Wszystkie rozwiązania impasu politycznego w Polsce, jakie obecnie się pojawiają, są nie do przyjęcia. I to jest największy pat.
1. Rozwiązać parlament 7 września - źle! Rząd dalej rządzi i nikt już nie ma kontroli nad tym, co się wyprawia. Sprawa Kaczmarka, Blidy i inne pójdą w niepamięć na czas kampanii wyborczej, a na działania serwowane ze strony PiS-owskiego rządu nie będzie można skutecznie reagować i im przeciwdziałać.
2. Pozostawić ten parlament, który ma jednocześnie dychawicę oskrzelową i anginę pectoris, to doprowadzenie do śmierci niewydolnego organizmu. Powołanie komisji śledczych wydawać by się mogło jedynym rozwiązaniem, ale wtedy parlament będzie istniał, a Jarosław Kaczyński nie poda rządu do dymisji. Stan rzeczy zatem się nie zmieni.
Wszystko jest złe dla kraju, narodu, społeczeństwa i paradoksalnie dla wszystkich partii, a nie tylko dla PiS.
To są realne przyczyny zmiany zdania wielu partii co do terminu czy sposobu rozwiązania parlamentu. Czasem nie jest to zmiana zdania, lecz zwykły brak precyzyjnej odpowiedzi w sprawach istotnych. W tej chwili dziennikarze nie są nawet zdolni do wyciągnięcia od szefów poszczególnych partii odpowiedzi na pytanie jak się zachowają ich kluby parlamentarne w poszczególnych przypadkach. Scenariusze są tak różne każdego dnia, że na razie możemy sobie tylko gdybać.
PiS chce samorozwiązania parlamentu 7 września. To na rękę Kaczyńskiemu, bo do nowych wyborów partia idzie w miarę czysta, a społeczeństwo niczego nie wie. Tego zaś nie chce cała opozycja.
Na horyzoncie pojawia się ewentualność utworzenia rządu przejściowego, który może się takowym wcale nie okazać! Tego zaś boi sie PiS jak ognia, bo nie będzie nowych wyborów, a parlament zmieni marszałka i utworzy komisje śledcze. Dodatkowo PiS nie będzie już przy rządach...
Tego obawia się Kaczyński jak ognia. I dlatego ciągłe pytania do Tuska i Olejniczaka i innych...
Coś mi się zdaje, że PiS zostanie wystrychnięty na dudka i to bez wcześniejszych wyborów...


Komentarze
Pokaż komentarze