Gregory Akko Gregory Akko
77
BLOG

Polska trudny wybór ............................................

Gregory Akko Gregory Akko Polityka Obserwuj notkę 2

Polska przez dwie sprzyjające kadencje Prezydenta George W. Bush nie potrafiła zbudować zaplecza politycznego w USA dla osiągania własnych korzyści.  

Wygląda na to, że brak dyplomatów z prawdziwego zdarzenia i priorytetów w polityce zagranicznej stawia Polskę w świetle państw przegranych jak zwykle i życiowych nieudaczników politycznych. 

O przyczynach nieudolności i niewiedzy polskich dyplomatołków systemu politycznego USA - później, a teraz chciałbym skupić się na przykładzie szansy wykorzystania i budowania od niedawna dobrych stosunków z Ameryką przez Francuzów.

W tym tygodniu oficjalną wizytę w USA składa Prezydent Francji Nicolas Sarkozy, znany już z przydomku „Sarko the American”. Zapamiętany przez Amerykanów jako prywatna osoba spędzająca letnie wakacje nad jeziorem Winnipesaukee w Wolfeboro w stanie New Hampshire i lanchu z rodziną sagi amerykańskich prezydentów Bush w ich rezydencji w Kennebunkport w stanie Main. Syn węgierskiego emigranta, energiczny 52 letni konserwatywny mężczyzna w ciągłym ruchu to wizerunek Prezydenta Francji, a zarazem pierwszego prezydent urodzonego po II wojnie światowej.

Przeglądając w ostatnim tygodniu Jounal du Dimanche wyczytałem, że Prezydent Francji Sarkozy cieszy się 55% poparciem wśród Francuzów i tylu mieszkańców Francji uprawionych do głosowania ponownie zagłosowałoby na Nicolas Sarkozy. Prezydent, który wygrał kampanie wyborczą swoją obietnicą modernizacji Francji na amerykański styl etyki pracy w dniu 7 maja br. z 53% poparciem nad swoim oponentem wyborczym socjalistką Segolene Royal.  

Przełomowym punktem w kontaktach z U.S. było podpisanie przez francuski koncern Total w dn. 12 lipca, br. umowy z Gazprom o współpracy przy eksploatacji gigantycznych złóż gazowych Sztokman na Morzu Barentsa. Eksploatacja złóż ma ruszyć w 2013 roku, a pierwsze dostawy gazu skroplonego (LNG) przewidziane są rok później i dostarczane będą do USA.

Francuska dyplomacja ożywiła się na amerykańskiej scenie politycznej, wykorzystując gazowy kontrakt z Gazpromem i skutecznie odbudowuje swoją pozycje sprzed prezydentury Jacques Chirac's opozycjonisty amerykańskiej inwazji w Iraku z 2003 roku. Czy Francuzi potrafią odnieść dyplomatyczny i gospodarczy sukces w USA odzyskując wizerunek najważniejszego koalicjanta UE ze zbliżającą się ich prezydenturą w następnym roku?  

Myślę, że tak, bo to urodzeni dyplomaci i profesjonaliści pod każdym względem, którzy liczą przede wszystkim, że sukces polityczny przełoży się na sukces ekonomiczny i zwiększą swoją wymianę handlową z U.S. dwukrotnie z obecnych $61.3 mld w 2006 roku. Potrzebują też wsparcia U.S. do utrzymania swoich coraz bardziej zagrożonych wpływów w Afryce. Jako stały uczestnik National Strategy Forum w dniu 15 października br. mogłem wysłuchać konsula Jean-Baptiste Main de Boissiere który przedstawił strategie francuskiego rządu nt. „France and the United States: The Old Alliance and New Challenges of the 21st Century”. Jean-Baptiste MAIN de BOISSIERE jest konsulem generalnym Francji w Chicago od 9 lutego, br. Generalny Konsul karierę dyplomatyczną rozpoczął jako pierwszy sekretarz Francuskiej Ambasady w Wenezueli. Pan Main de Boissiere to były szef (CEO) takich firm telekomunikacyjnych jak Orascom Telecom Holding i France Telecom Mobiles International. A także był specjalnym reprezentantem działu handlowo-gospodarczego w ministerstwie spraw zagranicznych w latach 2003-2006. Ukończył, Ecole Nationale d’Administration i Institute d’Etudes Politiques de Paris, dyplomata z ogromną wiedzą i praktyką w sektorze prywatnym i publicznym.

Francuska dyplomacja bardzo szybko i bardzo profesjonalnie przejęła pierwszeństwo reprezentowania UE w stosunkach transatlantyckich po brytyjskiej politycznej porażce premiera Tony Blair, ale bez tej „Bush's lap dog”. Francuzom to tylko pozazdrościć, że mają takich obrotnych dyplomatów i mądrego prezydenta, ale czy my Polacy jesteśmy gorsi i z innej gliny ulepieni. Czy głupsi?

Pomyślałem sobie, dlaczego to polska dyplomacja nie miałaby zaprezentować swojego stanowiska na forum (w którym już zadomowiłem się) i wynikających korzyści z wieloletnich pomyślnych więzi i braterskiej współpracy z USA. Przedzwoniłem do Ambasady Polskiej w Washington D.C. i uzyskałem informacje że Ambasador Polski w U.S. urzędować będzie tylko do 31 października br. i poproszono żebym ponownie kontaktował się w połowie listopada. Wynika z tego, że zanosi się na tsunami w Ministerstwie Spraw Zagranicznych ustępującego kaczolandu.

Dwa lata temu jak bracia Kaczyńscy przejmowali władzę w Polsce, ja jak i wielu innych moich znajomych wiązaliśmy ogromne nadzieje na normalność i profesjonalizm uczciwych ludzi, ostatecznie ludzi wykształconych ze stopniami naukowymi. Nauka nie poszła w las, ale ta marksistowsko-leninowska na nic się zdała i mentalność zaścianka, na dzisiejsze inne już czasy. Polska na arenie międzynarodowej pod rządami braci to jedna wielka kompromitacja i na amerykańskiej scenie politycznej powracamy do mnożących się „polish jokes”.

W Stanach Zjednoczonych wiele razy mieliśmy okazje oglądać w BBC Word, Fox News, Voice of America, CNN, ABC, CBS itp. wywiady i dyskusje z Radkiem Sikorskim i czuliśmy dumę z polityka tej klasy, który świetnie sobie radził z najlepszymi tego Świata. Na stanowisko executive director w New Atlantic Initiative, którą pełnił Radek Sikorski w Washington D.C. 300 m od White House nie mianuje się po znajomości lub z partyjnego przyznania ale podstawą sprawowania odpowiedzialnego stanowiska jest merytoryczne przygotowanie, wiedza i inteligencja.

W ostatnich dniach usłyszałem, wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, że wyprawa Sikorskiego do Stanów Zjednoczonych, w czasie której usiłował uzyskać miliard dolarów dla naszej armii była "Mount Everestem braku profesjonalizmu i infantylizmu". Co by można było tutaj dodać tylko tyle, że Pan Premier nie dorasta poziomem do rangi światowego polityka i znawcy spraw amerykańskich bez kompleksów w stosunku do Amerykanów, jakim jest Radek Sikorski?

Mam nadzieje, że Radek zostanie Ministrem Spraw Zagranicznych i przywróci Polsce należną opinie narodu mądrego i wartościowego. Wreszcie Polska powinna się rozwijać i dbać o swoją racje stanu, a nie będzie klerykalnym zaściankiem wasala toruńskiego i PIS-ich bez mózgowych klakierów.  

Jakimi to profesjonalistami są Kaczyńscy i czy mogliby podzielić się wiedzą jak rozwiązali problem rekompensat za majątek utracony w czasie II Wojny Światowej przez Żydów, który mają rozwiązać do końca tego roku?

http://clinton.senate.gov/news/statements/details.cfm?id=272027&& 

http://www.jta.org/cgi-bin/iowa/news/print/20070408clintonpolishrestitution.html 

Jaką odpowiedź dostała demokratyczna kandydatka na Prezydenta U.S. w 2008 roku, a obecna Senator U.S. Hillary Rodham Clinton domagająca się rozwiązania problemu restytucji indywidualnego mienia żydowskiego (publikacja z 6 kwietnia br.) Ja rozumiem, że nie możemy się dogadać w wielu sprawach z odwiecznymi naszymi wrogami Rosją i Niemcami, ale jak dogadujemy się z naszymi najbliższymi przyjaciółmi. W dniu 31 sierpnia ur. dowiedzieliśmy się z PAP, że Żydzi zrezygnowali z walki o zwrot mienia w Polsce przed sądami w USA. Tym samym jedyną drogą restytucji indywidualnego mienia żydowskiego - zrabowanego w czasie wojny przez Trzecią Rzeszę i przejętego potem przez rząd PRL - może być ewentualne wniesienie pozwu w sądzie w Polsce. Polski rząd miał obiecać korzystne zadośćuczynienie w wielkości 20% obecnej wartości utraconego mienia. Czy kiedykolwiek dowiem się, co w tej sprawie uczynili Kaczyńscy i czy to tylko pozostanie tematem tabu?

Co nam dała ta poddańcza służebność polityce amerykańskiej nie zawsze uczciwej, ale zawsze dbającej o interes narodowy i wynikające z tego korzyści dla USA?

Postanowiłem sprawdzić te korzyści odniesione przez Polskę na arenie politycznej i gospodarczej z USA. W polityce polskiej nie wiele się działo, bo nie było żadnej rozsądnej i mądrej koncepcji ze strony Polski do zaprezentowania Światu i Europie. Natomiast dla U.S. Polska stała się łatwym bezpłatnym manipulatorem w polityce wewnętrznej i zewnętrznej. Do zatwierdzenia budżetu wojskowego przez kongres i senat na rok 2008 i w następstwie automatycznie rokrocznie przyznawanych $8 mld na system NBMD (National Ballistic Missile Defense), lobbyści wojskowi potrzebowali zgody na instalacje „tarczy antyrakietowej” w Europie (system MD pochłonie 1200 miliardów dolarów USA). Z wcześniejszych negocjacji w Europie Amerykanie nie uzyskali zgody na instalacje systemu, więc najtańszym i pewnym krajem (do wyciągnięcia kasy za nowoczesną technologię i jeszcze od 9 innych członków N.A.T.O.) stała się Polska (która będzie podwójnie płacić za bezpieczeństwo) i wykorzystanie wrogo nastawionego rządu Kaczyńskich do Rosji sprzyjało wojskowym dyplomatom do ubicia dobrego interesu.

Kraje takie jak Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania i Holandia opracują własny antyrakietowy system, który będzie w ramach N.A.T.O. zabezpieczał terytorium Europy i nie przyłączyły się do wsparcia projektu amerykańskiego części systemu NBMD na terenie Polski i Czech. Decyzja jednostronna Polski (Czesi to dokooptowana marionetka) kraju z 38. milionami mieszkańców wywołała protesty w Rosji, Chinach i krajach UE.

Amerykanie i Rosjanie negocjują warunki instalacji systemu antyrakietowego bez udziału Polski i Czech gdzie ten system będzie instalowany. Jak rząd polski może dopuścić żeby inne kraje kupczyły polską racją stanu nie uczestnicząc w negocjacjach. Czy tragiczna, ale i heroiczna historia Polski prymitywnych i ciemnych polityków mieniących się za Polaków niczego nie nauczyła?

Wetowanie przez Polskę podpisania „Umowy o partnerstwie i współpracy pomiędzy Wspólnotami Europejskimi i ich państwami członkowskimi a Federacją Rosyjską”, nie pomogło amerykańskim koncernom naftowym na przejęcie eksploatacji złóż gazowych Sztokman na Morzu Barentsa. Tarcza antyrakietowa była i jest dla Polski wielką szansą do uzyskania korzyści ekonomicznych i zabezpieczenia sektora paliwowego na długie lata we wspólnych rozmowach z Rosją i USA, ale czy politycy potrafią się za to zabrać i wiedzą jak. Rosja wykorzystując nieobecność Polski w negocjacjach zerwała umowy z byłymi republikami ZSRR o tranzycie ropy naftowej i paliw, dążąc do zablokowania dostaw kaspijskiej ropy do Polski przez ukraiński ropociąg Odessa - Brody.

Amerykanie zapewne dla siebie wywalczą udziały w eksploatacji złóż Sztokman na Morzu Barentsa i nie tylko, a Polacy przy tej polityce będą wozić ropę i gaz w karnistrach za prosiaki z Berlina lub Kijowa.

W polityce panuje taka zasada, jak i w gospodarce, że musi przynosić zyski, a dobre stosunki czy koleżeństwo to tylko otoczka właściwych działań do sukcesu. Wymiana handlowa z USA powinna być tym głównym widocznym i wymiernym wskaźnikiem korzyści z wcześniejszych hucznie zapowiadanych wielkich kontraktów offsetowych z amerykańskimi firmami oraz oczywistych profitów z wojny w Iraku i Afganistanie. Wojny nie są wszczynane po to by bronić pokoju, ale mają przynosić korzyści, ale nie dla wszystkich, bo ktoś musi być tym przegranym.

Czas najwyższy policzyć korzyści wojenne, które są oczywistościami oczywistymi w wyobraźni Kaczyńskich. Polska rozszerzając swoje misje wojskowe i zaopatrując się w sprzęt wojskowy produkcji amerykańskiej, zwiększa swoje zadłużenie względem USA. Z wojaczek korzyści nie widać ani moralnych, ani tych namacalnych w ropie czy też gazie ziemnym.

Amerykanie planując wojnę w Iraku zakładali, że koszt wojny zamknie się w kwocie $50-$60 mld. Dzisiaj koszt wojny przekroczył już $576 mld podaje dane z ostatniego raportu CNN (2 listopad, br.), a w każdej minucie na utrzymanie żołnierzy w Iraku wydawane jest $200,000. W tym roku fiskalnym White House planuje wydatki na wojnę w Iraku i Afganistanie na kwotę $189.3 mld.

W poniedziałek 22 października, br. wpłynęła poprawka na dodatkowe $5.3 mld na pojazdy opancerzone „mine-resistant armored vehicles” zwane jako MRAPS. Koszt jednego pojazdu MRAPS ok. $2 mln, które zastąpią popularne Humvees.

Do ogromnych wydatków na cele wojskowe dochodzi jeszcze międzynarodowy kryzys bankowy spowodowany „real estate buble” za który zapłaci cały świat. Mamy za sobą już dwa tąpnięcia na giełdzie papierów wartościowych i to dopiero początek zawieruchy. W dniu 27 sierpnia, br. U.S. Federal Reserve wpompował $38 mld w system bankowy, a w czwartek 1 listopada, br. ponownie wpompowano $41 mld po spadku Dow Jones o 362 punkty.

Amerykańskie roczne wydatki na wojnę to prawie połowa polskiego dochodu narodowego PKB. Ameryka to bogaty kraj i takie wydatki może ponosić tym bardziej, że sektor przemysłu pracujący dla wojska nie nadąży realizować zamówień. Wycofanie się wojska z Iraku (który w pełni zabezpiecza potrzeby paliwowe Pentagonu) to krach w sektorze paliwowym na rynku U.S., gdzie cena ropy za galon skoczyłaby do $8.00 i na to w najbliższych latach nie zanosi się.

Polskie obroty handlowe z USA wynoszą tylko 1.9% ($4.2 mld U.S., 2006) łącznej wartości wymiany handlowej ze wszystkimi krajami w ciągu roku. Wymiana handlowa na tym poziomie i przy tej wielkości nie ma większego znaczenia dla polskiej gospodarki. W tym roku za 8 miesięcy (styczeń-sierpień 2007) polska wymiana handlowa z USA ma ujemy balans wynoszący $513.7 mln zwiększając Polskie zadłużenie (źródło: FT900: U.S. International Trade in Goods and Services, U.S. Census Bureau, Current Release: August 2007, Release date: Thursday, October 11, 2007, Next Release: Friday, November 09, 2007). Co powoduje nieudolność i ciągłe porażki w relacjach z USA polskich dyplomatów i przywódców?

Polska chcąc być równoprawnym partnerem U.S. musi ponosić koszta partnerstwa, ale nie na takich zasadach jak obecnie. Przede wszystkim niewiedza mechanizmów rządzących polityką amerykańskiej wielonarodowościowej korporacji przyczynia się do największych strat. Polityka amerykańska zarządzana jest i finansowana przez prawnie uregulowany lobbing. Lobbing na terenie Stanów Zjednoczonych mogą uprawiać tylko obywatele amerykańscy i finansowany może być przez firmy i organizacje amerykańskie. Robiąc w Ameryce milionowe interesy trzeba też i te miliony inwestować w lobbing.

Rząd, prezydent, dyplomacja (bo te są tylko na chwilę) nie są gwarantami dla szanujących się dużych prywatnych biznesów, które nie inwestują spekulacyjnego kapitału na rok czy dwa, tyko na lata. Duże kompanie amerykańskie muszą mieć gwarancję, że za ich uczciwie zarobionymi pieniędzmi i zainwestowanym kapitałem stoi wpływowa grupa lobbingowa, w każdej chwili chroniącą ich dobra. Fakt, że Polska nie ma swoich lobbistów i ich przedstawicieli w Polsce na tyle żeby coś znaczyć, a powinna ich mieć, ma ogromny wpływ także na tutejszą Polonię, (której problemem jest brak organizacji politycznej przy tak ogromnej ilości - 9 mln - Amerykanów przyznających się do polskiego pochodzenia).

Polska i Polonia tylko poprzez dobrze zorganizowany lobbing może uzyskać to, co nam się należy. Brak tego skutecznego lobbingu wprowadza cześć społeczeństwa polskiego do wściekłości i agresji w dyskusjach na temat USA, dlatego też tak bardzo czujemy się, niedoceniani w tym kraju.

Wszystko w USA ma swoją cenę, jak umie się właściwie inwestować w amerykańską politykę, a wydane pieniądze zwracają się. Regułą jest, że z co najmniej pięciokrotnym zyskiem do zainwestowanej kwoty. Największa serdeczna przyjaźń między naszymi krajami nie wystarcza i nie jest wyznacznikiem, do osiągania obopólnych korzyści i zadbania o polskie interesy.

interesuje sie polityka i biore czynny udzial jestem republikaninem pracuje dla siebie i lobbuje dla siebie

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka