Notka napisana dla tych, którzy już mają dosyć wpisów o Prezesie i Pizie ;]
Pan Marek ma 35 lat. Jest osobą w miarę zorientowaną w sytuacji politycznej, ogląda wiadomości, czyta portale internetowe. Jest obywatelem wypełniajacym regularnie swój obowiązek - głosuje w referendach i wyborach. Zazwyczaj głosował na postsolidarnościową prawicę, ostatnio na PO w elekcji do Sejmu i Senatu, a w prezydenckich na Jarosława Kaczyńskiego, licząc na jego przemiane i troszkę pokatastroficznie. Jednak takze przeciwko PO.
Lecz po wyborach am dosyć obu partii. PO nie pała się do roboty i podwyższa podatki, a PIS zamiast przemiany pokazuje oblicze sprzed 10 kwietnia. Marek nie chce już oglądać ciągłego starcia między 2 wielkimi partiami, chce rządu reform a nie słupków sondażowych. Począł baczniej spoglądać na alternatywy. Więc, moze tak w nastepnych wyborach głos na SLD?
SLD czyli Lewica jest trzecią obecnie partią w sondażach i trzecią partią w Parlamencie. Poparcie Sojuszu oscyluje w granicach 8 -14 %. Lider Lewicy, Grzegorz Napieralski osiągnął w I turze wyborów prezydenckich aż 14 % poparcia.
Mocna trzecia siła - zastanawia się pan Marek. Pewnie więcej będzie niezadowolonych z rządów PO i niechętnych PIS, więc może wynik Sojuszu będzie jeszce większy. A wybory dopiero w 2011, więc. Kupa rzeczy może się zdarzyć.
Ale pan Marek, jak i wielu Polaków, którzy chcieli/mogliby poprzeć lewicę, pokazując PIS i PO czerwoną kartkę, mimo iż kiedyś na nich oddawali swe głosy,a z braku innych alternatyw na prawicy chcą nie zmarnować głosu i oddac go na SLD, mają tez wątpliwości, będące chyba dla takich wyborców wadami SLD.
SLD i całe środowisko polskiej lewicy wielu kojarzy się z jednym - PZPR i postkomuna. Niestety takie odczucie w stosunku do lewicy jest chyba we wszystkich krajach byłego bloku wschodniego. A komunizm to nie był system dobry, delikatnie mówiąc. Większosć polityków lewicy to byli PZPRowcy - Miller, Kwąśniewski, Oleksy, Cimoszewicz itp. Wiele ich lubi za ich doświadczenie (dlatego przy każdych wyborach pojawia się ten Cimoszewicz - kurde, co go tak chcą? On przecież nic nie zrobił, tylko był MSZ i premierem od powodzi i ubezpieczeń ;]) ale wiele "starym komuchom" życzy źle.
Ale coraz więcej na Lewicy młodego pokolenia. Olejniczak, Arłukowicz, Kalita, publicysta Sierakowski czy sam lider Sojuszu - Napieralski.Czyli - coraz więcej młodych ludzi ciągnie do Lewicy bardziej niż do innych ugrupowań. Ale młodzieży lewicy też można przypiąc łatki - dzieci czerwonych (ale oni spotykani też w PeO) czy popierajacy gejostwo i antykościelni. Pewnie rosnące pokolenie Młodej Lewicy wybiera własnie Sojusz, bo am dość wielkiej dwójki. Lider Napieralski przebił się wysoko jak na 30paro-latka. Uzyskał wynik świetny jak na swoje możliwosci, uzyskał sporo głosów na wsi, rokuje nadzieje, ma jeszcze wiele lat przed sobą. Lecz czy Napieralski i wczesniej Olejniczak doszli by tak wysoko, gdyby nie wymuszona na SLD po aferach podczas rządów SLD zmiana pokoleniowa i odrzucenie paru znaczącyh postaci, ubrudzonych tu i ówdzie?
Kolejnym problemem SLD jest dwugłos w partii. Starzy liderzy są albo za Napieralskim, albo przeciw niemu. I wielu z nich nie ukrywa że najlepszym rozwiązaniem po wyborach parlamentarnych w 2011 jest wspólpraca z PO w koalicji.Ryszard Kalisz, typowy polityczny celebryta, skaczacy po kanałach TV i gazetach, śmieszny grubasek lubiący Tadeusza Cymańskiego nie pojawił sie na wieczorze wyborczym Napieralskiego. Wojciech Olejniczak też nie przepada za swym następcą. Napieralski tez nie jest liderem w pełni samodzielnym. Jeśli jego lokomotywą wyborczą miał być Aleksander Kwaśniewski, to znaczy ze wiele decyzji ważnych dla Sojuszu podejmuje pod wpływem starej gwardii - która nawet nie siedzi w parlamencie, tylko pojawia się i znika. Napieralski nie jest super silnym przywódcą, jak Tusk czy Kaczyński. Pewnie trwają jakieś przymiarki pod jego następcę, ale sam Grzegorz chyba wzbudził zaufanie, polepszył swą pozycję dobra kampanią i wynikiem wyborczym. W SLD za dużo do gadania ma starszyzna, sytuacja nie jest do końca pewna, a SLD nigdy nie potrafiło zjednoczyc całej Lewicy. LiD - porażka. Ciężko też byc politykiem lewicowym i uniezależnić się od Sojuszu. SDPL - chyba padło. UP - żyje?? Więc tylko stary dobry Sojusz jest silną Lewicą.
Potencjalnych wyborców SLD może zniechęcić też postulaty lewicy dotyczące światopoglądu. Tak dla małżeństw homoseksulanych, rozdział Kościoła od państwa, tak dla invitro, aborcji, poparcie dla feminizmu - parytety.To przyciąga do SLD młody elektorat,światły, europejski, który nie chce życ w zaściankowym kraju. Dużo głosów lewicy przysparza niechęć do kościoła, bo w naszym katolickim kraju jest grupa ludzi niechetnych Kościołowi - głownie jako instytucji. Jets to dość głośna grupa, szczególnie jeśli chodzi o sprawy majątku KK. SLD sprzyjają też homoseksualiści i femistki. To może odstraszyć osobę o poglądach raczej prawicowych. Tyle że propozycje Sojuszu, są raczej wabikiem dla teakiego elektoratu, a invitro z pieniędzy podatników czy legalizacja związków osób tej samej płci raczej nigdy nie będzie.
A - co już pisałem - parytet czy invitro to sprawy do rozwiązania w dalekim czasie. Polska ma wiele ważniejszych problemów - Euro2012, budowa autostrad, polepszanie estetyki polskich miast i wsi, sytuacja na kolei, rosnące ubóstwo czy strasznie niskie renty i emerytury oraz pensje. Parytet może zrobić partia bez ustawy, sama moze wystawić listę gdzie jest fifty/fifty. Ale nawet SLD tego nie zrobi, więc...
SLD może być poważną alternatywą dla prawicy. Zacznie przyciagać ludzi niezadowolonych z podwyzki podatków i tracących na tej decyzji. Ale co jesli wybierze całkiem prawdopodobną koalicję z PO w 2011? Do PIS im za daleko, ale do PO też nie tak blisko. Taka koalicja sprawi ze Lewica może stać się przystawką dla PO. W Sojuszu Lewicy Demokratycznej jest grupa niechętnych koalicji z PO, ale chyba niechęć do PIS jest silniejsza. Ale ta koalicja może się z hukiem rozlecieć bądź być końcem SLD jako 3 partii. A co jeśli wygra PIS?
Lewica rządziła w Polsce w latach 1993-97 i 2001-05. Pierwsze rządy w III RP Lewica objęła 4 lata po upadku komuny! A wspomnienie PZPR było całkiem żywe. Ale rozczarowanie podzielonym i skłóconym obozem Solidarności przebijało bardziej myśl o tym że to dawni PZPRowcy są u władzy.
Rządy Lewicy i czasem takze PSL skończyły się... wygraną dawnej Solidarnosci pod szyldem AWS. Afera Olina i powódź tysiąclecia sprawiły że SLD wylądował na 4 lata w ławach opozycji, by w 2001 odnieść triumf. AWS zabity 4 reformami, które były potrzebne, ale źle zrealizowane i odejściem z koalicji UW podzielił się na PIS i PO, które zdobyły spore poparcie mimo że były świeżymi partiami. Rodziły też nadzieje w pracicowcach na wielki POPIS i na rząd, który zmieni Polskę.
Co SLD miało 53% - straciło. Okazało się że wybrano ich tylko dlatego bo skompromitowała się prawica. A jeśli ktoś miał nadzieje, że SLD coś zmieni w kraju - rozwiał ją Lew Rywin i afera starachowicka. Wprowadziła nas do UE - ale korzystamy na tym dopiero teraz. Ale teraz jest inaczej. Wielki POPIS skończył sie wojną POlsko - PISolską. PO jest w sumie antyPIS i marnuję swój potencjał. Czy na tym może skorzystac Lewica? Może, ale musi pokonać wewnętrzne problemy, zastanowić się co gdy wygra PIS, PO czy coś nowego, przekonywać nieprzekonanych, sfrustrowanych wyborców prawicy. Mojego głosu nie ma, bo to dla mnie komuchy, mimo iż nie pamietam tych czasów, ale moja rodzina je pamięta. Ale niech walczy, bo Lewica chyba ma prawo i musi istnieć w demokratycznym państwie.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)