Dziś Polska zajmuje się naszymi piłkarzami, ale także byłym Prezydentem RP Lechem Wałęsą. Większość Polaków interesuje się zatem sprawami nie do rozwiązania, bo tego typu zadań nie da się rozwiązać. Ani nie odpowiemy poprawnie na pytanie: Dlaczego nasi piłkarze słabo lub tragicznie grali? ani na pytanie: Czy Lech Wałęsa mówi prawdę czy jego przeciwnicy?
Dlaczego tak jest? A dlatego, że brakuje nam danych do analizy. Jesteśmy poza tym do tego kompletnie nieprzygotowani. I nieprzygotowanych, laików, niedysponujących pełnymi danymi ludzi można zawsze jakoś ustawić, by przyjęli właśnie nasz punkt rozumowania.
To trochę jak próba dzielenia przez 0. A wszyscy uczą: pamiętaj cholero - nie dziel przez zero!
Podrzucono Polakom zadanie niewykonalne, a oni starają się to zadanie rozwiązać... Kij w mrowisko wsadzony i niech się naród wyżywa. Jedni mówią, że wynik taki, a inni mówią, że inny. Nikt nie pomyśli nawet, że tego rozwiązać się nie da.
Ani w tym sensu nie widzę ani rozrywki, by męczyć naród dzieleniem sześć przez zero:-)
Najbardziej mnie interesuje rzecz taka: Dlaczego narodowi podrzuca się takie zadania do rozwiązania? I to jeszcze: Kto je podrzuca?
Analizą historii zajmują się i najwięcej krzyczą Ci, którzy są na tyle młodzi, że czasów SB i głębokiej komuny nie pamiętają albo w tamtych czasach po cichutku robili doktoraty, habilitowali się i dostawali profesora... I ja mam im teraz wierzyć, a innym, dzięki którym nastąpił upadek komuny, nie?
A domniemanie niewinności? A prawomocne orzeczenie sądu? To wszystko należy wyrzucić do kosza?
To tak jakby zrzucić całą winę za fatalne występy piłkarzy na Leo... A może grający zbyt wiele chcą pieniędzy za granie, a za mało im płacą i wtedy tak krawiec kraje jak mu materiału staje? Może i może...
Pewności nie ma w żadnym z wyżej omówionych tematów. I nie ma co gdybać w historii!
Zawsze na pytanie: Co by było gdyby...? mój brat odpowiada:
GDYBY W PUPCI ROSŁY GRZYBY, TO MOŻE Z CZASEM ZAROŚLIBYŚMY LASEM !
Pozdrawiam próbujących dalej dzielić Polaków przez 0 :-)
Jestem sarkastyczny, a każdą krytykę uważam za konstruktywną. Bo jak ktoś dostrzega błąd i to sygnalizuje, krytykuje, to nie musi mieć sposobu na zmianę. Ważne, że dostrzega błąd, zło - oczywiście jej czy jego zdaniem, z którym mogę, ale nie muszę się zgodzić. Każda krytyka coś wnosi, nie tylko ta, która daje gotowy pomysł zmiany.
Komentarze
Pokaż komentarze