Kiedy jesteś słodką, czułą, troskliwą Kocią Mami,
w dodatku wydzielasz feromony od których kocury chodzą za Tobą jak porażone piorunem i zahipnotyzowane,
kiedy skaczą sobie nieustannie do gardeł i tłuką się do krwi, bo jednego wzięłaś na ręce i przytuliłaś, a drugiemu zamiauczałaś: „śliiiiczny mój kociulku, jaki ty mądry jesteś, ach cudowny… jestem zachwycona kochanie ty moje…”
po czym wydarta sobie nawzajem pazurami sierść fruwa po całym domu…
wtedy należy jednemu z kocurów spryskać porządnie tyłek ‘Kocimiętką’. Jest to ziołowy preparat – zawierający ekstrakt z kozłka lekarskiego dostępny w sklepach zoologicznych w aerozolu. Zapach waleriany działa relaksująco i przywabiająco na koty.
Masz przez 20 minut święty spokój i możesz wyjść do WC na papierosa zregenerować wykończoną psychikę przed kolejną odsłoną wendetty ‘neapolitańskiej kamorry’.
P.S.
W przypadku udokumentowanym powyżej zdjęciami - tyłek został spryskany łaciatemu, bo za mocno obrywał od czarnego.
Jest to moje najnowsze odkrycie, więc na facetach jeszcze nie próbowałam. Ale przy najbliższej okazji nie omieszkam. ;)))


Komentarze
Pokaż komentarze (17)