Dzisiaj rozpoczęła się w Gdańsku konferencja o odbudowie Ukrainy, na którą zjechało wielu polityków różnej rangi z całego świata. Są tam prezydenci państw, premierzy, ministrowie spraw zagranicznych, ale także działacze gospodarczy, szefowie wielkich firm liczący na uszczyknięcie choćby kawałeczka z wielkiego tortu, jaki ma być przeznaczony na odbudowę naszego wschodniego sąsiada. Wszyscy oni mają swoich doradców, ekspertów, ochroniarzy, jak to zwykle bywa, kiedy „ważne osoby” biorą udział w ważnych spotkaniach. No i oczywiście jest tam UvdL, główna fundatorka europejskich środków, jakie na ten ukraiński tort UE chce przeznaczyć. Na Gdańsk najechała też cała chmara dziennikarzy, telewizyjnych, gazetowych, radiowych, mediów społecznych, by donosić do swoich redakcji i do swoich krajów, co na tej konferencji się dzieje.
Czy kogoś na tej konferencji zbrakło? Zabrakło, wobec wcześniejszych zapowiedzi, niejednej osoby, ale głównie zbrakło jednego, który miał tam być główną postacią, a o którym nikt z przemawiających nie wspomniał ani jednego słowa. „Nieobecni nie mają racji”, tego też nikt nie powiedział, choć na tyle można było sobie pozwolić, by nikogo mocno nie urazić, ale delikatnie przypomnieć, że „darmowych obiadów nie ma”.
Konferencja się rozpoczęła, jutro późnym wieczorem oficjalnie się skończy, zaczną się podsumowania, analizy, wyciąganie wniosków, co będzie ciągnęło się całe tygodnie i miesiące, by ustalić, kto zyskał, a kto stracił, kto podpisał atrakcyjne kontrakty, a komu się to nie udało. A, czy da się to w ogóle ustalić? Czy ktoś wie, kiedy ta wojna na Ukrainie się skończy i kiedy przyjdzie czas na odbudowę kraju zniszczonego przez bezsensowna wojnę?


Komentarze
Pokaż komentarze (14)