Dla jednych Tomasz Lis jest marnym dziennikarzem, a dla innych dobrym. Dla jednych jest dorobkiewiczem, a dla innych postacią wnoszącą specyficzną atmosferę wśród goszczonych przez niego rozmówców. To taki sam podział zdań jak między opcjami politycznymi i tego się nie pozbędziemy. Tomasz Lis zawsze będzie kojarzony z polityką i politykami, bo takie programy tworzył i prowadził w TV.
Nie dziwię się, że nawet Monice Olejnik nie udało się wyciągnąć szczegółów jego odejścia z TV "Polsat". Zresztą nie bardzo długo dociekała...
Przyczyny mogą być różne. Jeśli się o nich nie mówi, to najczęściej są dwie (lub jedna z nich):
1. PIENIĄDZE
2. KOBIETA.
Idąc tym torem (jeśli fałszywy, to oczywiście dajcie znać w komentarzach, zresztą i tak dacie...):
1. Nie ma co pytać Tomasza Lisa dlaczego wywalili go z "Wydarzeń" w "Polsacie" i dlaczego zrezygnował ze współpracy z tą telewizją w ogóle, bo on nie powie. Nawet jeśli wie, to musiałby uchylić duży rąbek tajemnicy, a tam za tym rąbkiem pojawiłaby się pewnie noga Solorza...
2. O przyczyny należałoby zapytać samego Zygmunta Solorza, ale pewnie i on nie uchyli rąbka tajemnicy, bo ujrzelibyśmy nogę Kaczyńskiego albo kogoś innego.
Pomyślmy... Solorz ma dużo pieniędzy, więc może chcieć mieć ich więcej albo mieć tak zwany święty spokój. Teraz walka z niektórymi siłami w Polsce nie jest wskazana... Trzeba wziąć na przeczekanie, a potem (w zależności od wyniku wyborów) Tomasz Lis powróci w innej roli do TV "POLSAT" albo nie wróci. I dlatego Lis na Solorza nie pluje.
Pozbycie się Lisa z "POLSATU" wywołało większą burzę i daje obecnie większy efekt niż jego bytność w tej czy innej TV. Nikt nie mówiłby tyle o złym działaniu PiS, co przy nadarzającej się okazji! Lis był w "POLSACIE" zwolennikiem PO, był grzeczny w stosunku do przedstawicieli wszystkich formacji, bo nie można mu zarzucać, że wiecznie był uprzejmy dla jednych, a okropny dla pozostałych. Ujawniał jednak duże zrozumienie i sympatię dla przedstawicieli opozycji i ich poglądów. To nie jest w tej chwili potrzebne PiS. Trzeba raczej tego człowieka wyeliminować... Ale przywódcy PiS nie są w ciemię bici! Przecież wiadomo, że Lis jest osobą mediów i wrzenie po jego wylocie w czasie trwania kampanii wyborczej, to woda na młyn przeciwników PiS...
Zatem nie polityka wyborcza grała tu rolę jak mi się zdaje, bo PiS na tym nie zyskuje...
Idzie tu o jakieś dziwne pieniądze... Może Pan Solorz woli teraz współpracować z PiS dla pozyskania nowych ogromnych funduszy? Przecież jak będzie z PiS, to mu nie będą grzebać w dochodach jak Krauzemu! Wiadomo, że zwolennicy PiS są nietykalni i czyści jak łza.
Tomasz Lis jawnie sprzyjał Platformie Obywatelskiej i był grzeczny w stosunku do Aleksandra Kwaśniewskiego, a to mogło na dalszą metę doprowadzić do kontroli dochodów Solorza...
A teraz Solorz będzie miał spokój, poparcie PiS i widoki na dalsze interesy (może dzięki PiS i Jarosławowi Kaczyńskiemu).
Kiedy okaże się, że wybory wygrała np. PO, to się Lisowi coś w "POLSACIE" nowego stworzy. Da mu się dużą pensję i wszystko będzie cacy.
Gdyby było inaczej, to już i Solorz i Lis powiedzieliby o prawdziwych powodach takiego obrotu sprawy. A tak, to możemy sobie gdybać. Tomasz Lis udaje bezrobotnego, a wie, że zaraz może wrócić do "POLSATU". Ten człowiek się już ustawił i nawet na bezrobociu nie zginie! W banku ma odłożone i nie ma co gadać. A gdyby mu brakło, to Pan Solorz da mu na kredyt, bo potem spłaci. Kiedy spłaci? Jak go z powrotem przyjmie do pracy (z wysoką pensją).
I to są moje spostrzeżenia: bezrobotny - bezrobotnemu nierówny :-)


Komentarze
Pokaż komentarze (8)