Od dawien dawna polityka definiowana jest jako "sztuka zdobycia i utrzymania się przy władzy".Mam jednak spore wątpliwości, czy taka definicja ma rację bytu w naszej części świata.Ludzi którzy potrafią zdobyć( a czasem też utrzymać aż za długo) mamy pod dostatkiem.Problemem staje się deficyt takich osób, które mają jasny plan, wiedzą co zrobić z władzą.Przez ostatnie 100 lat mieliśmy(według mnie) czterech takich polityków(Dmowski, Piłsudski,Kaczyński i Rokita)Zastrzegam, że nie podejmuje się tu analizy tego, czy ich zamierzenia były dla kraju zbawienne, czy tez może wręcz przeciwnie.Chodzi mi tylko o to, że osoby te, wiedziały co chcą zrobić, miały jasny plan działań.I nie był to, tak jak w przypadku dziś nami rządzących,plan zbudowany z idiotycznych obietnic wyborczych, pustych sloganów i mało przejrzystych haseł. Każdy kto jest w stanie spojrzeć trzeźwo na Polskę(widzowie TVN24 mogą w tym momencie przestać czytać, lepiej zrobicie ponabijając się z wykształciuchów, czy pisząc ironiczne inaczej esemesy do "Szkła kontaktowego),widzi że nasz kraj jest na skraju zapaści.Nie ma u nas niczego, a to co jest funkcjonuje tak, że szkoda o tym pisać.Sądy wydają wyroki pod którymi nie podpisałby się średnio rozgarnięty orangutan, z 4 najbardziej poczytnych gazet 3 są organami prasowymi rządu(jak na ironię jedyna gazeta ,której państwo jest współwłaścicielem zachowuje się jak na poważne medium przystało.),infrastruktura jest w takim stanie, że podróżni z zagranicy wysiadający na naszych dworcach sądzą, iż zaspali w pociągu i obudzili się na Syberii, biznes ostatnie związki z uczciwością stracił jeszcze zanim miał okazje je zyskać, sport kuleje, a właściwie to dawno spadł ze zdezelowanego wózka inwalidzkiego i nie ma siły się podnieść.A wszystko to i jeszcze dużo więcej spraw oplata pajęczyna nowych, starych i Bóg wie jakich jeszcze służb specjalnych. Dlatego tak bardzo uwiera mnie sytuacja w której plan posiedzeń rządu ustalany jest w poniedziałek rano po lekturze najnowszych badań na reprezentatywnej próbie.Doszło do tego, że Polska ma szanse jako pierwszy kraj na świecie wprowadzić ustrój w 100% demokratyczny.Niedługo o każdej, najbardziej nawet nieistotnej sprawie decydować będzie nie racja stanu, ale losowo wybrani przez ankieterów przechodnie.In vitro:spytajmy ludzi, ekologia:ciekawe co społeczeństwo ma po powiedzenia, elektrownie atomowe: trzeba sprawdzić czy wyborcom się to spodoba.TO JEST PARANOJA. Wszystkim którzy tego nie wiedzą napisze teraz coś , co zmieni ich życie.Czytajcie uważnie, to będzie jak czerwona pigułka w Matrixie.LUDZIE SĄ GŁUPI. Tępi jak długo nie ostrzony nóż.Smutne ale prawdziwe.Przeciętny Polak,tfu nawet przeciętny europejczyk nie ma pojęcia o milionie spraw które dla działania państwa jest istotne.Zresztą prosze zauważyć jaką ignorancję w wielu istotnych sprawach wykazują ludzie wykształceni:politycy, artyści , nawet ludzie nauki.Po prostu w dzisiejszym świecie nie ma możliwości aby znać się na wszystkim, nie ma nawet możliwości aby być ekspertem w jednej dziedzinie.Dlatego też przy podejmowaniu jakichkolwiek decyzji, czy to na temat budżetu domowego, czy państwowego istnieje pewien obszar ryzyka.Jeżeli podejmujemy jakieś działania w polityce zawsze jest szansa że dojdziemy do punktu w którym ostatecznych wyników naszych poczynań nie da się dokładnie przewidzieć. Dlatego tak potzrebni są nam politycy z wizją, politycy nie bojący się zmian, ryzyka, nie bojący się krytyki wszechwiedzącego społeczeństwa.Takim człowiekiem był R.Reagan,M.Thatcher,Karol Wojtyła.Takich ludzi nam porzreba.Dlatego sądze że bardzo dobrze byłoby, gdyby politycy zaczęli definicję sojego zawodu pojmować jako sztukę dokonywania zmian w państwie i brania za nie odpowiedzialności.Następnym razem spróbuje wam przedstawić jak według mnie taki projekt zmian mógłby wyglądać.
250
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze