W pierwszej kolejności, porzucamy zdrowy rozsądek. Otaczamy się klakierami i dajemy im różne instrumenty do ręki, dzieki którym łatwiej nam będzie popełnić eutanazję. Jak już mamy zaplecze, czyli z kilkuset takich osobników, którzy nie znając się na niczym myślą za nas, będzie łatwiej.
Następnie drodzy czytelnicy musimy sprawdzić w warunkach polowych jak nasz plan przebiega i trochę pokusić los. Wybieramy się na wycieczkę i udajemy, ze nasz samolot Tu-154 jest samolotem bojowym i w pewnym momencie każemy pilotowi zaatakować lotnisko, gdzieś w stolicy jakiegoś obleganego kraju najlepiej. I tu drodzy moi przyjaciele pojawia się problem, gdyż jak się okazuje pilot nie chciał wykonać rozkazu i nie krzyknął "Tora tora tora". Dzieki Bogu była to tylko próba w warunkach polowych i przygotowania do samobojstwa mogą trwać dalej. Znaleźliśmy dzieki niej najsłabsze ogniwo - pilota.
Teraz moi drodzy wystarczy juz tylko aby zrugać klakierów, że źle podchodzą do samobojczego planu, a oni już zrobią swoje. Kolejno więc dzieki jednemu nich, nazwijmy go umownie Edgar herbu Włoszcz, organizujemy nagonkę na tego dziwnego pilota, dzieki której udaje nam się wyeliminować go z dalszej niesamobojczej służby.
Następnemu, nazwijmy go umownie Olek Szczypło, powierzamy misję, która polega na odebraniu takim krnąbrnym, niesamobojczym pilotom, instrumentów szkolenia. Zawsze przecież znajdzie się jakiś klakier, umownie zwany Bielankiem, który wmówi ludziom, że to eskimosi ukradli Wojsku Polskiemu symulatory lotu.
Generalnie, jak ostatni rozsądny człowiek, zwany umownie Pilotem, przestał nam zagrażać w swojej próżniackiej chęci życia, zostały nam już tylko dwa ostatnie punkty układanki.
I tak za wszelką cenę musimy doprowadzić wrogów, umownie nazwijmy ich Eskimosami, do sytuacji, w której nie będą się więcej wpieprzać, do naszego samobójstwa. Wysyłamy na tę wojnę większość naszych klakierów. Z czasem Eskimosi, przestaną się wtrącać w nasze plany.
Pozostał ostatni etap naszych przygotowań. Szukamy sobie najlepszej możliwej scenerii, czasu miejsca i dodatkowo, zeby nie kusić losu, wprowadzamy ostatnią heroiczną zmianę, dzięki której samobójstwo musi się powieść, spóźniamy się na wycieczkę, nie dając nowemu, całkiem świeżemu, czyli najlepszemu w naszym celu, pilotowi, czasu na zaniechanie naszej eutanazji.
Skuteczność metody sprawdzona, działa w 100%, jeszcze nieopatentowana.
polityczni.eu




Komentarze
Pokaż komentarze (3)