Dzisiaj w trasie miałem okazję wysłuchać dwóch kolejnych serwisów informacyjnych radiowej trójki. Psycholodzy, to co doznałem, nazywają dysonansem poznawczym. Nie należę do elektroatu PIS-u, ale znów prawie mnie ręka zaświerzbiła aby na nich zagłosować. PIS forsował ustawę liberalizującą prawo budowlane i komentarze użytych przez dziennikarzy rozmówców wprawiły mnie w zdumienie. Jako kontrargument na szalę położono dyskomfort mieszkańca jednej działki, jeśli na innej działce obok, wyrośnie nagle 100 mieszkaniowy budynek, na który nie trzeba będzie łaski urzędników. No cóż nigdy nie byłem zwolennikiem myślenia, że większość ma rację. Jednak dyskomfort 100 rodzin, którym o mieszkanie trudniej i drożej bo ktoś będzie miał dyskomfort, nie wydaje mi się być na tej szali lżejszy. Idąc dalej to właściwie należałoby ukonstytuować aktualny stan zagospodarowania przestrzeni na wieki wieków, a nowych członków gatunku ludzkiego eksmitować na... inne planety.
Kolejna połajanka spotkała PIS od „mądrali” urbanistycznych:
„to wprowadzi chaos w naszym urbanistycznym obrazie jeśli, prawie każdy, prawie wszędzie, będzie mógł zbudować prawie wszystko.”
Kolejna połajanka spotkała PIS od „mądrali” urbanistycznych:
„to wprowadzi chaos w naszym urbanistycznym obrazie jeśli, prawie każdy, prawie wszędzie, będzie mógł zbudować prawie wszystko.”
Redaktor prowadzący spuentował to krótko ale z pozytywnym wydźwiękiem:
„ A mi się to podoba, po prostu bajka”.
Mi też się podoba to prawie libertariańskie, proludzkie, antyurzędnicze, innymi słowy ANTYPAŃSTWOWE podejście PIS-u. No i tu doznaję dysonansu...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)