Zabawa w piaskownicy trwa. Co prawda Lech okopał się w jednym rogu i nie pozwala dojść większości do siebie, bo lubi bawić się sam, ale jest Jareczek i przez niego można uskutecznić poselstwo. Przez posły wilk nie syty, więc razej wszyscy odchodzą od Lecha z niczym. Tylko Jaruś, jako najwierniejszy przyjaciel, a zarazem wielki specjalista od mataczenia, jest w stanie do czegokolwiek przekonać okopującego się brata.
Reszta w piaskownicy zajęła różne pozycje. Czasem bronią jest łopatka, a innym razem szufelka lub grabki. Łopatką czy szufelką dzieci przykładają sobie po głowie, a jak ktoś kradnie piasek, to wali się grabkami po rękach i widać zadrapanie na złodzieju. Jak ktoś już nie ma możliwości obronienia się, to najlepiej jest wywalić całe wiaderko mokrego piasku (ciapciajki) na kolegę lub koleżankę. Zanim się teraz czerwona małpa oczyści z brudu, to może ją Pani zabierze do łazienki do przedszkola i wredna małpa wypadnie z gry i zabawy...
Najskuteczniejszą bronią przeciwko zabieraniu zabawek jest ostatnio groźba Romeczka i Andrzejka, że nie będą razem z bratem mataczącym w poselstwach oraz bratem okopującym się w rogu budować tego krzywego zamku. Stwierdzają, że zabierają swoje zabawki i idą do budynku. Pewnie poskarżą się Pani przedszkolance i ta spierze w końcu Jareczka i Lecha, który się okopał. Nie... Nie! To tylko takie straszenie... przecież za chwilę można wywalić Jarusiowi wiaderko z piaskiem na głowę albo przyrżnąć łopatką po łapach!
I zabawa dalej trwa. Co chwilkę jest groźba, że z piaskownicy wyjdzie dwóch budowniczych krzywego zamku, a wraz z nimi pomocnice i pomocnicy donoszący piasek, ale na koniec stwierdzają, że lepiej mieć się gdzie bawić i mieć dostęp do piasku...
W sąsiednich piaskownicach by ich nie przyjęto. A wtedy musieliby przejść na huśtawki losu znajdujące się opodal krzaczka, gdzie mieszka kaczka dziwaczka...
Choć właściwie powinniśmy to wszystko przesiać przez sitko:-)


Komentarze
Pokaż komentarze