Dla jednych bohater, dla innych nakręcona jak zabawka sterowana politycznie. Pani Krzywonos, o której wielu się dowiedziało wczoraj. Z drugiej strony pan Jarosław, który ma inna wizję kraju i reprezetuje tych, którzy mówią wprost - Solidarność się sprzedała za stołki i forsę i ustawiła z komuną.
Ale psychofani obu stron, ludzie wiecznie niezadowoleni, typowi polscy narzekacze, bo rząd zły, antypolski, Krzywonos zła, Wałęsa zły a z drugiej Kaczyński zło wcielone, poniżajmy go, niech ucieka stąd, Wałęsa to Bolek...
Ci ludzie dostali jeden dar od Solidarności - wolność słowa i demokracje, że mogą powiedzieć publicznie co leży na sercu. I ten dar wykorzystują.
Dziś wszystkie wydarzenia są bitwami wojny partyjnej, bo dwie wielkie formacje mają odmienny punkt widzenia. Peowcy kochają Lecha Wałęsę i "S" i dla nich ma być święto radości i zabawy, bo problemów mamy dość. Czy jednak chcą świętować, bo dzięki "S" stali się elitą, władzą i chcą świętować swą kolejną rocznice przywiązania się do stołka?
Pisowcy mówią: to nie zasługa Wałęsy, tylko robotników. Ale Polska nie jest wolna, bo komuchy nadal się panoszą, spili smietankę a powinni siedzieć w pace razem z takimi ludźmi jak szaleniec z Rybnika i doktor G. A zakłądy upadły, a zwykli członkowie "S", którzy narażali życie dla wolności, mają psie emerytury, renty, o nich zapomniano. Ale mówi to człowiek, który gdyby nie Solidarność, nie byłby premierem RP i szefem PIS. Człowiek, który lubi zawłaszczac jakieś ideały, dzielić lud, pod płaszczykiem prawdy prowadzi wojne, bo jego racja jest racją najmojszą.
Ale wtedy byli my i oni, i dziś tak jest. Ale pani Krzywonos może powiedzieć to, pan Śniadek tamto, pan Krzaklewski tamto i Kaczyński to. O to walczyli i korzystają. I dobrze!
Szkoda, że większość nas jednoczy tylko wspólny wróg. Akurat te słowa pisane na przełomie sierpnia i września, nie są przypadkowe.
Szkoda, że ostatnio zjednały nas śmierci wielkich Polaków i występy naszych sportowców.
Szkoda, że wiele ludzi Solidarności, przyszło do niej by osiągnąć czub władzy i okraść państwowy majątek z państwowych przedsiębiorstw, że gdy one upadały, wiele osób już nigdy nie znalazło pracy, że zostali wykluczeni.
Szkoda że teraz ludzkimi uczuciami gra dwóch byłych solidarnościowców, jeden lubi zamiatać pod dywan, a drugi lubi wymiatać nie wiedzą co wymiata. Szkoda że wielu Polaków jest psychofanami dwóch partii, błogosławią pania Krzywonos bo dała w mordę Kaczorowi słowem, lub śpiewają sto lat Prezesowi najukochańszemu.
Szkoda, że Tusk i Kaczyński to marne prowa i trolle życia publicznego. Tusk pojechał by gwizdali i pokazuje; "patrzcie, PISolidarność wygwizduje władzę" i ustawia się z Krzywonos " powiedz coś Kaczorowi". A "Kaczor" i jego ludzie albo się śmieją albo cały czas głoszą "to my jesteśmy depozytariuszami prawdy!".
Szkoda, że obaj mają rację. Miliony osób z 1980 roku nie identyfikują sie z Solidarnością, Tusk miał racje, teraz to nigdy juz nie wróci, i szkoda że związek ma bronic pracowników przed rządem, skoro kieruje się w strone wyraźnie proPISowską. Ale Kaczyński też ma racje, bo wiele bohaterów wielkiego zrywu żyje w biedzie, zakąłdy pracy upadły, a ludziom nie zagwarantowano czegos w zamian.
No dobra, ale cieszmy się wolnością, szkoda że trochę ułomną, ale prawdziwą. Chcielibyście powrotu do PRL czy wolicie wolną Polskę? Pytanie retoryczne, więc cieszmy się wolnością, i nie ufajmy politykom, który wszystko chca upolitycznić, zawłaszczyć.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)