Wśród naszych polityków same pająki widzę. Ponieważ nie piję alkoholu, to nie mogą to być zwidy:-) Jakoś dziwnie misternie snują tę pajęczą nić i tworzą to przepiękne dzieło, a na koniec wszystkie te pająki same się w tę swoją pajęczynę zaplątują... Jest to zabawne i ciekawe, kiedy jeden pająk po drugim ten sam błąd powtarza...
Kiedyś mówiono mi, że na cudzych błędach nikt się niczego nie nauczył. I jest to prawda. Dotyczy to szczególnie upartych i przeambicjonowanych ludzi.
Jest szczególny pająk w naszej polityce, nazywany ZZ, i on plącze się najbardziej. Potok słów na każdej konferencji, ale plącze się w tym wszystkim co mówi i zapomina, że przed chwilką już to samo bredził... Kiedy dziennikarze muszą słuchać i patrzeć na plączące się w niciach własnej pajęczyny pająki (gratuluję dziennikarzom świętej cierpliwości do kilkudziesięciominutowych słowotoków pająka ZZ), to zastanawiam się nad tym, czy te pajęczyny jednak nie zachodzą na siebie i pająkom się czasem nie poplątały. Wynikałoby z tego, że te pająki są tak zależne od siebie, że nawet pajęczynę utkały wspólnie. Co gorsza teraz zaczynają walczyć ze sobą i nie wiadomo która nić pajęcza jest przez kogo utkana i jeden pająk wpada w nić drugiego pająka.
Mam nadzieję, że się w końcu te pająki wreszcie zeżrą nawzajem i będziemy mieć nieco spokoju.
Trzeba jednak potem pilnować, by się zbytnio nie rozmnożyły muchy...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)