Halo Halo
957
BLOG

Chyba Pan Bóg wziął się za katolików

Halo Halo Społeczeństwo Obserwuj notkę 42

Lato 2015. Jeden z polskich kurortów sanatoryjno - wypoczynkowych.

Haloś uwalił swoje zdechłe zwłoki na obrzerzach miasta w krzakach, z dala od ludzi (bo jak wiadomo życie jest piękne tylko z dala od ludzi) i czyta naukowe gazety, żeby po wakacjach być mundrym i wykształcunym. O chmurach... i czarnych dziurach...

- ...Paaanie zmiłuj się nad naaa... miii... - dobiega z pobliskiego kościółka.

Kolejna gazeta. Coś o kryminalnych dochodzeniach i psychomanpulacjach podejrzanymi, żeby przyznali się do winy...

- ...Paaanie zmiłuj się nad naaa...miii... - dobiega z drugiego pobliskiego kościółka.

Haloś przekłada się na drugi bok i zgłębia następną publikację naukową o płciowości i kulturze rozmnażania na przestrzeni wieków. Wie już dlaczego onanizm mężczyzn był uważany za grzech prawie śmiertelny...

- ...Paaanie zmiłuj się nad naaa...miii...

Dzień w dzień, 11.00, 12.00, 18.00, a w niedziele od 9.00 to już co godzinę:

- ...Paaanie zmiłuj się nad naaa...miii...

A że księża pozakładali sobie teraz nowoczesne nagłośnienia jak na przystanku Woodstock, żeby ich Pan Bóg lepiej słyszał, to jęki o zmiłowanie dopadną cię nawet w chałupie przy szczelnie zamkniętych oknach. Haloś myśli:

Kurna. Ileż ci katolicy muszą grzeszyć, skoro oni ciągle do kościoła latają i o zmiłowanie wołają? Nie mogliby przestać na każdym kroku łamać tego Dekalogu? Co za problem? Uwalić się gdzieś w krzakach, poczytać naukowe gazety, a w kościele puścić Bacha albo Haendla, żeby miło było posłuchać, zamiast non stop na jednej frazie wyć o zmiłowanie. Ileż to można grzeszyć? Haloś od ostatniej spowiedzi, a było to 15 lat temu, nie pamięta, żeby zgrzeszył choć raz. A jego jedynym grzechem wtedy było, że nie umie nakręcać się na homoseksualistów. Ksiądz kazał odmówić dwie zdrowaśki, ale że Halosia kolana bolały, to sobie odpuścił. Przygarnął w to miejsce bezdomnego kota i więcej do kościoła nie chodzi. Bo nie grzeszy, więc po co? A po tych natarczywych śpiewach kościelnych człowiek ma wrażenie, jakby grzeszenie było hazadowym nałogiem katolików.

No nic. Niedziela. Haloś postanowił uciec od tego "Panie zmiłuj się nad nami" do Zdroju pooglądać tegoroczne trędy w motoryzacji, a więc najnowsze modele zaparkowanych pod sanatoryjnymi willami maseraków, jaguarów i alfa romeów.

Ledwie wszedł do parku, a tam w zdrojowym kościłóku na całą strefę uzdrowiskową:

- Do Ciebie wołam... Jezus Maryja... módl się za nami... Paaanie zmiłuj się nad nami...

No nie. Ja rozumiem - lato, kuracje, potrzeba podzielenia się genami silniesza niż przestrzeganie szóstego przykazania... Ale tak co roku? Ile można? Przecież z tego się chyba wyrasta?

A co najgorsze, że od dwóch tygodni na jedno "Panie zmiłuj się nad nami" przypadają cztery syreny reanimatki:

- Łiijuu łiijuuu, łiijuu łiiiju... -wyje co chwila z różnych stron miasta.

Początkowo Haloś myślał, że komendant Policji poderwał jakąś samiczkę i sobie jazdy szpanerskie policyjną suczką uskutecznia po mieście, żeby ją oczarować. Ale nie. To jednak reanimatki tak zaiwaniają. I tu mówię całkiem serio. Od rana do nocy, pomiędzy "Panie zmiłuj się nad nami" non stop zwijają kogoś na sygnale.

Mama Halosia podejrzewała, że kuracjusze nie wytrzymują nowej, dziwacznej terapii. Do czekoladowych i waniliowo-pomarańczowych masaży (75 zł za godzinę) wstawili jeszcze 'Kąpiel w piwie' za 35 zł. (Co też ludzie nie wymyślą, żeby tylko się wykończyć za ciężkie pieniądze? Nie lepiej kota bezdomnego przygarnąć, co by ciasteczka łapeczkami powygniatał i ciepłym futerkiem korzonki pogrzał? Najlepsza terapia to kocioterapia.)

No więc mama Halosia podejrzewała wykańczające działanie nazbyt dziwacznych sanatoryjnych terapii. Ale Haloś jednak po staremu podejrzewa:

Za dużo seksu.

 

Halo
O mnie Halo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (42)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo