Co to ma wspólnego z podatkami? Hm... chciałbym poddać weryfikacji myśl, która przyszła mi jako wyjaśnienie, zdumiewającego faktu, że inteligentni i wykształceni ludzie, nie protestują w związku z faktem, że Państwo odbiera im 70% pieniędzy, 70% ich energii zawodowej, 70% ich zawodowej kariery. Kiedy pytam ludzi o przyczyny tej zgody, najpierw podważają prawdziwość tych 70%. Potem kiedy kilka wyliczeń objawia prawdę, zachowują sie dość szczególnie, jakby nie mieli śmiałości sie oburzyć. Jakby ważność ich życia, marzenia i cele blakły w cieniu... olbrzyma o imieniu Państwo. Mówią coś o drogach, służbie zdrowia czy wyrównywaniu dochodów. Kiedy zdumiony pytam: wyrównywaniu twoich niskich dochodów poprzez konfiskatę 70%?!!! wyrównywaniu do kogo?!!! Milkną i wycofują sie z tematu.
Że nie jest to lęk przed totalitaryzmem, udowodniliśmy, My Polacy, niejednokrotnie, musi być inna przyczyna. I tu wrócę do resztek jabłuszek, zazwyczaj najmniejszych i podpsutych... Może na co dzień, nie uświadamiamy sobie głębokiego wdruku na „bycie na końcu”, wewnętrznego (prawie freudowskiego) programu sabotażu własnego sukcesu, własnej zamożności? Wyjaśniałoby to też brak pozytywnych konotacji cudzego sukcesu finansowego, bo aby go osiągnąć trzeba mieć aprobatę sięgania do owoców pierwszemu (cwaniactwo? chciwość?). Nie kojarzę teraz żadnej literatury czy filmu pokazującego etos w biznesie, etos budowania zamożności. Każdy Polak świetnie porusza się w tematach martyrologicznych natomiast pieniądze to temat brudny, śliski i domena ludzi innej kategorii (nazwałem to bardzo dyplomatycznie). Czy nie czas na zmiany?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)