Lech Wałęsa się zagalopował, bo siadł na narowistą kaczkę. Nie ma się zatem co dziwić, że go poniosło i to o wiele za daleko i za szybko...
Czasem trzeba więc zmienić zwierzę, na którym się jedzie, by potem nie musieć się wycofywać z bagna, w które nas wciągnęła galopująca kaczka...
Nie zawsze jest potem możliwość, by się szybko z brudu oczyścić, gdy galopujące kaczę poniesie nas do rynsztoka...
I wtedy nie ma się co dziwić, że padają słowa na k. czy na s. Bo wyobraźmy sobie, że ktoś z nas dostał Nobla, a potem jakieś ladaco wciągnie nas w garniturze do gnoju... Zaraz na ustach dużej części Polaków pojawi się magiczne słowo na k. albo na s.
Panie Prezydencie Lechu! Trzeba zmienić środek lokomocji i wsiąść do samochodu, wziąć flintę do ręki i wyruszyć na polowanie na k.
I co ma znaczyć k. ?
To też takie małe niedomówienie...
Poniosło Wałęsę małe kaczę...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)