Dzisiaj bloger Karlin umieścił przezabawną historyjkę o Sakiewiczu i jego kolejnej prawdzie zaniesionej do prokuratury.
Ja Wam opowiem teraz mniej zabawną historyjkę, ale bardziej prawdopodobną. Niestety bloger Karlin nie pozwolił mi jej opowiedzieć na swoim blogu, zatem bloger Karlin u mnie też nie poopowiada już żadnych historyjek.
Sytuacja opisywana przez Karlina wygląda pięknie, jak zwykle w GP. Jest spisek, ja mam dowody, ja Wam pokażę, jest wielce prawdopodobne, powiadają, mam prawie stuprocentową pewność aby stwierdzić... i takie tam frazesy.
Sakiewicz udał się do prokuratury w niedzielę albo sobotę aby jakieś swoje "niby materiały" dostarczyć. Dzięki takiej uczciwej i patriotycznej postawie już w najbliższym podwojonym nakładzie GP, będzie mógł pisać wszystko, tylko nie o materiałach które tam zaniósł, bo stanowią one teraz dowód w sprawie i są tajne. Zatem przez najbliższe wydania gazety będzie sieczka w stylu: dzwonił martwy Borowiec do żony pytając co dziś robi na obiad.
Sakiewicz jest cwnym lisem, wie, że nic nie wie, ale umie to sprzedać. Będzie więc swoje Lepperiady tworzył dla nakładu a i tak nam nie zdradzi swoich tajemnic. I tak drodzy Państwo GP ma następne wieko od trumny, na którym może się poślizgać do wyborów.
pozdrwiam
G




Komentarze
Pokaż komentarze (43)