Od dawna mówi się o niektórych nauczycielach, że są jak: "dana rura". "A do czego jest "dana rura" Jasiu?". "Dana rura jest do niczego Panie Majster..."
O jakichże to nauczycielach wyrażamy się w ten sposób? Ano o tych, którzy pytają uczniów: "Co poeta chciał powiedzieć w tym wierszu?".
Dziś nie potrzeba pytać narodu co rozumie z naszych wypowiedzi i jak je odbiera. Jak tylko naród się burzy (albo duża jego część), to zaraz "nauczycielka idiotka" lub "walnięty pseudo profesor" tłumaczy Polakom w TV, że zastosował skrót myślowy, albo zaś, że dupa wcale nie znaczy zadek albo człowiek do niczego.
Uprzejmie proszę przedstawicieli PiS: Jarosława Kaczyńskiego, Ludwika Dorna, Przemysława Gosiewskiego by napisali dzieło historycznoliterackie i dokonali tam między innymi oceny tego, co autorzy danej epoki mieli na myśli pisząc dany utwór. Będzie to na pewno ciekawsza lektura niż słuchanie konkretnych, wypowiedzianych przez nich publicznie obelg, a potem tłumaczenia z polskiego na pisowski.
Drodzy Państwo! Podstawową funkcją języka jest KOMUNIKATYWNOŚĆ. Kiedy takowa jest zaburzona emocjami, bełkotem politycznym i celowym strzelaniem do politycznego przeciwnika, a potem nazajutrz mówca tłumaczy, że chciał strzelać do małpy w czerwonym, a nie do człowieka - to to jest już paranoja ideologiczna. Jest to dorabianie ideologii do wcześniejszych zdarzeń. A powinno być na odwrót: zasady i postępowanie w ich wyniku.
Pan Premier ogłasza, że jest wierny zasadom. Pytam jak inni: Jakim zasadom?
1. Ubliżać przeciwnikowi prosto w twarz, a potem tłumaczyć, że w języku pisowskim znaczy to: Kocham Pana.
2. Ględzić jak Gomułka i naobiecywać gruszek na wierzbie, a potem mówić, że w języku PiS znaczy to, że winę za brak gruszek i gradobicie ponosi PO.
Kiedyś czarne było czarne, a białe było białe. Teraz niestety czerwony jest PiS, a PSL dalej na zielono. Ale w języku pisowskim czerwony znaczy ponoć dojrzały, a nie komuszy...


Komentarze
Pokaż komentarze (9)