Tymczasem w 2008 wydatki na ową chwalebną „służbę” wynieść mają ok. 50 mld i nie jest to wszystko, bo jeszcze samorządy i inne mechanizmy, a także wizyty prywatne wycisną kolejne kwoty z kieszeni każdego niemowlaka. Jak dodamy koszt obsługi tych pieniędzy to mamy spoko 80 mld zł. To daje ok. 2000 zł na każdego z 38 mln Polaków. Czyli 4 osobowa rodzina (stąd te niemowlaki) dostałaby z powrotem 8000 zł! Gdyby tak wykupiła ubezpieczenie „premium” zawierające wszelkie badania, leczenie, nawet koszty trudnych kuracji czy operacji? Dla przykładu za 30 zł miesięcznie 30-to latek zabezpiecza sie na konieczność operacji pomostowej naczyń wieńcowych (bypass) wartej 10 tys zł czy też operacji kręgosłupa czy wycięcia tarczycy itp. itd. W tych naszych raczkujących bo zdeformowanych przez Państwo usługach za kilkaset złotych miesięcznie można się ubezpieczyć na wszystko łącznie z leczeniem za granicami kraju... Zakładając, że ten rynek ogromnie by sie rozwinął, ceny spadły by znacznie... i po temacie „służby zdrowia”. Co śmieszne, to co trzeba zrobić to... przestać robić... służbę zdrowia. Ba! nie trzeba rewolucji, wystarczy zaproponować prosty układ obywatelom: bierzesz swoje 2000 zł, ale wara od Państwowej służby zdrowia, wykopiemy Cię natychmiast z naszego „lśniącego” systemu! ok?!
Ok, mówi obywatel i decyduje.
Jest jednak jedna przeszkoda... mianowicie brytfanna. Kiedyś córka zapytała mamę o cel przycinania „tak na równo" końcówek niedużej pieczeni przed wsadzeniem do większej brytfanny. Mama, po chwili zadumy stwierdziła, że babcia powinna wiedzieć, ta znów odesłała je wszystkie do prababci, która po chwili zdziwienia odrzekła: jak to dlaczego? bo nie mieściła sie w brytfannie!!!
Z rolą państwa jest podobnie, jak pójdziemy do naszych matek zapytać czemu tak niewydolny i bezsensowny system służby zdrowia (i inne) nam sie oferuje, odeśle nas do dziadka, a ten do pradziadka, który powie nam po chwili zdziwienia: jak to dlaczego!? bo Bismarck chciał pokonać socjalistów!!!
Mamo a skąd wzięło się to polskie słowo Brytfanna?...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)