Na polskiej prawicy coraz rzadziej pada dziś pytanie, czy dojdzie do porozumienia wyborczego. Zdecydowanie częściej dyskusja toczy się wokół tego, jak taka koalicja powinna wyglądać, z jakich środowisk się składać i czy w ogóle jest w stanie realnie konkurować z centrolewicowym blokiem w wyborach do Senatu w 2027 roku.
Roboczo nazwijmy ten projekt Koalicją Polskich Spraw – wspólną formułą ugrupowań znajdujących się na prawo od centrum, które powinny albo wystartować razem w wyborach do Senatu, albo przynajmniej nie wystawiać przeciwko sobie konkurencyjnych kandydatów w jednomandatowych okręgach wyborczych.

Na polskiej prawicy coraz rzadziej pada dziś pytanie, czy dojdzie do porozumienia wyborczego. Zdecydowanie częściej dyskusja toczy się wokół tego, jak taka koalicja powinna wyglądać, z jakich środowisk się składać i czy w ogóle jest w stanie realnie konkurować z centrolewicowym blokiem w wyborach do Senatu w 2027 roku.
Roboczo nazwijmy ten projekt Koalicją Polskich Spraw – wspólną formułą ugrupowań znajdujących się na prawo od centrum, które powinny albo wystartować razem w wyborach do Senatu, albo przynajmniej nie wystawiać przeciwko sobie konkurencyjnych kandydatów w jednomandatowych okręgach wyborczych.
Lekcja z Paktu Senackiego
Od 2019 roku współpraca partii opozycyjnych w wyborach do Senatu okazała się jednym z nielicznych trwałych sukcesów politycznych ostatnich lat. Pomysł narodził się jeszcze w 2018 roku, gdy senator Marek Borowski zaproponował, aby ugrupowania opozycyjne nie rywalizowały ze sobą w okręgach jednomandatowych. Proste? Tak. Skuteczne? Jeszcze bardziej.
Koordynacją działań zajął się później Zygmunt Frankiewicz, a efekt w 2019 roku był jednoznaczny: 51 mandatów dla opozycji wobec 48 dla PiS. W 2023 roku formułę tę rozszerzono – do Koalicji Obywatelskiej, PSL i Lewicy dołączyła Polska 2050. Rezultat? Aż 65 mandatów i stabilna większość w Senacie. To najlepszy dowód na to, że wspólne wystawianie kandydatów w jednomandatowych okręgach działa, nawet przy istotnych różnicach programowych.
Prawica w lustrze Paktu Senackiego
Po prawej stronie sceny politycznej sytuacja wygląda inaczej. Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja rywalizują o bardzo podobny elektorat, często osłabiając się nawzajem. PiS zmaga się dodatkowo z problemami wewnętrznymi: poszukiwaniem nowej tożsamości ideowej oraz narastającymi napięciami między frakcjami, które już dziś myślą o układzie sił przed 2027 rokiem.
Sławomir Mentzen buduje pozycję nowego lidera prawicy i konsekwentnie walczy o polityczną suwerenność Konfederacji. To z kolei wzmacnia rezerwę Jarosława Kaczyńskiego, który rolę niekwestionowanego przywódcy prawicy chciałby zachować jak najdłużej. W takich warunkach porozumienie wydaje się trudne – ale nie niemożliwe. Warto przypomnieć stare porzekadło: zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Zgoda na prawicy, choć wymagająca, jest dziś po prostu potrzebna.
Rola prezydenta jako patrona porozumienia
Aby prawicowa Koalicja Polskich Spraw mogła realnie powstać, potrzebny jest zewnętrzny patron – ktoś, kto byłby w stanie traktować wszystkie istotne środowiska po prawej stronie na równych zasadach. Taką rolę mógłby odegrać prezydent Karol Nawrocki, stawiając się w pozycji lidera sceny politycznej znajdującej się na prawo od centrum.
Nawrocki nie próbuje udawać „prezydenta wszystkich Polaków”. Jasno opowiada się po jednej stronie sporu i nie boi się tego komunikować. Właśnie takiego gospodarza potrzebuje Koalicja Polskich Spraw – silnego symbolicznie, a jednocześnie zdolnego do mediacji pomiędzy skrajnymi temperamentami Jarosława Kaczyńskiego, Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka.
Program zamiast emocji
Już dziś warto rozpocząć rozmowy o wspólnym minimum programowym. Nie trzeba wymyślać wszystkiego od nowa. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, Fundacja Republikańska oraz szereg innych organizacji i think tanków o propaństwowym profilu od lat przygotowują strategie rozwoju kraju oraz propozycje systemowych zmian naprawiających złe prawo.
Te gotowe rozwiązania mogłyby stać się swoistym „pasem transmisyjnym” pomiędzy środowiskami centroprawicowymi – różnymi w wrażliwości ideowej, ale podobnymi w myśleniu o rozwoju państwa. Być może Fundacja Republikańska lub inna propaństwowa fundacja mogłaby odegrać rolę merytorycznego gospodarza prawicowego paktu senackiego w jego początkowej fazie, stając się inicjatorem i katalizatorem rozmów między podmiotami, które myślą o Polsce podobnie, choć nie identycznie.
Kogo zaprosić, kogo pominąć?
Koalicja Polskich Spraw nie może ograniczać się wyłącznie do PiS i Konfederacji. Jeśli ma mieć sens, musi objąć szersze spektrum środowisk na prawo od centrum. Do współpracy warto zaprosić tych, którzy pokazali zdolności organizacyjne i realną sprawczość – choćby w wyborach prezydenckich w 2025 roku – jak środowiska Marka Jakubiaka (Federacja dla Rzeczpospolitej) czy Marka Wocha (Stronnictwo Pracy).
W przypadku wspólnej listy senackiej zasadne byłoby również otwarcie się na środowiska pozarządowe i społeczne, takie jak wspomniane już Fundacja Republikańska, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców czy NSZZ „Solidarność”. Ich obecność zwiększałaby wiarygodność projektu i nadawała mu realny wymiar obywatelski.
Grzegorz Braun – poza nawiasem
Grzegorz Braun, z pełnym dla niego szacunkiem, bez wątpienia dysponuje talentem retorycznym i dużą rozpoznawalnością medialną. Jego styl uprawiania polityki balansuje jednak między performance’em a prowokacją. Wypowiedzi wywołujące międzynarodowe kontrowersje – mówiąc wprost – szkodzą wizerunkowi Polski. Jeśli Koalicja Polskich Spraw ma być projektem poważnym Braun powinien pozostać poza jej obrębem.
Koalicja czy miraż?
Czy Koalicja Polskich Spraw ma realne szanse powstać przed wyborami do Senatu w 2027 roku? Tak – ale pod pewnymi warunkami. Zadecydują dwa czynniki: ego liderów oraz ich zdolność do rozmowy o wspólnych celach, a nie wyłącznie o wspólnych wrogach.
Prawica w Polsce ma potencjał do wygrywania wyborów, ale zbyt często sama sobie podcina skrzydła, zamieniając różnice poglądów w personalne konflikty. Jeśli tym razem uda się to przełamać, jeśli liderzy choć na chwilę zaczną mówić językiem strategii zamiast emocji – w 2027 roku możemy zobaczyć w Senacie pierwszy poważny prawicowy pakt, zdolny realnie stanąć naprzeciwko centrolewicowego monolitu.
Grzegorz Lepianka
Polecam e-booka:
Konserwatysta w postkonserwatywnym świecie
https://www.e-bookowo.pl/publicystyka/konserwatysta-w-postkonserwatywnym-swiecie.html
grzegorz.lepianka.interia.pl
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka