Leszek Miller przypomina erotomana po 70-ce, który chciałby, ale nie może.
Kojarzony jednoznacznie z aferami za rządów SLD stał się symbolem tych niechlubnych czasów, a jego dawni koledzy ani myślą zmieniać zaistniałą sytuację- w końcu jest im to na rękę.
Olejniczak namaszczony przez Szmajdzińskiego i Zemke wyraźnie odcina się od Millera, Kwaśniewski również nie ma zamiaru do spółki z nim tworzyć RRD.
Millerowi pozostaje kręcić się w okolicach Trybuny i trochę z nudów, może trochę ze skrywanego żalu udzielił ciekawego wywiadu Dziennikowi.
Nie będę go tutaj omawiał- Miller wspomina swoją polityczną przeszłość, mówi o szorstkiej znajomości z Kwaśniewskim, o przesłuchaniu Kuklińskiego, ale całość jest utrzymana w tonie lekkim i przyjemnym. Niewygodnych pytań brak.
Kilka cytatów:
- o SLD
"To była dogadana umowa, że musimy zdobywać różny elektorat. Kwaśniewski był naszym liberałem, Borowski razem z Kaczmarkiem stanowili ofertę dla biznesu, Sierakowska była Dolores Ibarruri, która ma jasno sprecyzowane poglądy na temat aborcji i roli Kościoła, a ja miałem przyciągać ludzi z PRL-u. To była bardzo skuteczna strategia."
- o relacjach z Kwaśniewskim:
"Różnice między nami zaczęły się bardzo wcześnie. Na przykład w programie SLD zapisaliśmy reformę służb specjalnych, która zapowiadała rozwiązanie WSI. I w 2001 roku mieliśmy szczery zamiar to przeprowadzić. Okazało się jednak, że przeszkodą nie do pokonania jest Pałac i prezydent. Zrezygnowałem z tego, bo nie chciałem zaczynać kadencji od konfliktu z prezydentem i to na tle WSI."
- o rządach PiS-u:
"Przyszła kadencja Sejmu może być bardziej interesująca niż Strasburg i Bruksela. Zwłaszcza jeżeli Sejm powoła komisję śledczą do spraw nadużyć władzy PIS-u, a mam nadzieję, że tak się stanie. Patrząc na trumnę Barbary Blidy, upewniłem się, że to konieczne."



Komentarze
Pokaż komentarze (2)