Ultima Ratio Sapiens
Audiatur et altera pars
5 obserwujących
24 notki
17k odsłon
  265   0

CHINY vs Pakt Anglosaski na Pacyfiku tyle, że nie w tą stronę...

Ilekroć spoglądamy na Pacyfik widzimy tam wielką niebieską plamę z rzadka pokropioną jakimiś archipelagami wysp. Nic to nam nie mówi...no może prawie nic. Wiemy, że to największy Ocean na Ziemi. Ale gdybyśmy poszli na wykłady z organizacji handlu międzynarodowego dowiedzielibyśmy się że na tym olbrzymim i wcale nie tak spokojnym akwenie funkcjonuje dobrze funkcjonująca sieć szlaków handlowych łączących cztery największe gospodarki świata. Chiny, USA, Japonię, Australię oraz mniejsze choć nabierające coraz większego znaczenia Koreę Płd. Filipiny, Indonezję, Wietnam, Tajlandię Malezję a także Indie. Ten obszar to dźwignia globalnej gospodarki. Kto kontroluję ten obszar w zasadzie kontroluję globalną gospodarkę. Przez lata tym głównym beneficjentem były USA i Japonia. Dzięki temu obszarowi kraje te rozwijały się bardzo szybko. A USA stały się globalnym hegemonem...

Lecz pewnego dnia....słońce zaczęło wstawać trochę inaczej niż zwykle a niebo stało się blado purpurowe...Co się stało..?

W dalekiej azjatyckiej krainie zwanej od XVIII wieku przez kupców i marynarzy krainą "Wielkiego Czerwonego Smoka" rozwinął się zupełnie nowy typ gospodarki. Ludzie tam pracowali ciężko ale za to więcej produkowali i więcej wysyłali towarów na wolny rynek za wielką wodę gdzie niegdyś ich ojcowie... układali tory kolejowe. Z czasem wysyłali również tam młodzież do renomowanych uczelni wyższych na wydziały techniczne. Zrobiła ona tam oszałamiającą karierę... Aż w końcu Czerwony Smok rzucił wyzwanie całemu światu....Dotychczasowy hegemon poczuł na swoich plecach...gorący oddech Wielkiego Czerwonego Smoka...i wreszcie postanowił działać.

USA po raz drugi w swojej historii od 1940 roku mają silnego rywala w strefie Pacyfiku, który bezpośrednio zagraża jego żywotnym interesom gospodarczym jak i bezpieczeństwu narodowemu. Zadziwiające jak to historia potrafi się powtarzać. A dlaczego..? Bo to co się nie zmienia w polityce międzynarodowej to...procesy społeczno-gospodarcze. 

A zaczyna się on tak. Na obszarze leżącym na granicy dwóch stref wpływów dwóch wielkich graczy żyje społeczność, szerzej cywilizacja. Obie chcą przeciągnąć ją na swoją stronę by dzięki temu zyskać przewagę nad swoim rywalem. Zatem finansują ją, przekazują technologię, budują przyjazne środowisko dla ich inwestycji zarówno prywatnych jak i państwowych. Obie myślą, że nadal je kontrolują ale ta staje się powoli acz nieubłaganie coraz bardziej niezależna, coraz bardziej wpływowa wpierw lokalnie a potem w całym regionie. Zdobywa coraz więcej rynków zbytu oraz obszarów bogatych w surowce mineralne...Aż w końcu sama staję się dla obu tych wielkich graczy...zagrożeniem!

 Historia zna takie przypadki. Hetyci na granicy stref wpływu Asyrii i Egiptu. Macedonia na granicy stref wpływu Imperium Rzymskiego oraz Imperium Perskiego a w nowszych czasach Japonia na granicy stref Rosji i USA. RFN na granicy wpływów USA i ZSRR. A w przyszłości...POLSKA...na granicy wpływów Europy Zachodniej i ROSJI...kto wie..?

Czy amerykańscy politycy nie odrobili lekcji historii z tego co się działo przed II wojną światową..? W polityce liczą się sukcesy! Nie ważne jakim kosztem poniesione i jakim ryzykiem obarczone. Dla Amerykanów żyjących po zakończeniu wojen w Azji w Korei oraz Wietnamie liczyła się odbudowa gospodarki kraju. W tym celu istotnego znaczenia nabrały relacje...z Chinami. Dlatego zwłaszcza w latach 80-tych ubiegłego wieku Amerykanie kooperowali z krajem środka. Dzięki przemianom polityczno-ekonomicznym w tym kraju ta współpraca stała się łatwiejsza. A po rozpadzie ZSRR cała polityka toczyła się wokół USA. Te siedziały najwyżej i wszystkim zarządzały wedle własnego uznania. Żyło się dość przyjemnie. Aż nagle tąpnęło...w 2008 roku Chiny wysunęły się na czoło gospodarczego wyścigu podczas gdy świat zachodu dostał pierwszy raz od 1929 roku w miękką część ciała. 

Zgodnie z naczelną tezą  amerykańskiej polityki dane państwo najpierw się nie docenia. Potem się z tym państwem próbuje dogadać. A gdy to nie wychodzi...idzie się z nim na wojnę. USA pokonało na morzach i oceanach II Rzeszę, potem Francję i III Rzeszę, Japonię a w końcu zdominowało Wielką Brytanię. Teraz nowym rywalem są Chiny. Najsilniejszy, najbardziej przebiegły i najinteligentniejszy ze wszystkich rywali z jakim mierzyły się dotąd USA. Czy tym razem też wygra..?

NIE! Chyba że, znajdzie sojuszników...albo 3 gracza, który będzie szachował zarówno Chiny jak i USA. Ten drugi scenariusz byłby dobry dla Europy i Australii. Ale niezbyt dobry dla USA. Zatem 15 września 2021 roku USA, Australia i Wielka Brytania zawarły pakt zwanym AUKUS lub paktem anglosaskim w strefie PACYFIKU. Razem przeciw CHINOM. Ale...

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale