Jeszcze raz wspomnę o wspaniałym wystąpieniu Waldemara Pawlaka w Sejmie. Może nie jest on tak idealnym mówcą jak inni, lecz dał wczoraj popalić nie mniej niż Roman Giertych. Było to w zupełnie innym stylu, bo Pawlak upomniał wszystkie ugrupowania, które obrzucają się błotem i zagrzewają swój elektorat do walki na noże czy na bagnety.
Na bezpardonowej walce między przedstawicielami PiS i PO z dodatkiem krzykliwej i obrzucającej wszystkich błotem kampanii LiD (taką przewiduję) zyska ugrupowanie, które zmęczony naród, społeczeństwo niechętne do chodzenia ciągle do urn wyborczych - nieco uspokoi. Poczucie bezpieczeństwa jest jedną z potrzeb ludzkich i zaspokojenie jej gra ogromną rolę. W chwili, kiedy Lech Wałęsa obrażał Aleksandra Kwaśniewskiego w kampanii prezydenckiej naród wybrał osobę tego drugiego, bo miał dość chaosu. Lech Wałęsa był nieprzewidywalny i naród nie czuł się bezpiecznie.
Może nie będzie to wielkie zwycięstwo PSL, ale na pewno afery w Samoobronie i spokój w PSL przysporzą głosów na Polskie Stronnictwo Ludowe.
Wystąpienie Waldemara Pawlaka było pouczeniem dla wszystkich przedmówców!
Kłótni jak wiemy nie można wygrać, bo każdy, kto jest dobijany argumentami zaczyna się bronić i pozostaje przy swoim zdaniu, gdyż urażono jego dumę! To przecież takie ludzkie! I PiS też się broni, mówiąc, że nie mógł inaczej działać, bo wszystkiemu winna PO!
Na takich ostrych kłótniach (bo tego polemiką nawet nazwać nie wolno), jakie miały miejsce wczoraj w Sejmie wygrywa zawsze ktoś trzeci. I nie chodzi o to, że teraz PSL będzie miało 35% głosów w wyborach. Idzie o to, że podejrzewam, iż zarobi na tym kilka do kilkunastu procent głosów. Zyska również LiD, jeżeli nie będzie pluł na wszystkich.
Wygrywa ten, kto jest wyrazisty w kampanii, ale nie krzyczy o błędach wszystkich innych. Ten wygrywa, kto widzi w drugiej osobie człowieka, dopuszcza popełnienie błędu nawet przez siebie, umie przekonywać do swoich poglądów, a nie wzniecać kłótnie, które kończą się wyzwiskami z mównicy sejmowej.
Argumenty - argumentami, ale nie wolno obrzucać nikogo kubłem pomyj, bo on zaraz na nas wyleje nieco większą ilość. I tak bez końca.
Jestem sarkastyczny, a każdą krytykę uważam za konstruktywną. Bo jak ktoś dostrzega błąd i to sygnalizuje, krytykuje, to nie musi mieć sposobu na zmianę. Ważne, że dostrzega błąd, zło - oczywiście jej czy jego zdaniem, z którym mogę, ale nie muszę się zgodzić. Każda krytyka coś wnosi, nie tylko ta, która daje gotowy pomysł zmiany.
Komentarze
Pokaż komentarze (6)