Temat, nie tylko, przedświąteczny
W konwenansach, obyczajach, rytuałach i w pogoni za ich przestrzeganiem na pokaz zapominamy nie od dzisiaj. Zapominamy nie od dzisiaj, jak Polska długa i szeroka, pomiędzy Odrą a Bugiem, od Bałtyku po Tatry i Sudety, że miłość łagodzi obyczaje.
Że miłość to uśmiech, pogoda na twarzy i ducha. Łagodność i wyrozumiałość. Że miłość to spokój, uprzejmość i zgoda. I tolerancja wzajemna. I "dzień dobry" wzajemne na klatce schodowej. I pełen przyzwolenia gest ręki dla kierowcy, wjeżdżającego z lewej przed nami. I uśmiech w kolejce do kasy i torba, przyniesiona sąsiadce. I nie raz w roku, bo święta za pasem.
Bo miłość to dowód na siłę naszą własną. Na klasę osobistą, na umiejętność wznoszenia się ponad podziałami. I na bezinteresowność, tak przecież dużą dająca satysfakcję.
Gdzie podziała się u nas nasza miłość.
W domach, na drogach, w pracy, ulicy i placu zabaw. Na klatkach schodowych, na skrzyżowaniach i w kościołach, a i przed nimi. I czemu jej nie ma.
Może za słabi jesteśmy i zbyt ubodzy.
Więc nie stać nas na nią.
Może niedokształceni, niewychowani, nierozumni jesteśmy.
Może pozbawieni wzorców, bez elit i bez przykładów.
Może nie wiemy więc nawet, co to takiego, ta miłość.



Komentarze
Pokaż komentarze (38)