Grzegorz Duda Grzegorz Duda
115
BLOG

Pomyłka, zatwardziałość, głupota, mądrość a młodość i starość.

Grzegorz Duda Grzegorz Duda Polityka Obserwuj notkę 3
Mylić się jest rzeczą ludzką. Trwać uparcie w błędzie jest głupotą. Możemy zatem zmieniać czy korygować swoje poglądy, gdyż zdobywamy nową wiedzę, umiejętności czyli - innymi słowy - doświadczenie.
Zapamiętałem jedną, ze zbieranych przez "Stellę V." i drukowanych przed laty na ostatniej stronie "Przekroju", myśl (autora myśli niestety nie pamiętam, ale może ktoś przypomni lub ma ten nr "Przekroju" i znajdzie):
"Doświadczenie życiowe nabywamy z wiekiem. Szkoda tylko, że najczęściej jest to wieko od trumny".
Kiedy nie zgadzamy się z poglądem ludzi starszych lub całkowicie starych, to nie oznacza to, że nie mamy kontaktu z rzeczywistością, jesteśmy głupsi tudzież ociężali umysłowo. Nie można również stwierdzić, że wszyscy starzy ludzie, którzy się z nami nie zgadzają, mają Alzheimera czy jak to się dawniej określało "demencję starczą".
Polemika wynika często z różnicy wieku, odmiennych warunków, w jakich się dorastało, różnic obyczajowych czasów dawnych i współczesnych oraz samej walki pokoleniowej.
W wyniku niechęci do trwania w starym porządku zawsze rodzi się bunt. Bunt jako czysta energia gniewu może doprowadzić do rewolucji, gdy zgniewane społeczeństwo sięga po broń i obala władzę. Tak stało się np. w 1917 roku w Rosji.
Bunt jednak może być przyczyną powstawania nowych prądów literackich czy stylów w sztuce. Na styku epok znajdują się zawsze zwolennicy klasyki z jednej i rodzącej się awangardy z drugiej strony.
Nikt się temu nie dziwi, kiedy uczy się o tym w szkole, kiedy studiuje i kiedy w domu jest różnica zdań między Babką, Matką a Wnuczką czy między Dziadkiem, Synem i Wnukiem...
Dlaczego dziś, kiedy możemy jeszcze wysłuchać świadków wydarzeń, które miały miejsce na początku lub w połowie XX stulecia, jesteśmy nastawieni wręcz wrogo lub zaczynamy być głusi na ich wołanie?
Rozumiem, że ludzie młodzi chcą myśleć o teraźniejszości i przyszłości, że obecnych osiemnastolatków nie dotyczy już PRL, a II Wojna Światowa to dla nich kambr lub ordowik...
Jednak PRL nie zniknął od machnięcia czarodziejską różdżką 4 czerwca 1989 roku... Rodzice dzisiejszych osiemnastolatków całe swe życie wychowali się w PRL i chcąc nie chcąc nasiąknęli tym systemem. Nikt z nas, nawet najwięksi działacze opozycji lat 70. i 80. XX wieku, nie powinien bagatelizować faktu, że jesteśmy jak gąbka i nasiąknęliśmy mimowolnie tymi truciznami. Dopiero następne pokolenia będą od tego PRL-u i homo sovieticus wolne. To młode pokolenie jeszcze od swych rodziców przejęło bardzo dużo z tamtej epoki. I nikt tu nie jest winien. Działo się to poza kontrolą i pozazmysłowo...
Dlatego i dziś jesteśmy skłonni wierzyć w coś, co jest podawane jak za komunistycznych czasów: jedynie słuszne, oczywiste, napuszone i napompowane. Tam, gdzie widzimy człowieka przemawiającego do ludu głosem towarzysza partyjnego, tam jeszcze (mimo trudów) pozostał ślad PRL-u i haseł:
"Proletariusze wszystkich krajów łączcie się !" i tym podobnych.
Można do ludzi machać z trybuny pierwszomajowej i przemawiać z mównicy partyjnej głosem donośnym, dobitnym i akcentując pierwszą sylabę słów (w celu ich idiotycznego podkreślenia). Takie akcentowanie jest nawet dziś jeszcze słyszalne w Sejmie.
Dlatego polecam wszystkim tym, którzy wysłuchali i oglądnęli jak i tym, którzy nie mieli ku temu okazji, by wysłuchać i oglądnąć wielokrotnie wykład prof. Bartoszewskiego na Uniwersytecie Warszawskim. "Refleksje świadka stulecia" to moment na naszą zadumę i dokonanie weryfikacji stanowisk w wielu sprawach.
Kto nie ma na to czasu, temu dedykuję fragment wiersza Jana Kasprowicza z Księgi ubogich, który został na początku wykładu zacytowany przez Pana Profesora:
"Rzadko na moich wargach - 
Niech dziś to warga ma wyzna 
Jawi się krwią przepojony, 
Najdroższy wyraz: Ojczyzna.
 
Widziałem, jak się na rynkach 
Gromadzą kupczykowie, 
Licytujący się wzajem, 
Kto Ją najgłośniej wypowie.
 
Widziałem, jak między ludźmi 
Ten się urządza najtaniej, 
Jak poklask zdobywa i rentę, 
Kto krzyczy, iż żyje dla Niej.
 
    
Widziałem, jak do Jej kolan - 
Wstręt dotąd serce me czuje - 
Z pokłonem się cisną i radą 
Najpospolitsi szuje.
    
 
Widziałem rozliczne tłumy
Z pustą, leniwą duszą,
Jak dźwiękiem orkiestry świątecznej
Resztki sumienia głuszą.
 
    
Sztandary i proporczyki, 
Przemowy i procesyje, 
Oto jest treść Majestatu, 
Który w niewielu żyje.
 
Więc się nie dziwcie - ktoś może 
Choć milczkiem słuszność mi przyzna 
Że na mych wargach tak rzadko 
Jawi się wyraz: Ojczyzna [...]"
http://www.tvn24.pl/2081476,0,0,1,1,wideo.html

 

 

Jestem sarkastyczny, a każdą krytykę uważam za konstruktywną. Bo jak ktoś dostrzega błąd i to sygnalizuje, krytykuje, to nie musi mieć sposobu na zmianę. Ważne, że dostrzega błąd, zło - oczywiście jej czy jego zdaniem, z którym mogę, ale nie muszę się zgodzić. Każda krytyka coś wnosi, nie tylko ta, która daje gotowy pomysł zmiany.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka