Gregory Akko Gregory Akko
91
BLOG

Czy i tak krótkie ludzkie życie musi zawsze stanowić o dochodzen

Gregory Akko Gregory Akko Polityka Obserwuj notkę 5

Historia krwawych wydarzeń w pamiętną środę 03 bm. pozwala uzmysłowić niebezpieczeństwo czyhające każdego dnia w kraju objętym działaniami wojennymi.

A to lista krwawych zdarzeń w komunikatach z jednego dnia: 

BAGHDAD – Polski ambasador ciężko ranny w bombowym ataku na konwój dyplomatyczny, jeden ochraniarz dyplomaty zabity, dwóch przechodniów i 11 rannych.  

BAQUBA – Trzech ludzi zabitych w tym studentka w wymianie ognia policjantów z uzbrojonym, 65 km na północ od Bagdadu.

BAGHDAD – Wybuch samochodu pułapki w centrum Bagdadu zabija dwoje ludzi i rani pięć innych.  

BAGHDAD - U.S. Apache helikopter otwiera ogień do pięciu podejrzanych rebeliantów, zabijając ich na miejscu.

BAGHDAD – Policja informuje o wybuchu przydrożnej bomby, która trafia w amerykański patrol poza terytorium Zielonej Strefy w centrum Bagdadu, brak raportu o rannych.

BAQUBA - Ostrzał ogniem z moździerzy w Bakuba zabija trzech i rani 10 osób.  

BAGHDAD – Znaleziono sześć ciał zabitych na terenie Bagdadu, przekazała policja.

KHALIS – Uzbrojony uprowadza 13 zakładników na upozorowanym punkcie kontrolnym w mieście Khalis 50 km na północ od Bagdadu.

TIKRIT – Uzbrojony zaatakował policyjny patrol, zabijając kapitana policji i raniąc dwóch innych w Tikrit 175 km na północ od Bagdadu.

ISHAQI – Znaleziono ciało porucznika policji drogowej w mieście Ishagi, 100 km na północ od Bagdadu.

KIRKUK – Bomba eksplodująca przy drodze trafiła w patrol zabijając jednego policjanta i raniąc innego w północnym Kirkuku, 250 km na północ od Bagdadu.

IFACH – Uzbrojony osobnik zabija lokalnego przedstawiciela z Supreme Iraqi Islamic Council niedaleko Divanja, 180 km na południe od Bagdadu.  

ISKANDARIYA – Uzbrojony osobnik zabija jedną osobę w samochodzie 40 km na południe od Bagdadu.

BAGHDAD – Żołnierze irackiej armii zabijają dwóch uzbrojonych i aresztują 33 podejrzanych na terenie Iraku w ciągu ostatnich 24 godzin.

BAGHDAD - U.S. siły zbrojne zabijają 6 uzbrojonych i aresztują dwóch w działaniach operacyjnych w centralnym Iraku.

FALLUJA – Jedna osoba została zabita a cztery ranne (kobieta i dzieci) podczas ataku rakietowego na dom w centrum Falluja, 50 km na zachód od Bagdagu.  

Takie komunikaty sporządzane są codziennie i w wielu przypadkach z dużo większą liczbą zabitych i rannych niż ten z pamiętnej dla nas środy października.  

Wracając już do samego zamachu na ambasadora polskiego w Iraku generała Edwarda Pietrzyka, wiele okoliczności związanych z zamachem jest niejasnych. Zamach został dokonany w bardzo precyzyjny sposób i profesjonalnie z użyciem bardzo zaawansowanych technicznie urządzeń wybuchowych. Świadczą o tym fakty, że ładunki wybuchały w odstępie ułamka sekund. Do zdetonowania użyto tak zwanych profilowanych wybuchem głowic penetrujących, które po eksplozji przybierają postać bryły stopionej miedzi wielkości pięści. Zastosowane ładunki pochodzą z Iranu, tak przekazali wojskowi amerykańscy po oględzinach miejsca zdarzenia.  

Zamachu bombowego na polski konwój dyplomatyczny dokonano ok. godziny 10:00 rano 90 metrów od Polskiej Ambasady i 120 metrów od stałego punktu kontrolnego irackiej armii w dobrze strzeżonej dzielnicy chrześcijańsko-szyickiej Karradah we wschodniej części Bagdadu. Po zdetonowaniu trzech ładunków polski konwój został ostrzelany. Dwa opancerzone samochody Toyota Land Cruisers z, trzech które brały udział w polskim konwoju zostały mocno zniszczone. Polscy funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu (BOR) odpowiedzieli ogniem z broni automatycznej raniąc kierowcę taxi, a w całym zdarzeniu ucierpiało 11 osób (CNN) z 4-ma polskimi pracownikami BOR-u a jednym z wielkimi ranami brzucha, nogi i bez ręki, którą stracił w wyniku bombowego ataku (Bartosz Orzechowski, 29 zmarł po przewiezieniu do szpitala). W 20 minut po zamachu zjawili się żołnierze armii amerykańskiej, a iraccy żołnierze z posterunku byli już na miejscu. Pierwszej pomocy już w 10 minut po zamachu jeszcze dobrze palących się i dymiących wraków udzielili pracownicy prywatnej firmy ochraniarskiej w mundurach armii amerykańskiej Blackwater i dokonali ewakuacji dwoma helikopterami "Little Bird" poszkodowanych polskich pracowników BOR-u i ambasadora generała Edwarda Pietrzyka do wojskowego szpitala w Bagdadzie.

Anne Tyrell rzeczniczka firmy z Moyock, N.C. Blackwater potwierdziła udział pracowników firmy w ewakuacji polaków, lecz więcej na temat incydentu nie wypowiadała się.

Maj. Gen. Kevin Bergner przedstawiciel U.S. Army w Iraku potwierdził tylko, że poszkodowanym pomocy udzieli wojskowy szpital w Bagdadzie.

Akcję Blackwater uznano za bardzo heroiczną i niezwykle szybką a przede wszystkim podkreślano przydatność jej misji w Bagdadzie, ponieważ PM Iraku Nouri al-Maliki czeka na opuszczenie terytorium Iraku wszystkich jej pracowników. Blackwater nie była zaangażowana w ochronę polskiego konwoju, ani też wynajęta do ochrony tego konwoju. Amerykańska prywatna firma Blackwater (armia najemników wojskowych) dysponująca takim samym sprzętem jak armia amerykańska oferuje profesjonalną ochronę, stabilny pokój, niepodległość i demokrację w operacjach na całym świecie. Firma ochraniarska posiada swoją główną siedzibę w Mayock North Carolina na obszarze 7,000 akrów oraz oddziały w Mount Carroll (Blackwater North) stan Illinois oraz planowane w południowej Kalifornii Potrero (Blackwater West) z przeznaczeniem do ochrony strefy z meksykańską granicą i Subic Bay Freeport byłej amerykańskiej bazie wojskowej na Filipinach w Azji.

Prywatna firma ochraniarska jest jednym z największych donatorów partii republikańskiej i udziałowcem intratnych kontraktów bez przetargów z departamentu stanu idących w setki milionów na ochronę dyplomatów i pracowników pentagonu przyznawanych przez rząd USA. We wtorek 2 bm. rozpoczęto w Kongresie U.S. przesłuchania pracowników i fundatora Blackwater w sprawie działalności stosowania nie właściwych i kryminalnych praktyk ochrony oraz narastających cywilnych pozwów rannych poszkodowanych Irakijczyków.

W poniedziałek na początku tygodnia FBI rozpoczęła inwestygację incydentów jak np. z 16 września gdzie zginęło 11 Irakijczyków na skrzyżowaniu dróg w zachodniej części Bagdadu i innego jak zabicie ochraniarza vice prezydenta Adel Abdel Mahdi zdarzenia te były prowokacjami pijanych pracowników firmy Blackwater. Premier Iraku Nouri al-Maliki jest konsekwentny i chce wyjaśnienia przez rząd USA nagromadzonych 195 incydentów ofiar od 2005 roku działalności firmy ochraniarskiej Blackwater. Zabrania również do wyjaśnienia sprawy działalności i przebywania jej pracowników na terenie Iraku. W środę na briefingu dziennikarzy jeszcze raz podkreślił swoje niezmienne zdanie w stosunku do Blackwater w związku z incydentem na polskiego dyplomatę w Bagdadzie i udziale pomocy firmy ochraniarskiej.

Departament Stanu U.S. w przeciągu 2004 i 2006 zawarł umowy na ochraniarskie usługi z Blackwater na kwotę $832 mil. Blackwater wystawiane rachunki dla rządu U.S. to $1,222.00 za pojedynczy dzień pracy ich specjalisty "protective security specialist", co daje rocznie $445.891 w porównaniu do tego samego serwisu wykonywanego za wiele mniej przez U.S. Army. Utrata intratnych kontraktów ochraniarskich to duży problem dla Blackwater i Departamentu Stanu.  

W tym przypadku wydawać by się mogło, że mamy dziwne wersje interpretacji tego wydarzenia: Z ust amerykańskiego doradcy administracji prezydenta USA w sprawach bezpieczeństwa Ariel Cohen dowiadujemy się, że zamach miał zastraszyć Polskę i amerykanie powinni być wdzięczni polskiemu ambasadorowi generałowi Edwardowi Pietrzykowi za narażanie życia w terrorystycznej rzeczywistości Bagdadu.

Zastraszenie zapewne wiązało się z przyspieszonymi wyborami w Polsce tak zrozumieli to premier i bystra ministrowa spraw zagranicznych, która przyrzekła przeniesienie ambasady w Iraku do Zielonej Strefy.

A co rzekł niezastąpiony premier Jarosław Kaczyński "Najgorsza sytuacja jest wtedy, gdy terroryści wpływają na bieg wydarzeń w demokratycznym kraju". Ale zapowiedział, że to wydarzenie nie spowoduje wycofania polskich wojsk z Iraku. "To byłby poważny błąd" - przekonuje.  

Jestem ciekawy jak tą wdzięczność dla niewinnych i sumiennie pracujących Polaków na zagranicznych placówkach zamierza wyrazić rząd, który to niedawno chojnie (100 tyś zł) obdarował rodziny zabitych pielgrzymów.  

Generał Edward Pietrzyk jeszcze do 2006 roku był dowódcą Wojsk Lądowych, a od kwietnia br. został mianowany ambasadorem Polski w Iraku. Był między innymi zastępcą szefa Wielonarodowego Korpusu "Północ-Wschód". Ukończył w 1990 roku studia w Akademii Sztabu Generalnego ZSRR. W 1998 roku z wyróżnieniem ukończył studia na Narodowym Uniwersytecie Obrony Stanów Zjednoczonych. Czy jak wyliże się z poważnych obrażeń będzie mógł normalnie funkcjonować i pracować.

Czy ukończenie studiów w Akademii Sztabu Generalnego ZSRR pomoże czy też zaszkodzi inteligentnemu generałowi żyjącemu w PIS-owskim grajdołku, czy może nie miał szczęścia, że za wcześnie się urodził?

Co takiego dla nas wszystkich w tym wieku zrobił „polski komunizm”, tak obecnie tępiony przez ciągłe fobie i zwidy premiera niedoszłej IV Rzeczypospolitej?

Dostaliśmy wykształcenie za darmo, dobre wykształcenie, o jakim dziś w szkołach można tylko pomarzyć (wychowanie muzyczne, plastyczne, techniczne, laboratoryjne doświadczenia z chemii i fizyki) nie było przymusowej religii no i z czasem osiągnęliśmy tą wolność wyboru skoro mogliśmy wybrać emigracje. Za granicą jednak okazało się, że jesteśmy lepiej wykształceni niż wielu nowych naszych bliskich we własnym kraju, a jednak z ograniczonymi horyzontami umysłowymi z barku pieniędzy na naukę. Ja jednak tą wiedzę mogłem posiąść w komunie za darmo, przy odrobinie chęci i samozaparcia. Czy ja mogłem czuć się, że przyjechałem ze zniewolonego kraju a moi nowi sąsiedzi są wolni, jak muszą całe życie pracować we dwoje żeby zarobić na dobrą szkołę średnią dla własnych dzieci? W tym tak znienawidzonym obecnie systemie PRL, w którym żyłem szkołę średnią i studia miałem gratis, prezent od podatnika i ofiarowany przez państwo. Prześladowany tak naprawdę to nie ma domu, nie ma wykształcenia, nie ma pracy i nie ma perspektyw.

W PRL-u żyjący, a obecnie rządzący nagle raptem poczuli się prześladowani przez miniony okres, a mają jednak skończone studia i doktoraty z filozofii marksistowskiej, zawsze mieli rządowe ciepłe posadki, mieszkania i samochody. Wszyscy, co rządzili do tej pory oprócz nieudaczników dorobili się na państwowym i już za późno na zmiany oraz rozliczenia i to jest oczywista oczywistość.

Czy obywatele „wolnych” i demokratycznych krajów mają więcej i cóż innego od PRL-owców w Polsce? Czy sami nie ulegamy jakiejś dziwnej propagandzie negowania wszystkiego, a czy nie lepiej zacząć naprawiać to, co nas naprawdę dręczy i w codziennych trudach życia przeszkadza?

Polscy przywódcy mają taką skłonność cofania historii i uznawania klęsk za sukcesy, chyba czas najwyższy takich nieudaczników zmienić. Bez względu na to, w jakim byśmy systemie nie żyli to i tak mamy duży wpływ na to, co wokół nas się dzieje, a największymi kreatorami naszych udręczeń są tylko niekompetentni ludzie sprawujący władzę.  

Na koniec dodam od siebie i zakoduję dla moherów.

Remember „let Poland be Poland”?

They seem to have gone from being the client state of one empire (USSR) to the client state of another (US…).

interesuje sie polityka i biore czynny udzial jestem republikaninem pracuje dla siebie i lobbuje dla siebie

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka