Bardzo mnie zmartwiły błędy w tytule notki Pana Michała Szułdrzyńskiego... Jest przecie, jak pisze o sobie, filozofem i redaktorem naczelnym "Nowego Państwa".
Wszystkim nam wolno uczynić literówkę, zdarzają się czasem błędy ortograficzne. Po prostu tak się trafia. Jeśli jednak w tytule są literówki i błędy ortograficzne, a potem w treści powtarzają się, to znaczy, że ktoś nie wie jak to się pisze.
"Zagranica" to rzeczownik, którym określamy teren nie należący do naszego, lecz innego kraju (teren poza Polską). Zatem są to wszystkie inne państwa jako obszar. Można zatem: "straszyć rodaków zagranicą" (w rozumieniu: straszyć Polaków innymi mocarstwami, państwami lub opinią tej zagranicy). Być można jednak tylko (Słownik ortograficzny PWN) za granicą (kompromitować za granicą).
I tu rodzi się jedynie problem: wrócić zza granicy czy z zagranicy. Otóż logika wskazuje, że:
wrócić z zagranicy oznacza powrót z terenów, które nie należą do naszego kraju
wrócić zza granicy oznacza powrót zza szlabanu, czyli rampy symbolizującej granicę. Zatem można i tak i tak w zależności od kontekstu całej wypowiedzi.
Redaktorowi naczelnemu nie wolno nie czytać tego, co napisał! Nawet, kiedy jest to blog.
Publicznie skompromitował się Pan w kraju. Za granicą jeszcze o tym nie wiedzą Panie Michale.
I dlatego nie ma co czytać dalej pana notki.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)