0 obserwujących
11 notek
10k odsłon
352 odsłony

O sprzedawcach idei z drugiej ręki

Wykop Skomentuj6

Miniony wiek naznaczony piętnem ideologii przyniósł radykalny wzrost znaczenia intelektualistów. Kim są owi intelektualiści? Trzeba od razu wyjaśnić, dla uniknięcia potencjalnych nieporozumień, iż do powyższej kategorii zaliczamy nie tylko myślicieli, a nawet przede wszystkim nie ich właśnie, lecz dziennikarzy, publicystów, nauczycieli, „liderów opinii”, czyli osoby znane publicznie, które są w stanie narzucać innym swoje zdanie i poglądy. Arcytrafne, choć zabarwione szyderstwem określenie ukuł austriacki myśliciel i ekonomista, Friedrich Hayek, nazywając intelektualistów „sprzedawcami idei z drugiej ręki”.

Z kolei amerykański filozof Robert Nozick objaśniał: „Przez intelektualistów rozumiem nie wszystkich ludzi inteligentnych czy osoby o określonym poziomie wykształcenia, lecz tych, których zawód polega na zajmowaniu się wyrażonymi w słowach ideami i wpływaniu na strumień płynącej do innych mowy. Do tych kowali słów zaliczam poetów, prozaików, krytyków literackich, dziennikarzy i licznych akademików”.

Intelektualista nie musi się znać na tym, co mówi, może w gruncie rzeczy jedynie ślizgać się po powierzchni tematu, lecz wskutek zajmowanej pozycji, popularności oraz dostępowi do mediów, wpływa w znacznym zakresie na opinie tych, którzy go czytają, słuchają lub oglądają. Co ciekawe, to, co dostrzegał Hayek w latach czterdziestych dwudziestego wieku i zawarł w słynnej Drodze do zniewolenia oraz broszurze Intelektualiści a socjalizm, jeszcze wcześniej zrozumiał późniejszy kardynał i Prymas Polski, Stefan Wyszyński, który dziesięć lat wcześniej opublikował długi artykuł Kultura bolszewizmu a inteligencja polska. Późniejszy książę kościoła pisał: „Oddziaływanie kulturalne na inteligencję jest bodajże najgroźniejszą metodą podboju świata; zdobywając umysły przodujące światu, wywierające nań wpływ przez swoją twórczość literacką, bolszewizm powoli, stopniowo i niedostrzegalnie kształtuje umysły obywateli. Państwo, spokojne, że ustały awantury komunistyczne, może nie spostrzec, że rządzi obywatelami, którzy już mają duszę kolektywną, przygotowaną w tajemnicy do przyjęcia nowego ustroju”. Słowa późniejszego Prymasa odnosiły się choćby do wniosków płynących z ankiety opublikowanej przez Wiadomości Literackie na początku lat trzydziestych ubiegłego wieku, w której to tuzy polskiej literatury i nauki w większości z uznaniem i zrozumieniem wypowiadały się na temat systemu politycznego panującego ówcześnie u naszego wschodniego sąsiada. Wyniki owego swoistego sondażu to dość smutna lektura, ale stanowi temat na inną dyskusję.

Intelektualiści, traktowani jako grupa, mają w większości skłonności silnie lewicowe. Co tu dużo mówić, gorliwe zaangażowanie intelektualistów i inteligencji w popieranie komunizmu i socjalizmu w wieku minionym przybrało charakter masowy. Jakie są tego powody? Można pokusić się o wskazanie kilku podstawowych przyczyn.

Po pierwsze: pycha.

Pycha nie bez przyczyny uważana za najbardziej diabelski z grzechów. Nic bowiem nie niszczy człowieka bardziej niż niepoparte niczym szczególnym przekonanie o swej słuszności i wyższości, co skutkuje postawą, którą jakże celnie zilustrował poeta: „miłością płonąc do abstraktów, najbardziej nienawidzą faktów; fakty teoriom bowiem przeczą, a to jest karygodną rzeczą”! Wypada zgodzić się z uwagą Hayeka, że: „Najbardziej chyba charakterystyczną cechą intelektualisty jest to, że osądza on nowe idee nie według ich konkretnych zalet, lecz według ich zgodności z jego ogólnymi koncepcjami, jego obrazem świata, jaki uważa za nowoczesny czy postępowy”. Oto właśnie przejaw pychy w czystej postaci. Zdaniem austriackiego myśliciela zjawisko szybkiego postępu technicznego i ujarzmienie przyrody przysłużyły się poglądowi, że w sposób analogiczny można objąć kontrolę nad siłami społecznymi i ekonomicznymi. Pokusa, by zastosować rozwiązania inżynierskie w życiu społecznym jest potężna, tym bardziej, że sprzyja takiemu myśleniu rozwój technologii.

W grudniu 1980 roku na zaproszenie Jana Pawła II odbyło się w Watykanie spotkanie kilkunastu myślicieli - laureatów Nagrody Nobla, podczas którego poruszano problemy współczesnego świata, zarówno polityczne, jak i społeczno – ekonomiczne.  Hayek po zakończeniu spotkania wystosował oświadczenie, w którym stwierdził, że najważniejszym zadaniem intelektualistów jest ostrzeganie przed postępującym niszczeniem wartości cywilizacyjnych przez błędy scjentyzmu i konstruktywizmu, czyli przeświadczeniem utrzymującym, że jedynie rozumem da się ogarnąć rzeczywistość. Autor Drogi do zniewolenia przestrzegał, że sama nauka nie rozwiąże wszystkich problemów, ponieważ człowiek wiele zawdzięcza istnieniu tradycji i moralności, które stanowią pęta nałożone na nasze żądze i pragnienia. Innymi słowy, intelektualista dźwiga ogromną odpowiedzialność i jego główne zadanie winno zasadzać się na ochronie społeczeństwa przed „zgubną pychą rozumu”. Jednak z reguły jest odwrotnie. Owej pysze towarzyszy także bujanie w obłokach. Trafna jest opinia Josepha Schumpetera, który zauważył, że intelektualista jest z zasady człowiekiem oderwanym od życia i codziennych realiów, gdyż nie jest odpowiedzialny za rzeczy praktyczne, toteż nie rozumie ich. W takiej postawie upatrywać można niechęci do ekonomii, co wyjaśniałoby, dlaczego tak niewielu intelektualistów docenia mechanizmy wolnego rynku, przedkładając nad ład spontaniczny idee gospodarki centralnie sterowanej.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale