Na początku sierpnia, gdy spór krzyżowy osiągnął apogeum, po nieudanym przeniesieniu krzyża, nocnej manifestacji przeciw krzyżowej, czasie prowokacji między obiema stronami, w końcu hecy z tablicą i oddzielenie krzyża od obrońców, myślałem - co z tym krzyżem zrobić? W końcu niby to znak pamięci po żałobie ale i upamiętniajacy Lecha Kaczyńskiego, czyli oręż walki politycznej. I pomyślałem - a gdyby krzyż przewieźć i postawić w Smoleńsku, na miejscu katastrofy? W końcu prędzej czy później stanie tam pomnik upamiętniajacy 96 ofiar, to czemu w miejscu tragedii narodowej nie może stanąć krzyż? Krzyże przydrożne upamiętniają tragedie rodzinne: śmierć ojca, matki, dzieci, wnuków, te większe stoją w miejscach pamięci o walczących za ojczyzne w czasach wojen, krzyż upamiętnia też m.in katastrofę kolejową pod Otłoczynem.
Więc idea części rodzin katastrofy spodobała mi się, ale czy dojdzie do skutku.? W końcu miejsce katastrofy to Rosja... Czy może tam stanąć krzyż rzymskokatolicki? No ale skoro w Ossowie stoi prawosławny i upamiętniajacy czerwonoarmistów, to dlaczego nie? Jeśli pielgrzymkę ofiar popiera Pierwsza Dama, to może oznaczac poparcie idei postawienia tam krzyża przez samego Prezydenta ( no, nareszcie się go pozbędę). Wiemy jak to z Rosją jest, ale ludzie, zwykli obywatele, którzy oddawali hołd ofiarom tragedii, raczej też zaakceptują taki symbol. W końcu Smoleńsk stał się miejscem wielu pielgrzymek Polaków.
Ale wątpię w tą idee. Reakcja PIS będzie raczej jednoznaczna - niech stoi, albo pomnik. Jeśli Kaczyńskiemu nie chce się jechać raz na miesiąc na Wawel, tylko zamierza ciągle przychodzić pod Pałac z wieńcami, to... Wiadomo że prezydencki sarkofag to nie grób Kowalskiego, tylko Prezydenta RP, odwiedzany przez Polaków.
Ale co dalej z krzyżem, który stał się symbolem PIS, a nie religijnym. Bo najgorsze w tej sprawie nie jest postawa PIS. Ona była jasna - walczymy z PO za pomocą pamięci, ale wciągnięcie w to Kościoła i rozbudzenie dyskusji o stosunkach Kościoła z państwem. Dla mnie Kościół nie był żadną stroną sporu, został wciągnięty "bo to krzyż". To jeśli usuwamy przydrożny krzyż, to ma go zabarc ksiądz, który - nawet go nie postawił?? Przez wciągnięcie Kościoła do sporu pojawiły się puste hasła lewicowe: koniec święcenia nowej sali, gabinetu, szpitala, drogi; oddawać pieniądze przyznane przez komisje majątkową, nie mieszajcie się w sprawy państwa itd, itp.
Mnie jako katolika nie przeszkadza religia w szkole, święcenie, nauka Kościoła. Wiadomo że nie ze wszystkimi sprawami moralnymi głoszonymi przez Kościół się do końca zgadzam, ale wierze. Kościół niektórym po prostu przeszkadza, nie wiedzieć czemu. Mają wolną wolę, moga żyć jak chcą z osobą tej samej płci w związku, z dzieckiem in vitro itp,ale czemu przeciwnicy Kościoła, aktywni w mediach i internecie, jakoś są niewidoczni w życiu publicznym, a jak chrzest to do kościoła?
Niech politycy, obrońcy, harcerze zrobią cos z tym krzyżem, Smoleńsk to ciekawe rozwiązanie, niech Krakowskie Przedmieście nie wygląda jak za wojny. Tylko nie za wcześnie, bo akurat niedługo wybieram się do Warszawy i arenę wydarzenia lata z krzyżem w roli głównej chce zobaczyć.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)