Dzisiaj druga rocznica śmierci Jana Pawła II
Przy okazji chwila na gorzką refleksję- wedle opinii niektórych zachodnich mediów Polska jest ultrakatolickim krajem, który przeżywał kryzys wiary po śmierci swojego papieża.
Jak jednak jest w rzeczywistości- czy za pontyfikatu Jana Pawła II nasze życie obfitowało w religijność?- nie sądzę. Byliśmy dumni, że władzę w stolicy piotrowej dzierży nasz rodak, ale to niewiele zmieniało (co najwyżej umacniało przekonania niektórych o wyjątkowej roli narodu polskiego w dziejach świata). Śmierć papieża była dla nas dotkliwym przeżyciem, sam uroniłem parę łez, ale nic się nie zmieniło.
Przez kilka tygodni mogliśmy zaobserwować kierowców żałośnie obnoszących się z czarnymi wstążkami na antenach samochodów, wydano kilkanaście nowych książek korzystając z chwilowej koniunktury, ale stan wiary i znajomość Katechizmu Kościoła Katolickiego nie zmieniła się, ani trochę.
Newsweek stwierdza, że w rzeczywistości jesteśmy religijnymi analfabetami, co mnie osobiście wcale nie zszokowało.
Niezbyt to pocieszające- sam nie zgadzam się z wieloma dogmatami Kościoła co nie przeszkadza mi wyznawać wartości chrześcijańskie i uznawać Kościół za instytucję bardziej dobrą niż złą. Kształtującą prawidłowe postawy i wpływającą pozytywnie na niemałą część społeczeństwa.
Przyszłe pokolenie będzie nie tyle ignoranckie pod względem religijnym co po prostu ateistyczne- mam jedynie nadzieję, że nie zostanie w nim zaszczepiony relatywizm moralny i brak wartości chrześcijańskich jak to ma miejsce, w niektórych krajach Europy Zachodniej.
Bo czy trzeba być katolikiem, żeby być dobrym człowiekiem? Na pewno nie, ale trudno zaprzeczyć, że to właśnie z nauk, które za młodu słyszeliśmy w kościele, wynieśliśmy pewien korpus moralny.
I służy nam on przez całe życie, nawet jeśli zerwiemy z dogmatami, czego mogę być żywym, nieskromnym przykładem.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)