Kiedyś się mówiło, że Prezes, wśród polityków, jest tylko jeden i wszyscy wiedzieli, o kogo chodzi. Czasy są jednak takie, że nic nie jest już pewne, wszystkiego się namnożyło, prezesów i kierowników (tak, tak) masz teraz wszędzie, wśród polityków również, bo partii, partyjek, różnych komisji, stowarzyszeń, itp., jest tyle, że i funkcyjnych stanowisk trzeba było namnożyć. Ale Prezes, przynajmniej w Sejmie jest tylko jeden. Jak długo jeszcze?
PiS wikła się w głupie wewnętrzne spory i to teraz, kiedy PO zalicza wpadkę za wpadką, a TVP w likwidacji bardzo się stara, by te afery rządzących czymś poprzykrywać. To przykre, ze tematów na „przykrywki” telewizji rządowej dostarcza sam PiS, a wszytko po to, by na siłę podkreślać ważność Prezesa. Prezes był, jest i będzie dalej ważny, ale władzy, takiej, jaką miał kiedyś, już nie odzyska. I wcale nie musi jej mieć, bo do niczego nie jest mu potrzebna. Prezes nie aspiruje już do najważniejszych stanowisk państwowych, partii sam nie okiełzna, a pomagierów dobiera sobie takich, którzy tylko wewnętrzne spory zaogniają. Taka postawę Prezesa i jego najbliższego otoczenia dostrzegają i jego zwolennicy, łącznie z opozycyjnymi mediami, ale też i przeciwnicy, członkowie i członkinie (a niech tam) ekipy rządzącej. I wszyscy oni, ci z obozu PO, w swoich wystąpieniach podkręcają atmosferę wokół PiS wróżąc, że ta partia się rozpada. Wierzą, że w ten sposób odwrócą uwagę od problemów, jakie dopadają każdego dnia ich obóz polityczny? Koalicjanci PO już nie boją się Kierownika, bo dobrze wiedzą, że on coraz bardziej jest zależny od ich zdania, czy zostać w tej koalicji, czy z niej wyjść, a wtedy Kierownik zostanie z niczym, a praktycznie sam, z niespełnionymi obietnicami wyborczymi, które coraz bardziej go obciążają. Kierownik w swoim zapędzie już wygłasza nowe obietnice, pod przyszłe wybory, których, wszyscy rozgarnięci to wiedzą i tak nie spełni, bo te przekraczają kadencję parlamentarną, więc, jako zysk dla partii, są „patykiem na wodzie pisane”.
Co ta sytuacja, którą teraz mamy, mówi o naszych rządzących? Ano tyle, że Polska staje się zakładniczką dwóch politycznych obozów, które zupełnie inaczej rozumieją znaczenie słów ważnych dla naszych obywateli: Polska, niepodległość, praworządność, interes kraju, prawa obywatelskie, sprawiedliwość, patriotyzm, stosunek do naszych sąsiadów, etc. Ciekawe, z którym z tych obozów utożsami się większość głosujących, którzy pójdą do urn wyborczych w 2027r?
Co z tym wszystkim ma wspólnego obecne zamieszanie wokół PiS? Obozowi rządzącemu udało się wykorzystać spory u przeciwników i napuścić wyróżniające sie frakcje tej formacji na siebie, a ofiarą tych sporów pada właśnie Prezes i staje się tak na jego własne życzenie. Żądanie od własnego środowiska, by jego przedstawiciele podpisywali jakieś lojalki, jak za danej komuny się to działo, zaskoczyło i rozbawiło nawet przedstawicieli obecnej lewicy, że przedstawiciele prawicowych partii mogą sięgać po ich skompromitowane metody. I bezlitośnie to wykorzystują, „wespół zespół” z liberałami, bo przecież ci rządzą i lewica jest od nich zależna. Jedni i drudzy chcą dokopać Prezesowi, bo to osłabia samego Prezesa i jego partię, czyli ich głównych konkurentów wyborczych.
Prezes, pomimo swoich niewątpliwych talentów politycznych, w przeszłości popełniał już błędy, które jego partię sporo kosztowały, że wspomnę tu jedną z największych takich pomyłek, czyli przeforsowanie w parlamencie ustawy zwanej „piątką dla zwierząt”. Wielu Prezesa przestrzegało, że ta ustawa nikomu nie pomoże, a mocno zaszkodzi, chociażby środowisku producentów futrzarskich i ich zaopatrzeniowcom w kamę dla zwierząt, czyli rolnikom. Sytuacja ma się powtórzyć i to w zdecydowanie ważniejszym momencie dla naszego kraju, niż wtedy to było?
Na koniec chcę Panu Prezesowi przypomnieć sytuacje z niedawno zakończonych Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej i los przegranej w finałowym meczu Argentyny, a w zasadzie jej lidera, Leo Messi’ego. Ten piłkarski fenomen, przez długie lata swojej kariery zwycięzca wielu plebiscytów, zdobywca wielu nagród i wyróżnień, także i po tych Mistrzostwach, po przegranym meczu płakał ”jak bóbr” i wcale tego nie ukrywał. Zajecie drugiego miejsca po dramatycznie słabym meczu jego drużyny napawało mistrza tak ogromnym żalem, że nie wstydził się tego tak skomentować, że żałuje, że nie odpadli na wcześniejszym etapie rozgrywek, bo wtedy uznano by to za niezwykły wypadek, jakich na tych Mistrzostwach było całkiem sporo. Słaby mecz drużyny, do czego przyczynił się i sam mistrz, i drugie miejsce, o którym wiele reprezentacji narodowych nawet pomarzyć nie może okazały się być klęską dla tych, którzy mieli być niepokonani. A dla samego mistrza to tym większa porażka, że prawdopodobnie były to jego ostatnie mistrzostwa, bo jego wiek i ta klęska raczej nie dodadzą mu siły by wystąpić jeszcze raz za cztery lata w podobnych zawodach.
Panie Prezesie, po co Panu przechodzić przez los Messi’ego, chce Pan przez długie lata rozpatrywać swoją ostatnią klęskę wyborczą?
PS. Żeby było jasne, nie należałem, nie należę i nie będę należał do żadnej partii, nie nadaję się. Na tym portalu przypisywano mnie już do różnych politycznych obozów, oprócz lewicy, co mnie cieszy, bo z tym środowiskiem nie da się mnie w żaden sposób kojarzyć


Komentarze
Pokaż komentarze (8)