 32

Żyjemy w kraju wolnym choć na tyle, że każdy może sobie wymyślać własne definicje słów, ale to nie znaczy, że wszystkie definicje są roztropne.

Słowo "liberalizm" pochodzi od wolności. Prof. Wojciech Sadurski uważa siebie za liberała – i swoją wiarę polityczną sprowadza do trzech filarów. Kto nie czytał, kliknąć może.

Zaczyna nieźle.

Potem jest gorzej. Wyrównywanie szans i totalna demokracja (1 człowiek = 1 głos).

...A przecież liberałowi chodzi o wolność. Państwo ma być jej gwarantem i strażnikiem. Samo nie łupić i nie pozwalać na łupiestwo prywatne. Zabieranie ludziom pieniędzy pod przymusem ZAWSZE JEST PRZECIWKO WOLNOŚCI. Dlaczego więc niektórzy z nas (w tym niżej – a właściwie wyżej – podpisany) na to się godzą? Dlatego, że aby ocalić wolność, trzeba niestety z jej kawałka zrezygnować. Opłacić policjanta i żołnierza. Chrześcijanie ładnie nazywają to dobrem wspólnym. Ale to jest przymus, więc pełnej wolności nie ma. ("Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?")

Tymczasem prof. Sadurski chce jeszcze edukacji dla wszystkich (dziecko do szkoły siłą, bo inaczej "pozbawiona tradycji edukacyjnych rodzina" może takiego szkraba w pole zapędzić, a nie do nauki!). I żeby każdy miał szansę znaleźć sobie satysfakcjonującą pracę. Żeby każdy miał szansę. Podatniku, płać.

Nie ma końca ta niebezpieczna ścieżka. Skoro bowiem nie chcemy "dyskryminować" z uwagi na urodzenie (kto winien temu, że urodził się w biednej rodzinie?), to nie dyskryminujmy też np. ociężałych umysłowo (bo jakaż ich wina?), ergo – wtłaczajmy w nich wiedzę intensywniej (w publicznych placówkach). Wtłaczajmy – i wińmy nauczycieli, że nie dość się starali, jeśli mimo tego coś nie wyszło. Albo – płaćmy tyle samo zdolnemu i energicznemu, co posiadaczowi dwóch lewych rączek, bo jaka wina tego ostatniego, że on już tak ma? Może żadna wina, może się taki urodził? Prof. Sadurski oblania egzaminu za sprawą "marnych talentów" NIE uważa za zaprzeczenie równości szans, ale dlaczego?? Na litość, przecież na to też się nie ma wpływu!

Wreszcie demokracja totalna, czyli leninowska kucharka dobra jak przysłowiowy profesor. Otóż są i mądre kucharki, i głupi profesorowie, ale nie o to chodzi. Być może każdy powinien mieć szansę wpływu na tzw. działania publiczne, ale niech oddanie głosu kosztuje. Np. odrobinę wysiłku intelektualnego, żeby zdać mały test z ekonomii.

Co ważniejsze – zabezpieczenie wolności, czy żeby sobie człowiek "pogłosował"?

Teoria wolnościowa, poza pewnymi kwestiami "granicznymi" (na przykład: czy państwo ma mieć monopol na przemoc, czy agencje detektywistyczne też sobie mogą postrzelać, bynajmniej nie w obronie własnej?), jest bardzo prosta. Trudne pytanie to nie jak ma być, ale jak ten stan osiągnąć i jak go potem utrzymać. Przekonany jestem, że – eufemistycznie mówiąc – wolności nie służy demokracja w takim kształcie, w jakim ją dziś mamy.

Można sobie być liberałem. Można sobie być wyrównywaczem, czyli komuchem. Można sobie być totalnym demokratą. Ale wszystkim naraz???

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (32)

Inne tematy w dziale Polityka