Mam niecierpiący zwłoki problem! A ciekawość mnie zżera jak nigdy! Powiedzcie mi co to za diabeł!?
Więc jak wszem i wobec wiadomo – nie mam telewizorni kablowej, ani satelitarnej, mam za to w ścianie stare, komunistyczne gniazdko anteny zbiorczej z której odbieram kilka kanałów TV publicznej. Więcej mi nie potrzeba, bo w tych telewizorniach same głupoty, więc szkoda kasy.
Kiedyś pisałam na Salonie, że mam z tym gniazdkiem problem, bo od czasu do czasu wychodzi z niego sygnał i fruwa gdzieś po szafach, a ja muszę wyciągać wtyczkę z gniazdka i latać z nią po całym pokoju, żeby ten sygnał złapać. I jak złapię to telewizor działa. Ale muszę siedzieć wygięta pod szafą, żeby oglądać.
Niejaki Karol123 tłumaczył mi, że jak deszcz popada, to coś tam coś tam się w tym gniazdku robi, a sygnał po prostu łapię z powietrza.
Taaa… popada… deszcz. Od kilku dni u nas nie pada, sucho, upał, a dziś mi sygnał znów wylazł z gniazdka. I nigdzie go nie było w powietrzu. Latałam z wtyczką po całym pokoju i nic.
Ale raptem – niechcący wsadziłam palec w tą rozwaloną wtyczkę (bo ona jest tak stara, że ma wszystkie bebechy na wierzchu) i pojawił się piękny obraz na telewizorze. Jak palec wyjęłam – zniknął. Gdy znów wsadziłam – pojawił się. Wyjęłam – zniknął, pomimo że nie zmieniałam położenia wtyczki. I musiałam Wiadomości oglądać z palcem w drutach.
Czy to możliwe, że człowiek jest pojemnikiem, który gromadzi sygnał telewizyjny i może robić za gniazdko antenowe? Bo na to mi wygląda. No wygląda mi… że lepszą anteną telewizyjną jestem niż ta na dachu.
Pytam serio. I mówię całą prawdę!
Jestem trochę zaniepokojona, że skoro ten sygnał mnie napada i się we mnie lokuje, to czy to nie jest szkodliwe dla zdrowia? Bo może od tego włosy wypadają i zęby żółkną, albo jeszcze coś gorszego?
Fachowcom z prawdziwego zdarzenia byłabym wdzięczna za oświecenie mnie.
Aha. I proszę mnie nie namawiać, żebym to gniazdko naprawiła. Nie naprawię. Bo mnie takie popsute bardzo inspiruje.



Komentarze
Pokaż komentarze (94)