To że Kwaśniewski chce wrócić do wielkiej polityki i dorobić na spłaty kredytów nie ma już wątpliwości.
Czy jednak na poważnie chciałby być tylko 'ukochanym przywódcą', jak mówił u Tomasza Lisa?
Kwaśniewski przygotowuje się do następnych wyborów za 2 lata- wątpię, aby chciał tworzyć coś od podstaw. Lepiej będzie wykorzystać lewicowo-centrowy elektorat z LiD-u.
LiD z chęcią go przyjmie ponieważ odciągnie od PO odrobinę wyborców, a strata ludzi z otoczenia Millera nie będzie dla niego dotkliwa.
Na pewno nie Leszek Miller, na pewno nie starszyzna plemienna - stwierdził Kwaśniewski.
Eks-prezydent mimo iż sam jest członkiem starszyzny plemiennej stroi się w nowe piórka- oto mamy znaną, reprezentatywną personę nakierowaną bardziej na centrum niż w lewo, która będzie godnie reprezentowała państwo.
Wyborcy bombardowani przez media lingwistycznymi, drobnymi wpadkami PiS-u i ich marnym wizerunkiem medialnym na pewno pokochają Kwaśniewskiego, który wie jak, gdzie, z kim i jeszcze ładnie się uśmiechnie.
Jedno jest pewne- mandat poselski lub jakieś ministerstwo to dla byłego prezydenta o wiele za mało. Wg mnie są trzy możliwości:
a) premier
b) marszałek
c) prezydent (po poradzeniu się Łukaszenki w kwestii zmian konstytucji)
Kłamstwem są deklaracje prezydenta o ukochanym wodzostwie bo szybko zostałby okrzyczany szarą eminencją centrolewicy, która pociąga za sznurki (tj. w przypadku Marcinkiewicza i Kaczyńskiego).
Eks-prezydent bada grunt, będzie budował swój medialny wizerunek, a jego realne plany poznamy przed najbliższymi wyborami.
Być może wtedy PiS zagra taśmami (jeśli takowe są) i pozbawi Kwaśniewskiego paru procent.
PS: Niefortunnie się złożyło, ale swój tekst miałem w głowie jeszcze przed postem pana Igora Janke ;-)



Komentarze
Pokaż komentarze (2)