521 obserwujących
825 notek
2886k odsłon
152 odsłony

POPISK

Wykop Skomentuj108

Słusznie zwracają uwagę trzeźwi ludzie, że odpowiedź na pytanie: "dlaczego POPiS się nie udał?" jest banalnie prosta: bo nigdy nie zaistniał w realu. Ba, nie miał prawa zaistnieć, i wiedzieli o tym tak liderzy PiS-u, jak i PO już przed wyborami w roku 2005. Popełniłem tuż przed ostatnimi wyborami - wyborami roku 2007, gruby błąd zakładając, że po dwóch latach rządów PiS POPiS jednak powstanie. Błąd ten wynikał nie z naiwności, ale z faktu przecenienia zaplecza intelektualnego PO; przyznaje, że dopiero po wyborach dowiedziałem się, że jest aż tak źle. Ale o tej grubej pomyłce później.

Na moje usprawiedliwienie dodam, że podobny błąd, dwa lata wcześniej, zakładam - oparty o podobnie błędne przesłanki, popełnił prezes PiS Jarosław Kaczyński, proponując PO objęcie resortów gospodarczych w ówcześnie powstającym rządzie.

POPiS był propagandowym chwytem, a sieroty po POPiS-ie są tymi, którzy dali się na ten chwyt nabrać.

Geneza "POPiS-u" jako elementu propagandy ma swoją genezę w szoku, w jaki popadło społeczeństwo masowo oglądając telewizyjne sprawozdania z prac "Komisji Rywina", a przynajmniej ta społeczeństwa część, która, jako "naiwne dziecię Gutenberga", zgodnie z zasczepionym, chłopskim kodem zachowań, wierzy w prawdę, jeśli jest wydrukowana tłusto.

Przez lata grono ludzi o szlachetnych twarzach apostołów intelektu słodziło zapewnieniami, że w Polsce instytucje państwa funkcjonują wedle schematu demokratycznego przedstawicielstwa znanego z rzeczywistości politycznej krajów Zachodu, a urządzenia fiskalne, otoczenie prawne są zachodnich rozwiązań wierną kopią. W Polsce, po 1989 roku nie istniały patologie, korupcja była śladowa, wpisanie w jakikolwiek polityczny artykuł pojęć: "mafia", "zorganizowana przestępczość", groziło autorowi wyrokiem "oświeconych" luminarzy skazującyh go na wieczny pobyt w piekle choroby psychicznej wypełnionym szczelnie oparami nienawiści.

Rzeczywistość była inna i słodko spiewający luminarze mieli tego świadomość. Kłamali ze strachu, dla pieniędzy, z żalu za utraconą w PRL-u uczciwością i z przerażenia, że się wyda.

Kliniczny przykład to sprawa politycznego "zamordowania" marszałka Kerna, na którego funkcjonariusze frontu prasowego przypuścili atak najpierw funkcjonariuszką z wydziału "prostytucja", później - wobec częściowego niepowodzenia akcji (jedyny dowód: "zeznania" Anstazji P.), zainscenizowali uprowadzenie córki.

Dowodem na "żywotność" więzi oficer prowadzący-tajny współpracownik, więzi, która wydaje się w dzisiajszych czasach silniejsza niż sakramerntalny związek małżeński stał się film "Uprowadzenie Agaty".  Znany, uważany za PRL-owskiego nonkonformistę, reżyser, postanowił "wdrukować" w zbiorową świadomość treści dyktowane przez byłych funkcjonariuszy bezpieki, wedle niemienionego od lat wzorca walki z reakcją.

Udało się częściowo; zrządzeniem losu, w krótkich czasach odwilży, agent Marek Piwowski został zdekonspirowany i pewnie do dzisiaj nie rozumie, dlaczego jego osiągnięcia nie wystarczyły, by któryś z kolejnych szefów służb nie zabezpieczył go nakazując umieścić teczkę współpracy w IPN-owskim zbiorze zastrzeżonym, co spotkało tylu jego mniej utalentowanych kolegów.

Komisja Rywina była, dla wielu oglądających ten spektakl, dotychczas ufnych obywateli, "mini referatem Chruszczowa"; okazało się, że widownia do tej pory oglądała kurtynę, na której namalowano aystokratyczne przyjęcie, a dochodzące zza kurtyny podejrzane odgłosy niewielu - z braku doświadczenia w obserwowaniu arystokratycznych przyjęć, niepokoiły; jej nagłe choć krótkotrwałe odsłonięcie pozwoliło dostrzec, że za kurtyną trwa ten sam, od lat pięćdziesięciu nieustający "Bal na Gnojnej". Gromada pospolitej bandyterki, w towarzystwie pań lekkich obyczajów uzbrojonych w alfonsy, konsumowała kolejne "szampanskoje" nabyte za pieniądze pauperyzującego się społeczeństwa.

Jakie były przyczyny dekonspiracji? Do dziś zachodzę w głowe, ale widzi mi się, że w czasach jelcynowskiej smuty część bezpieczniackiego aparatu - ta, która w trudzie i znoju była w stanie opanować zachodni język w stopniu już niekompromitującym, zwietrzyła szansę na zmianę pana i przewerbowała się w kierunku zachodnim. Ci, którzy pozostali wierni centrali uzyskali na powrót "wiatr w żagle" wraz z krzepnięciem imperium Putina, i w poczuciu siły płynącem z tego kierunku podjęli kontratak. Skutki były opłakane - po raz pierwszy w społeczeństwie pojawiła się chęć zmiany i świadomość, że ta zmiana jest możliwa jedynie w drodze porządnego zamiatania. Do ludzi dotarło wreszcie, że normalność w każdym kraju, który aspirował do normalności (Niemcy, Czechy) i powrotu do cywilizacji Zachodu zaczyna się od dekomunizacji i lustracji; jazgotliwy front moralnego, lustracyjnego niepokoju natomiast, to cienkie, syrenie śpiewy umoczonych po uszy "ciotek rewolucji".

Wykop Skomentuj108
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale