Grzegorz Kicki Grzegorz Kicki
809
BLOG

Filipika, czyli mowa przeciw platformie

Grzegorz Kicki Grzegorz Kicki Polityka Obserwuj notkę 1

Jedną z przyczyn dla których nie zagłosuję na PO w najbliższych wyborach jest fakt, że właśnie ta partia odpowiada za zniszczenie życia publicznego w Polsce. Nikt inny tylko ona właśnie wywindowała na piedestał na przykład takiego Palikota - najgorszą, najbardziej przerażającą postać, jaka pojawiała się w polityce co najmniej od 1989, a więc od przemian. Owa ponura persona wprowadziła do polityki już nie tylko cynizm, którego tak do końca wytrzebić się z niej nie da, ale prawdziwy hiper-cynizm. Wystarczy poddać analizie kilka jego wypowiedzi, by to zobaczyć. By zobaczyć, że tak naprawdę nigdy mu nie chodziło (i nie chodzi nadal) o żadne realne sprawy, że to, co robi jest czysto destrukcyjną słowną propagandą nie liczącą się ani z faktami, ani z logiką, ani z przyzwoitością. Oto kilka takich analiz:

(1) Palikot w jednej z rozmów w TVN, krytykując o. Rydzyka wstawił się za Marią Kaczyńską, jakoby spostponowaną przez niego słowami „czarownica” - nazwał za to Rydzyka „Belzebubem z Torunia” i „siewcą zła”. Patrzcie go, jaki rycerski! Za damą się wstawia! Szkoda, że to przysłowiowy pic na wodę; zgodzimy się przecież wszyscy, że zawsze jest tak, że jak ktoś obraża męża obraża też żonę, jak obraża dzieci obraża matkę, etc. A co Palikot wygadywał o mężu pani Kaczyńskiej – prezydencie Lechu Kaczyńskim? Mawiał, że to „cham”, że alkoholik, że musi poddawać się badaniom lekarskim etc. Obrażając w ten sposób Lecha Kaczyńskiego obrażał tym samym jego żonę, Marię. A potem jak gdyby nigdy nic „bronił” jej przed Rydzykiem. Ta „obrona” to tylko, jak widać, pozór, narzędzie do walki z wrogiem (tu: ze wspomnianym ojcem) - nic na serio. Gdyby naprawdę zależało mu na czci pani Marii nie obrażałby tak jej męża. I taki jest Palikot: potrafi wpadać w sprzeczności sam ze sobą czy hiper-cynizm ubierać w szlachetne maski.

 (2) Złowroga działalność Palikota była (i jest) do szpiku kości hiper-cyniczna i przeszyta sprzecznościami na wylot. Wspomniałem wyżej o tym, co wyrabiał on z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Przypomnę, że robił to mówiąc, iż żąda nowych standardów życia publicznego.  Kiedy prezydent podda się badaniom lekarskim i ogłosi ich wyniki wówczas taki właśnie nowy lepszy standard ustanowi, przekonywał. Dla wielu mogło to brzmieć logicznie i nic dziwnego: zło zawsze przybiera maskę dobra i wielu dało się – jak dawało się zawsze i w innych wypadach - nabrać.  

A że palikotowe gadanie było tu tylko zwodzeniem ludzi to widać wyraźnie teraz, gdy prezydentem jest jego własny pupil. Czemu Palikot nie zażąda od Bronisława Komorowskiego takich badań?  Teraz już nie trzeba podnoszenia standardów?

Czemu teraz Palikot nie powie, że prezydenta ma za chama itp. „Bo nie ma podstaw!” powie ktoś. Doprawdy nie ma? A dwa błędy ortograficzne („w bulu i nadzieji”), jakie pan Komorowski zrobił w krótkim, oficjalnym piśmie, nie mogą być taką podstawą? A przestrzeganie, by prezydent Obama pilnował bardziej swej żony, pani Obamowej? a sprzątnięcie sprzed nosa księżnej ze Szwecji kieliszka z winem? A zostawienie prezydenta Francji Sarkozego na deszczu, bez parasola? 

Wszystko to nie jest dla Palikota podstawą, by nazywać Komorowskiego „chamem”, sugerować alkoholizm, domagać się przebadania prezydenta przez lekarzy i jeszcze podkreślać, że domaga się przez to poprawy jakości życia publicznego etc.  Wszystko co mówi Palikot dzisiaj jutro może on unieważnić – widać to choćby na powyższym przykładzie. Jest to więc ktoś zupełnie pozbawiony wiarygodności.

Wielkie jest zatem i hiper-cyniczne pozoranctwo jakie uprawia(ł) Palikot a razem z nim jego partia PO.

 (3) Palikot nawet w swej antyreligijności nie jest wiarygodny, również ona to w jego wykonaniu zwykła bujda. Jak na lewaka przystało jest on odważny w zwalczaniu Kościoła Katolickiego, a więc organizacji, wbrew pozorom, słabej, ale już przed Żydami skacze na jednej nodze, tańczy jak zagrają. Oto przykład – Palikot z jednej strony chce świeckości państwa a z drugiej strony zaś chce, by Żydzi powrócili licznie do Lublina czy Biłgoraja. Kłopot w tym, że ich powrót wiąże się nieodłącznie z wzrostem wpływów religijnych na życie społeczne. Dla Żydów prawo to po prostu Stary Testament – w Izraelu konstytucją jest dekalog. Oni nie znają rozróżnienia religijne – świeckie. I oto Palikot, nasz szermierz świeckości, walczący z nadmiernymi wpływami Kościoła, chce tłumnego powrotu takich właśnie ludzi do Polski. Czyż nie widać tu jak na dłoni, że postulat sekularyzmu w ustach Palikota to po prostu fikcja? Że on nie chce autentycznej świeckości państwa tylko chce wyrugowania zeń jakichkolwiek wpływów katolickich (których jest mało i są w zasadzie symboliczne).

Palikot jest najgorszym zjawiskiem politycznym ostatnich dekad. Nawet Andrzej Lepper, świętej pamięci, znacznie go przerastał. Przede wszystkim zajmował się problemami rzeczywistymi – zadłużonymi po uszy rolnikami, biedotą itp. Poza tym dwa razy wprowadził swą Samoobronę do parlamentu z wynikiem 10 % , co jest sukcesem politycznym niewątpliwym, który Palikotowi się chyba nie zdarzy (daj boże by się nie zdarzył). Palikot był narzędziem Platformy Obywatelskiej – był jednym z jej szefów. Za trzymanie go na firmamencie politycznym nie zagłosuję na nią nigdy. Zresztą postaci podobnej co on maści jest w tej partii sporo i to na samej jej górze. Samą swą obecnością niszczą one życie polityczne. Za to – choć nie tylko za to – ja partii tej popierać nie będę!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka