Premier Kaczyński przysłał mi miły z list z propozycją organizacji na nowym uniwersytecie wydziału Electrical Engineering. Nie ma dobrej nazwy polskiej na taki wydział, i takowych do tej pory w Polsce nie było (we Wrocławiu jest najbardziej zbliżony profilem, ale też nie do końca) .
EE to połączenie elektroniki, chemii, i inżynierii materiałowej. Po takim wydziale można pracować w przemyśle półprzewodnikowym, na przykład hodować struktury epitaksjalne do diod laserowych, albo wykonywać układy scalone.
Według Premiera, brak takiego wydziału w Polsce, wobec rodzącego się przemysłu półprzewodnikowego, jest poważnym zaniedbaniem III RP, i trzeba to zmienić.
Sympatycznie wyglądają finanse nowego wydziału. Mam prawo zatrudnić 8 profesorów (tyle potrzeba, aby nadawać stopnie doktora) z zagranicy, i pensja ich może osiągnąć 10 tys Euro miesięcznie. Na wyposażenie pracowni ma pójść 125 mln Euro z Europejskich Funduszy Strukturalnych.
Trochę się boję, że jak PiS przegra wybory, to projekt nowego uniwersytetu zostanie odłożony ad acta, dlatego apeluję: Głosujmy wszyscy na PiS, a jak komuś się ta partia nie podoba, to na LiS-a, któremu wydział EE też się podoba.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)