Stalin na cokole dalej stoi wielki Gruzin w Gori, symbol przyjaźni, dobroczyńca polskiego wybranego narodu.
Rosja Kaukaz ma, a Gruzja, jako tylko tranzyt jej do niczego nie jest potrzebna i nie musi wprowadzać tu nowych swoich porządków, ale Osetia Południowa i Abchazja nie mogą być traktowane innym prawem niż Kosowo.
Wojny to działania grabieżcze zawsze tak było, a po wojnie jest jeszcze podział łupów. Zawsze są zwycięscy i przegrani, co zrobić żeby przypadkiem niewinnie nie przegrać.
Czy dzisiaj jest sens pchania się w większą, nie naszą, awanturę, mając doświadczenie z 20 marca 2003 roku (dzieńzbrojnej agresji USA na Irak)? W tym czasie wielu tradycyjnych sojuszników USA zajęło negatywne stanowisko wobec wojny.
Polscy politycy i obywatele bardzo liczyli na zacieśnienie stosunków oraz ewentualne korzyści związane z amerykańsko-iracką wojną. Czy Polska mogła ten fakt wykorzystać i zarobić ogromne pieniądze współpracując z amerykańskimi firmami?
Wojny mają to do siebie, że jeden zarabia a drugi traci. Polska, jak zwykle w swojej niechlubnej historii, zapłaciła frycowe przez brak podstawowej wiedzy na temat amerykańskich kontraktów wojskowych. Wojna prowadzona jest za pieniądze amerykańskiego podatnika, dlatego w pierwszej kolejności zarabiają firmy z USA (ponad 70 proc. czystego zysku z każdego wojskowego kontraktu), a zagraniczni - oczekujący zarobku - dołączają się do amerykańskich konsorcjum. Jak zwykle zabrakło wiedzy (brak lobbingu). Naiwna wiara budowania wolnorynkowej gospodarki w Iraku ośmieszyła kolejne polskie rządy przed światem. Takie kraje, jak Białoruś (sprzedają traktory i wspólnie je tam produkują), Ukraina (prowadzili i prowadzą lobbing) potrafiły zarobić w Iraku. Polski rząd nie dość, że umorzył iracki dług - ok. 1 mld dolarów, to pewnie jeszcze zapłaci odszkodowanie za zniszczenie archeologicznych wykopalisk podczas stacjonowania żołnierzy w Babilonie – w delcie rzek Eufratu i Tygrysu.
Słyszymy jęczenie polskiego, niedouczonego establishmentu, który nie zna realiów współczesnego świata, że coś tam nie wyszło i zostali oszukani. Przecież Polacy mimowolnie włączyli się do budowy przez amerykańskich neokonserwatystów nowego ładu światowego (New Word Order), zapominając o pozycji hegemona, jakim mają się Stany Zjednoczone. Polska zaprzepaściła swoją historyczną i chyba najlepszą szansę zacieśnienia gospodarczych więzi z USA. Przez 8 lat sprzyjającej koniunktury w stosunkach z USA nie potrafiła zbudować stałych podstaw do współpracy i gospodarczych korzyści.
W jaki sposób należało to zrobić?
W USA liczą się tylko pieniądze i duże organizacje, które mają wpływ na wybory. Tylko ok. 35 proc. uprawnionych do głosowania bierze czynny udział w wyborach. Polonia jest niezorganizowana, a do polskości przyznaje się ok. 10 milionów (to jest bardzo dużo jak na potrzeby wyborcze) mieszkańców USA. Brak lobbingu i pieniędzy, bo tutaj gospodarcze więzi kupujesz za setki miliony dolarów, to dwa czynniki, które dyskwalifikują Polskę w partnerstwie ze Stanami Zjednoczonymi.
Czy Polska kiedyś zacznie rozróżniać swoje własne interesy od interesów korporacji amerykańskich? Cofnijmy się do czasów Reagana. To jemu przypisuje się wygranie zimnej wojny, upadek ZSRR, pokonanie komunizmu. Czy to wszystko byłoby możliwe bez udziału Michaiła Gorbaczowa? Gorbaczow był bowiem inicjatorem usunięcia broni atomowej z Europy Wschodniej, a także architektem „pierestrojki”. Ronald Reagan umiał dobrze grać (przecież był zawodowym aktorem) i sobie przypisywał wszystkie jednostronne inicjatywy rozbrojenia, inicjowane przez Michaiła Gorbaczowa. Powiecie, że Rosja nie miała wyjścia, bo gospodarczy bałagan i zacofanie kraju położyło planową gospodarkę. Mądrość Gorbaczowa uratowała świat przed tragedią (mógł wybrać rozwiązanie siłowe), a także jego pokojowe inicjatywy umocniły później system gospodarczy Rosji. Gospodarka sowiecka otworzyła się na świat i wygrała. Dzisiaj Rosja to cywilizowany kraj. Reakcja Ronalda Reagana na rosyjską redukcję arsenału nuklearnego, to aż 10-letnie rozkładanie rozbrojenia i projekt Strategic Defense Initiative tzw. Star Wars.
Z perspektywy czasu „Zimną Wojnę” wygrała oczywiście Rosja. Co możemy powiedzieć o USA, której wydatki na zbrojenia przekroczyły już ludzkie pojęcie, a narodowy dług jest astronomiczny? Stany Zjednoczone dzisiaj są w tej podobnej sytuacji, co Rosja 20 lat temu, ale stawiają na rozwiązania siłowe i konfrontację.
Niewydolność gospodarki i systemu walutowego (nieubłagany krach bankowy i gospodarczy) pcha Stany Zjednoczone do wywoływania zbrojnych konfrontacji w różnych regionach świata. Nawet słowa prezydenta George W. Bush o bieżącej ekonomii: - Wall Street got drunk - nie ekscytują Rosjan, bo mają dzisiaj trzeźwych i mądrych przywódców. To już nie te czasy, słaniających się na nogach rosyjskich władców. Wrogi wizerunek Rosjan i hasło "antykomunizm" przestały mieć już jakiekolwiek znaczenie dla świata i biznesu. Modne powiedzenia o rosyjskiej oligarchii, Rosjanie kwitują tym, że różnica między ich oligarchią a amerykańską polega na tym, że oligarchowie rosyjscy nie mają jeszcze prywatnych armii. Czy odzyskana wolność dla ciemiężonych krajów przez komunistyczne reżimy i amerykańska demokracja, przyczyniły się do pokoju w nowej rzeczywistości?
Na Ukrainie i w Gruzji dokonano tylko zamiany przywódców, których przywieziono w teczkach jak za komuny, a wykształcono w Stanach Zjednoczonych. Nowi przywódcy poczuli się tak pewnie, że raczej zapomnieli o mieszkańcach i reformach w swoich krajach. W zamian, po praniu mózgów swoich obywateli, udostępnili dla ogłupionego ludu zagraniczne banki i zaczęli wyprzedaż gospodarki, rujnując państwowy dorobek za zagraniczną jałmużnę. Z komuny przechrzczono się na dziki kapitalizm pod przewodnictwem tych samych, byłych dygnitarzy, lecz innego wodza. Łatwa karma i dzika transformacja zadowoliły starą Europę, ale nie USA i ich korporacyjne globalne zapędy. Stany Zjednoczone, w wyniku prowadzonej arogancko, jednostronnej, konfrontacyjnej, korporacyjnej polityki, najpierw utraciły zaufanie Europy, a w następstwie i całego świata. Podział w opiniach i brak akceptacji dla agresywnej amerykańskiej polityki zepchnął ten kraj do roli wielkiego przegranego.
Dwie kadencje Busha to totalne fiasko strategicznej polityki energetycznej, prowadzonej w obrębie Morza Kaspijskiego, Zatoce Perskiej i Ameryce Łacińskiej. To także brak kontroli nad złożami ropy i gazu na kontynencie afrykańskim. Neokonserwatyści, w kończącej się kadencji prezydenckiej, nie mogą utracić władzy na rzecz Baracka Obamy. Dobrze wiedzą, że wiele niewiadomych sprzed 9 września 2001 roku może ujrzeć światło dzienne. Np. kto stał za (raczej wiedział i zarobił) podbijaniem wartość transakcji na giełdzie firm American Airlines, United Airlines i kompanii ubezpieczeniowych o tysiąc dwieście procent (o wartość 15 mld dolarów) na tydzień przed atakiem.
Najważniejszy będzie wybór nowego poprawnie politycznego i religijnego prezydenta, o mentalności wojskowej, który szybko rozwiąże czyhające na światowego żandarma zagrożenia. Nawet za cenę zaangażowania się w zbrojne konflikty na kolejne 100 lat. Następnym najważniejszym zadaniem będzie wciągnięcie do nowych zbrojnych konfliktów NATO w bezowocnej wspólnej walce ze światowym terroryzmem i wydumanymi zagrożeniami.
Magiczny termin "dywersyfikacja zaopatrzenia Europy w energię" nabiera właściwego znaczenia. Europejczycy stają się zakładnikami różnicowania źródeł dostaw. Dywersyfikacja amerykańska (paniczny strach na przechodzenie w transakcjach za surowce na inną walutę niż dolar) znad Morza Kaspijskiego, prowadzi do wciągnięcia członków NATO w zbrojny konflikt z Rosją. A ta obecnie kontroluje prawie cały eksport gazu z Centralnej Azji i umacnia petro-rubel. Nie udało się Napoleonowi i Hitlerowi może uda się Stanom Zjednoczonym...
Geneza konfliktu
Najważniejszym założeniem budowanego ropociągu było "niby bezpieczeństwo" dla zainwestowanego prywatnego kapitału w BTC Baku-Tblisi-Ceyhan (działający od maja 2005 r.) od Morza Śródziemnego przez terytorium Gruzji (sporny region Osetii Południowej i Abchazji), a nie Armenię (sporny region Nagorno-Karabach na terenie Azerbejdżanu, deklarujący niepodległość od Azerbejdżanu i Armenii, oraz Armenian Genocide). Armenia nie posiada dostępu do morza - strategicznie się nie liczy. Ulokowanie amerykańskich baz wojskowych w byłych republikach pod pretekstem walki z terroryzmem. Blokowanie budowy Gazociągu Północnego (Nord Stream), embargo na Iran. Przygotowywanie agresji militarnej na Iran, a tym samym zablokowanie Cieśniny Hormuz, a także dywersja BTC (ostatnio: eksplozja około godziny 11 w nocy 5. sierpnia, w segmencie BTC terminal 30, w okolicach Yurtbasi Village, w prowincji Erzincan, na terenie Turcji), a teraz szykujące się sabotaże na Kaukazie, mogą być przyczyną niepewnych dostaw surowców energetycznych do Europy. To spowoduje krach gospodarczy krajów wysokorozwiniętych i wewnętrzne społeczne odruchy niezadowolenia. Turcy za ten incydent obarczają działania rebeliantów z Kurydyjskiej Partii Pracy (PKK). Przestój i zamkniecie tłoczenia ropy przez BTC Turcję kosztuje 300 tys. dolarów dziennie, a azorska wysokogatunkowa ropa to milion baryłek dziennie mniej dla Europy i wzrost ceny czarnorynkowej na giełdzie. Drugi poważny problem to 600-milowy ropociąg Kirkuk-Ceyhan (Dortyol Port), którym - przed inwazją Amerykanów na Irak - przesyłano ok. 1.6 miliona baryłek ropy, a obecnie ok. 600 tys. w związku z ciągłymi aktami sabotażu ze strony rebeliantów z PKK.
Stany Zjednoczone próbują przenieść granice Europy do Gruzji, ale ten azjatycki kraj nigdy nie był w Europie. Czy na to zasłużył? W poniedziałek 11 sierpnia podano, że dwa lotniskowce USS Theodore Roosevelt, USS Ronald Regan i okręt wojenny z 25 helikopterami USS Iwo Jima płyną w kierunku Zatoki Perskiej. Nie zapominajmy o tym, że 7 sierpnia Gruzja rozpoczęła działania zbrojne wobec Osetii Południowej (96 tys. mieszkańców) dokładnie w dniu inauguracji igrzysk w Chinach.
Wróćmy może do najnowszej historii Osetii Południowej. Utworzona została w 1922 roku jako okręg autonomiczny w północnej Gruzji. W 1990 roku parlament gruziński zniósł uprawnienia autonomiczne, co wywołało próbę usamodzielnienia się i połączenia z leżącą na terytorium Rosji Osetią Północną. 1991 przełomowy rok, parlament osetyjski uchwalił deklarację niepodległości, zatwierdzoną w styczniu 1992 w referendum powszechnym (Gruzini stanowią 29,1 proc.). W odpowiedzi rząd gruziński wysłał do Osetii oddziały wojskowe. Wybuchły walki trwające do maja 1992. Zawarty w tym miesiącu układ o zawieszeniu broni przewidywał wprowadzenie do strefy walk żołnierzy Wspólnoty Niepodległych Państw, jako sił rozjemczych. Po ulokowaniu 1500 żołnierzy WNP w strefie buforowej w pobliżu Cchinwali (stolica), z Osetii Południowej wycofały się wojska gruzińskie. Od czerwca 1992 r. w Osetii Południowej obowiązywało zawieszenie broni do ponownej zbrojnej inwazji gruzińskich siepaczy na początku tego miesiąca, kontrolowane przez trzy bataliony pokojowe: gruziński, południowoosetyjski i rosyjski.
Czy bez gwarancji USA tak mały kraj byłby w stanie zaatakować grubiańskiego wielkoluda - Rosję?
Minister stanu w niemieckim MSZ Gernot Erler zarzucił Gruzji naruszenie prawa międzynarodowego. - Spór wokół buntowniczej prowincji Osetii Południowej prezydent Gruzji Michaił Saakashvili chce najwyraźniej rozwiązać za pomocą środków militarnych - powiedział Erler. Do naruszenia prawa międzynarodowego doszło jego zdaniem dlatego, że walki te stanowią złamanie zawieszenia broni z 1992 r., nad którym czuwały międzynarodowe oddziały. Przypominam tylko, że niemiecki eksport do Rosji wzrósł o ponad 50 proc. w pierwszym półroczu 2008 roku do 290 mld dolarów. Amerykanie swoją wymianę handlową z Rosją też podwajają, a amerykańscy biznesmeni posiadają na terenie Rosji prywatne fabryki, ropociągi i gazociągi, a nad bezpieczeństwem i pomnażaniem bogactwa czuwają waszyngtońscy lobbyści.
Osetia i Abchazja to etnicznie obce narody, historycznie nic nie mają wspólnego z Gruzją, arbitralnie przyłączone zostały do niej decyzją Józefa Stalina. W drugim, nieuznanym przez międzynarodową społeczność, referendum przeprowadzonym w 12 listopada 2006 r. 99 proc. głosujących opowiedziało się za niepodległością, a nierozwiązane sprawy do końca wracają w postaci konfliktów zbrojnych. Referendum było monitorowane przez 34 międzynarodowych obserwatorów z Niemiec, Austrii, Polski, Szwecji, Ukrainy, Wenezueli i innych krajów.
Czy duch Józka Stalina jest ciągle żywy?
W ciągu ostatnich lat po „rewolucji róż” gruzińskie wydatki na armie wzrosły prawie 40-krotnie. Gruzińskie zbrojenia osiągnęły prawie poziom mentalnie równych sobie władców Korei Północnej i wyniosły ok. 16 proc. PKB. Gruziński minister obrony w maju 2007 roku zwiększył bieżący wojskowy budżet z 513 do 957 mln lari (340 mln do 567 mln dolarów). Pomoc militarna USA, ale nie tylko tego kraju pozwoliła przeszkolić ok. 16.000 gruzińskich żołnierzy, dostarczono nowe uzbrojenie w postaci transportowych helikopterów UH-1 i najnowszy system artyleryjski. W Gruzji aktualnie przebywa 127 „U.S. military trainers” wojskowych pomagających gruzińskiej armii i 35 cywilnych doradców - to wypowiedź Bryan Whitman przedstawiciela Pentagonu z 9 sierpnia. Gruzja w Iraku posiada 2.000 żołnierzy szkolonych przez amerykańską armię. To trzeci pod względem liczebności koalicyjny współpracownik sił zbrojnych w walce z terroryzmem po USA i Wielkiej Brytanii. Amerykanie z Izraelem szykują się do wykopania ze światowego energetycznego rynku Iranu przy pomocy konfliktu zbrojnego.
Dlaczego tak radykalnie zaostrzyła się sytuacja na globalnym rynku surowców energetycznych, prowadząc do jawnego konfliktu zbrojnego z Rosją? W ostatnich dniach rosyjski Gazprom podpisał dwie umowy w Ashgabat na kupno Turkmen Gas (tydzień przed inwazją Gruzinów w Osetii Południowej), kontrolując przez następne 20 lat ich prawie cały eksport (częściowo do Chin, wcześniejsze umowy). Po wizycie w Moskwie 22 lipca prezydenta Wenezueli Chavez okazało się, że trzy Rosyjskie firmy Gazprom, LUKoil i TNK-BP podpisały stosowne umowy z wenezuelskim PDVSA i amerykański gigant olejowy ExxonMobil i ConocoPhillips stracą intratne kontrakty w Wenezueli na rzecz Rosjan. Amerykanie na siłę starają się uratować projekt zwany Nabucco z Kaukazu przez Turcję do Austrii i Bułgarii, Rumunii oraz na Węgry. Czy nie popełnili gafy wpadając w panikę w nadmiarze emocji? Kto będzie chciał teraz inwestować w niepewną Gruzję, w rejon reżyserowanych konfliktów?
Gazprom użył tej samej metody tzn. prawa rynku w stosunku do swoich dostawców surowca z byłych republik. Podniósł cenę kupna o 150 dolarów za metr sześcienny gazu. Tyle Gazprom może płacić od następnego roku i tyko głupi na taki kontrakt by się nie zgodził. Wizyta prezydenta Rosji w lipcu w Azerbejdżanie, Turkmenistanie i Kazachstanie okazała się niezwykle owocna. Zatwierdzono i podpisano 20-letnie umowy na gaz z Turkmenistanu. Alexei Miller, dyrektor naczelny Gazpromu, czeka na odpowiedź przedstawionych propozycji umów na kupno gazu z Azerbejdżanu. Rząd Turkmenistanu szacuje swoje zasoby gazu na 20 bilionów (BP na 3 biliony) metrów sześciennych, a eksportuje w ciągu roku 70 mld metrów sześciennych gazu.
Amerykańska gorąca propozycja budowy równoległego gazociągu do BTC omijającego Rosję - projekt Nabucco jest poważnie zagrożony. Zakładał on wypełnienie gazociągu gazem z Turkmenistanu. Rosjanie, by dobić projekt amerykański zaplanowali i zatwierdzili budowę konkurencyjnego South Stream do Grecji przez Bułgarię, Serbię i Węgry. 18 stycznia Gazprom i Eni zarejestrowały w Szwajcarii joint venture South Stream AG, a 29 kwietnia Rosja, z ostatnim już krajem ze spółki - Grecją, podpisała stosowne umowy. Budowa i eksploatacja South Stream stała się faktem. Czy z ropą w regionie Morza Kaspijskiego i Czarnego jest korzystniej dla strategii amerykańskiej niż z gazem?
Rosjanie to wytrawni gracze i w polityce (bo zawsze byli) i w handlu a także nauczyli się zdecydowanie i bez kompleksów walczyć o swoje miejsce w szeregu państw najważniejszych. Ropociągi omijające teren Rosji to Baku-Tbilisi-Ceyhan, Baku-Supsa i Baku-Tbilisi-Erzurum. W ostatnim roku było kilka propozycji dostaw ropy z regionu Morza Kaspijskiego przez Morze Czarne do Europy. Rosja sfinalizowała budowę ropociągu na dostawę 35 mln ton przez Morze Czarne do Bułgarii i Grecji (Burgas-Alexandroupolis) z rozgałęzieniami do Austrii, Słowenii i na południe Włoch.
Zagrożenia jakie mogą nastąpić w dostawach ropy do Europy?
Azerbejdżan produkuje 30 mln ton ropy w ciągu roku a 22 mln ton eksportuje. Olej ten jest rozdzielany do ropociągu Baku-Supsa o przepustowości 10 mln ton, Baku-Novorossiisk o przepustowości 5 mln ton i Baku-Tbilisi-Ceyhan o przepustowości 50 mln ton rocznie. Wynika z tego, że Azerbejdżan powinien rocznie produkować 65 mln ton, a prawda jest taka, że w roku 2010 nie wyprodukuje więcej niż 45 mln ton, a ta produkcja nie zapełni nawet przepustowości BTC.
Amerykańscy spece od dywersyfikacji zaczynają dostrzegać ten problem spoglądając na Kazachstan, tak jak to czyni też Azerbejdżan. Przebiegłość Rosji raczej niweczy plany na więcej nafty od Kazachów. W 2006 r. Kazachstan wyprodukował ponad 60 mln ton oleju i na eksport przeznaczył 52.3 mln ton, które przesyłał przez Rosję. W 2012 r. Kazachstan przewiduje wydobycie na poziomie ok. 180 mln ton oleju w roku. Umowy z Rosją i międzynarodowymi firmami zobowiązują ten kraj do transportowania przez Rosję Caspian Pipeline Consortium (67mln ton w 2008 r.) i zapełnienia rosyjskiego Burgas-Alexandroupolis ropociągu.
Kazachskie wydobycie gazu w 2006 r. było na poziomie 26 mld metrów sześciennych. Przed rokiem 2015 wydobycie wzrośnie do 45 mld metrów sześciennych, ale wartość tej produkcji nie będzie wystarczająca do wypełnienia nowego gazociągu.
W regionie Morza Kaspijskiego robi się gorąco, inwestorzy chcą jak najszybciej wyciągnąć zainwestowaną kasę, producenci mają problemy z produkcją a Rosjanie odbijają tanich dostawców. Rosja więc była, i została dalej, najbardziej liczącym się dostawcą i monopolistą na gaz i ropę w tym regionie.
Wydaje mi się, że jak Rosjanie wytrzymają bez globalnej wojny do przysięgi nowego prezydenta USA to odniosą następny niebywały gospodarczy i dyplomatyczny sukces. Największym bankrutem i przegranym będzie prezydent Gruzji. Polska natomiast w panicznym strachu przed Rosją, niepotrzebnie gorączkowo reaguje i może dołączyć do ofiar i przegranych, a to niepotrzebne. W obecnej sytuacji terytorium Polski niewiele, kogo obchodzi i brak surowców, lub już wyprzedanych. Wydaje mi się, że Rosja uzbroi się w szaty obserwatora i będzie czuwać nad bezpiecznymi dostawami ropy i gazu do Europy kontrolując Gruzję - jak jej to się uda. Wielką niewiadomą może być Ukraina, która może paść ofiarą konfliktu o Krym. Geopolityczne rozgrywki o energię powinny rozegrać się między Turcją-Iranem-USA tylko, że to będzie tango trzech.
W ostatnich dniach niefortunnie dla nowego kandydata na prezydenta U.S. John McCain wyszło na jaw finansowanie jego kampanii wyborczej za pieniądze Gruzinów - McCain adviser got money from Georgia. Najważniejszy jego doradca polityczny po ujawnieniu faktów ile kosztuje przyjęcie byłych krajów komunistycznych do NATO musiał ustąpić. Rewelacje za Associated Press największą amerykańską agencją informacyjną.
http://ap.google.com/article/ALeqM5iG-8I87S5w4QP8CPIrx2wh8irqmgD92HH3M00
Nie obyło się też bez żałosnych wypowiedzi przedstawicieli gruzińskich władz na przykład ta z izraelskiej Haaretz Magazine - Georgian minister: Israel has sold us out. Gruzińscy Żydzi mają wysoko postawionych swoich przedstawicieli w rządzie Saakaszwilego, Davit Kezeraszwili minister obrony i Temur Jakobaszwili minister ds. integracji europejskiej.
http://www.haaretz.com/hasen/spages/1011396.html
Głos na temat konfliktu w Osetii Południowej zabrał również były prezydent Rosji Michaił Gorbaczow w CNN - Gorbachev: Georgia started conflict in S. Ossetia
http://www.cnn.com/2008/WORLD/europe/08/14/gorbachev/index.html
Przedstawicielom amerykańskiego rządu te relacje o agresorze z Kaukazu delikatnie mówiąc trochę poplątały się, za New York Times
http://www.nytimes.com/2008/08/13/washington/13diplo.html?pagewanted=1&_r=2&partner=rssnyt&emc=rss
Wpadki zaliczyła Fax News tuba sprzyjająca dla neokonserwatystów i nie tylko.
http://au.youtube.com/watch?v=5idQm8YyJs4
http://au.youtube.com/watch?v=A0BoMl-5_5U
http://www.liveleak.com/view?i=322_1218816591
Prezydent Turcji Abdullah Gul zdaje się rozumieć obecną sytuacje i miejsce jego tranzytowego kraju w globalnej grze o surowce energetyczne. Proponuje, zatem podział władzy w budowie New Word Order a nie tylko dominacje St. Zjednoczonych, uznając geopolityczne zwycięstwo Rosji na Kaukazie.
http://www.guardian.co.uk/world/2008/aug/16/turkey.usforeignpolicy Czy jest sens angażowania się w nie swoje sprawy i na jakie profity z wojny liczy Polska?



Komentarze
Pokaż komentarze (29)