Jestem za młody by pamiętać Solidarność, ale żyje w kraju który ta solidarność tak jakby od nowa stworzyła.
Więc dziś nie mógłbym być na miejscu np takiego rzecznika Błaszczaka, który sierpień 80 to mógł jako małolat pamiętać, a teraz wszędzie ten lizus łazi za Kaczyńskim. Ale nie będe tu pisał o jednym z moich najbardziej nielubianych posłów.
Jako młody człowiek żyjący w wolnym kraju, mam prawo wypowiedzieć się na temat Solidarności - bo zniszczyli ją jej członkowie, jej twórcy, ci którzy Rzeczypospolitej Polskiej chcieli nadawać numery i mieć ją na własność.
Lech Wałęsa, wódz i symbol, stał się Bogiem i nie wiadomo kim jeszcze, został prezydentem - bo kto miał nim być, nie chciał, ale musiał. I zawalił wiele spraw. Dziś PO robi z niego sztandar i swojego przywódce, w sumie chyba tak nie do końca po jego myśli, bo on popiera PO, ale stał się jej mentorem. To przecież robotnik, który chciał rządzić, i jak dostał władzę - to sodówa walnęła mu do głowy.
I tu zadam pytanie, które pojawiło się w mej głowie po 10.04, gdy prezydent Lech Kaczyński i żona Maria zostali pochowani na Wawelu, gdyby nie katastrofa, raczej nie dostąpili by takiej chwały. Ale ileż mamy głosów przeciw pochówkowi tej pary? Więc co, odpukać, największym wrogom śmierci nie życzymy - co, jakby... z Wałęsą? Dla jednych godzien, dla innych niegodzien królów? Co wtedy?
Zniszczyło solidarność wielu polskich polityków, ci wygwizdywani i ci wyklaskiwani przez niestety - dzisiejszy związek - który jest zbyt jednostronny. Ale jest potrzebny, bo gdy słysze, żeby te związki zwiklidować, bo przeszkadzają - to mnie krew zalewa, przecież walczono o to żeby one mogły być!
Solidarność - ta z 1980 czy 1989 - stała się wylęgarnią polityków, no cóż, kto wygra przejmuje władzę, prosty robotnik niech robi to co umie najlepiej czyli swój fach, a nie jak Lech W. za politykę się zabiera. Ale dziś gdy panowie opozycjoniści wyzywają od szkodników i warchołów nawzajem, a karierowicze i lizodupy młodego pokolenia, czyli nawiedzone Błaszczaki i Nowaki robia to samo, to dziś dla mnie to, że byłem w opozycji, namszcza mnie do bycia posłem - to dal mnie żadne namaszczenie. Świeżej, nieskażonej PRL krwi potrzeba! Ale nie takiej, która odda życie za swego Prezesa, tylko taka która posiada troszkę politycznego egoizmu ale i potrafi współdziałać.
Spieprzyli panowie sprawy lustracji, dekomunizacji, prywatyzacji, etc. No trudno, poini za to dostać ładne baty, ale trudno się już nie odstanie. W każdym kraju rządzi wpływowa grupa. Myślmy jednak o przyszłości, o tym co będzie, i rzadziej odwracjamy się za siebie. Ale to będzie ciężkie. PRL wywołał ogromne zmiany i miał silny wpływ na psychikę ludzi, i te zmiany, jak trauma powojenna, odcisną piętno na każdym Pokoleniu, zawsze będziemy żyć pod wpływem przeszłości.
Na koniec troche otuchy: Choć nie udało się wszystko, co planowali solidarnościowcy, choć postulaty z 1980 są nadal aktualne (to straszne!), choć ludzie żyją w biedzie, a stary komuch ma 6 tysięcy, to nie nam sądzić i nie nam oceniac uczynki, Bóg niech sądzi.
Ale mamy wolną Ojczyznę, w tym kraju, choć wielu sądzi że nadla mamy PRLbis, to nie jest to PRL.
To wolny kraj, w którym już możemy mówić o sierpniu 1944 i wiośnie 1940, gdzie mamy w sklepach wszystko a nie ocet, że jak ktoś uważa, ze Wyborcza to g... prawda, kupi Gazete Polską, że mamy Internet wolny, że możemy wyjechac do Londynu, Buenos Aires i Tokio, a ja wrócimy, to paszport włozymy do szuflady w domu, że artyści mogą pisać nie zawżając na cenzure, że rock czy rap to nie muzyka "chuligańskiego elementu", że mogą się spierac i robić zgromadzenia zwollenicy i przeciwnicy krzyża.
I możemy pisać na salonie24 ;)
Więc patrzmy w przyszłość optymistycznie, i nie róbmy Bogów z polityków, bo to kłamcy sami.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)