Rzecz o uczcie będzie. Oczywiście podczas całej wieczerzy podano jeno "kaczkę na kwaśno", której wszyscy spróbowali nieco z przymrużeniem oka i potem obśmiali się i rozeszli z rozbieżnym zdaniem o całej tej kuchni. Jedni dalej chwalą samą kaczkę, a drudzy kwaśną jej zaprawę.
Od początku było jasne, że jedni wolą kaczki w sosie własnym, a drudzy delektują się wtedy, kiedy kaczka jest należycie upieczona i przyprawiona.
Jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził...
Rozeszło się bractwo do swych wspaniałych domów, ale dalej każda liszka swój ogon chwali. Czy ktoś komuś dołożył? Tak! Dla jednych świetnie wypadła sam kaczka i kwaśna zaprawa była jeno niepotrzebnym dodatkiem, który najlepiej usunąć z talerza, a inni zachwycali się sosem i wcinali wszystko jak popadnie, twierdząc, że bez kwaśnego sosu kaczka byłaby jałowa i niejadalna.
Każdy ma swój gust i swój smak i raczej nikt nikogo do niczego tu nie przekona.
Włosi lubią makarony, my lubimy schabowego z kapustą, a Francuzi śmierdzące sery... I kto tu kogo do czego przekona?
Mówienie o wygranych i przegranych w tej debacie zależy od tego, kogo się bardziej lubi i za kim obstaje.
Całe kłótnie na salonie nie mają sensu, bo obrazują jedynie podział narodu i brak skuteczności polityków do znalezienia wspólnej płaszczyzny działań dla kraju i jego obywateli.
Z jednej strony: krocząc powoli narażamy się na to, że okazja minie; z drugiej strony: biegnąc wylewamy połowę zawartości naczynia, a pośpiech jest dobry przyłapaniu pcheł i przy sraczce.
W historii nie wolno gdybać! O tym zapomniał na chwile Pan Premier, kiedy stwierdził, że gdyby to, co obecnie robi PiS zrobiono wcześniej, to bylibyśmy już o wiele dalej. Na to mój brat ma wspaniałe powiedzenie:
Na pytanie typu: "Co by było gdyby?" odpowiada: "Gdyby w dupie rosły grzyby, to z czasem zaroślibyśmy lasem" :-)
Natomiast trzeba przyznać, że Pan Premier umiał ripostować.
Ma jednak rację Kwaśniewski, kiedy pyta Premiera Kaczyńskiego o to, dlaczego nie szanuje innych ludzi, których rodowód nie jest komunistyczny.
Tego szacunku dla ludzi zobaczyłem więcej w Kwaśniewskim niż w Kaczyńskim.
Poza tym Kwaśniewski jest bardziej ludzki i patrzy pogodniej i z ufnością na człowieka, cały naród i kraj. Kaczyński jawił mi się jako rewolucjonista, który przy tym co chce wprowadzić w Polsce na "zapalenie płuc" zapomina o obywatelach, których ta rewolucja może po drodze pożreć.
Ale każdy może mieć w tej kwestii swój odrębny i osobisty pogląd. Jak by na to nie spojrzeć Kwaśniewski jest bardziej ludzki i nie jest tak natarczywy, ale to ocenią wyborcy. Poza tym i tak duża część pójdzie głosować na Platformę Obywatelską choćby z tego powodu, że w debacie uczestniczyły takie a nie inne osoby i partie.
Zatem kaczka w kwaśnej zaprawie nie musi być głównym daniem wieczerzy 21 października 2007.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)