Skrobnąłem niedawno notkę "krótko o interesie" czy też o krótkim interesie – no, nieważne, w każdym razie do tagu skoczył Hitler. Nie jest to o nim notka nawet, ale gdzieś tam niesławny Adolf się przewija.
I oto – niewidzialna ręka Salonu ocenzurowała!
Pal już licho, że w tagu wypisało "hitler", choć to nieortograficznie. Można pisać np. "salonowe hitlerki", i choć mam takie zestawienia za niesmaczne, to jest tu – wydaje mi się – mała litera w zgodzie z ortografią. Neologizm, nazwa własna.
Ważniejsze, że w "moich tagach", na boku – Hitlera nie ma! Ani z małej, ani z dużej. Wszystko inne jest, a Hitlera nie ma.
Uderz w Hitlera, a nożyce się odezwą.
Ciekawe, co by było z hasłami "Schicklgruber", "pacykarz" albo "odtrącony obecnie w otchłanie przywódca socjalistyczny"?
Salon, który boi się słów, skończy na zjadaniu ogona. Ogon może się nawet wydawać smaczny, ale do czasu.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)