Pewnie do wielu dotarł tuż przed wyborami mail lub sms:
"zalożenie butów 30 sek / spacer do lokalu wyborczego 600 sek / oddanie głosu 120 sek / ujrzenie miny kaczora po wyborach - BEZCENNE / przekaz dalej"
Ten tekst i moja rzeczywista, trochę mściwa satysfakcja po wyniku, uzmysłowił mi jak mocno zakorzeniła się w mnie pewnego rodzaju uraza i niesmak. Nie mam nic wspólnego z poprzednim ustrojem, jestem dziennikarzem branżowym i przedsiębiorcą. Byłem też pracownikiem, jeździłem na saksy, przeszedłem sporo, nawet z bankructwem mojej pierwszej firmy przed kilkunastu laty. Mój życiorys jest na pewno nieobcy wielu wielu Polakom, niełatwy, zagmatwany w swoim początkowym okresie uczenia się nowej rzeczywistości od 1989 r. Natomiast PiS konsekwentnie dawał komunikaty, które mimo mojej staranności w odczytywaniu, powoli sytuowały mnie w grupie: mętnej, pełnej złych intencji, niewrażliwej na los innych, chciwej, przesiąkniętej przekrętami ludzi. Ludzi, których trzeba marginalizować wręcz tępić. To było przykre, nie uczciwe i po prostu... wredne. Nie zajmuję sie teraz pozytywną stroną działań Pis-u, są takie i może przy okazji o nich napiszę. Teraz chce tylko przekazać Pis-owi i jego zwolennikom tą prostą prawdę, wredność niczemu nie służy, oddala tylko od siebie, a tak właśnie Wy odpychacie od siebie inny Polaków. Zchodząc z tego poziomu ogólności można krótko scharakteryzować podstawowy błąd Pis-u, bardzo znany ludzki błąd. Jest nim mianowicie filozofia "wygrany - przegrany". Ona nigdy nie działa i kończy się efektem "przegrany- przegrany". Czas na polityków, którzy rozumieją, że filozofia "wygrany - wygrany" powinna być głównym fundamentem budowania czegokolwiek. Czy PO poprowadzi nas w tą stronę... zobaczymy.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)