Wszyscy już słyszeli o panu Damięckim, który współpracował z SB.
Sam się do tego nie przyznał, potem trochę kręcił i w efekcie cała sprawa obróciła się na jego korzyść.
Stał się ofiarą, która została pokrzywdzona przez złych zwolenników lustracji- nic nie stracił, a wg mnie nawet zyskał.
Straciło natomiast PiS, gdyż przekaz był jasny- rządzący ze swoimi chorymi pomysłami chcieli zgnębić niewinnego człowieka.
W ostatnich dniach bez większego echa przeszła informacja o tym, że dziekan Wydziału Filologiczno Historycznego Uniwersytetu Gdańskiego prof. Józef Włodarski przyznał się do kontaktów z SB w latach 1974-1975.
Zapewniam, że pana profesora nie uświadczymy w mediach polskich, ani zagranicznych. On zamiast krzyczeć o wyrządzanej mu szkodzie, powiedział wprost: 'Tak. Współpracowałem'.
To samo zrobił już lata temu Andrzej Olechowski i obecnie ma spokój.
Z innych znanych osób były prezenter Wiadomości TVP Sławomir Jeneralski w 2005 r. przyznał się do współpracy ze służbami PRL.
Mimo, że nie ujawnił szczegółów to spokojne siedzi sobie w sejmowych ławach i nie biega po mediach krzycząc o upokarzaniu obecnie lustrowanych.
Takie zachowania są jak najbardziej nie na rękę przeciwników lustracji.
Wtedy traci sens mówienie o publicznym linczu biednego człeka, który miał chwile słabości.
Równie ciekawy jest sprzeciw Dziwisza. Wyobraźmy sobie taką sytuację- proboszcz jakiejś mieściny zamiast wygłaszać w niedzielę kazanie, rozpoczyna mówiąc:
"Drodzy parafianie. Chciałem powiedzieć o czymś co mnie bardzo boli i czego nie mogę ukrywać- współpracowałem z SB (...) itd."
Czy 'drodzy parafianie' urządzaliby pikiety żądając zmiany duszpasterza? Szczerze wątpię- większość przyjęłaby to ze zrozumieniem. Takie zachowanie byłoby prawdziwie po chrześcijańku, zgodnie z wyznawanymi przez kler zasadami- zbłądziłem to przyznaję się do winy.
Ale niestety- obecnie atmosfera w Polsce jest taka, że siedzimy cicho licząc na to, że nasza teczka nie wypłynie w ogóle lub stanie się to za lat kilka.
Jeśli fakt współpracy z organami PRL wychodzi na jaw to krzyczymy jak najgłośniej o nieuczciwości i wyrządzonej nam krzywdzie.
Czy Damięcki nie byłby bardziej wiarygodny, gdyby powiedział sam, że współpracował 2 lata, niż teraz wypierać się 16-letniej współpracy?
W efekcie byłoby zdrowiej zarówno dla lustratorów jak i lustrowanych.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)