521 obserwujących
825 notek
2898k odsłon
  17376   0

NADCHODZI

shafe, non-profit
shafe, non-profit

 

Kolosalnej wartości dokument pojawił się dzisiaj w Salonie24. Ponieważ nie można dopuścić do tego, żeby nam umknął, zwracam na niego uwagę. To pierwszy tak bogato udokumentowany i tak precyzyjnie przeprowadzony dowód z analizy „rzekomego” zderzenia skrzydła Tu-154 z drzewem, na którym siedział Jaś Flanelka, fotografik Specnazu fotografował z dołu, a Anodina klepnęła, bo nie miała wyjścia, jak wielu przed nią i po niej. Jest natomiast wzruszająco żałosnym faktem, że wielu klepnęło, chociaż nie musiało.

Jak zrozumiałem prezentację przygotował p.Marek Dąbrowski – sam autor monumentalnej dokumentacji medialnych manipulacji, która kiedyś będzie zapewne dowodem w sprawie, a zatytułowanej „Medialna Dżungla Luster”, a została ona oparta na obliczeniach prof.prof. Nowaczyka i Biniendy, wraz z informacją, że opracowany model uzyskał autoryzację US Federal Aviation Administration i NASA. A zrobili to dla Parlamentarnego Zespołu Antoniego Macierewicza:

http://mdabrowski.salon24.pl/340718,prezentacja-ekspertow-przed-zespolem-parlamentarnym-08-09-2011

Obydwaj eksperci podpisują się imieniem, nazwiskiem i tytułem naukowym oraz listą osiągnięć. I mówią: „sprawdzam” Komisji Millera, boć nie Anodinie, ta przecież jak pamiętamy nie miała wyjścia.

Nie wiem jak w starciu z tymi obliczeniami wygląda na przykład praca ekspertów Komisji Millera. Ale nie spodziewam się, że przedstawią nam własne, pokazujące inny przebieg wypadków wyniki obliczeń. Oni ich zwyczajnie nie zrobili, tak jak nie zrobili nic oprócz tego, co było zawarte w politycznym zamówieniu ich pracy. Tym samym zachowali się jak pani Anodina wobec jej władz zwierzchnich, a więc na wzór sowiecki, co moim zdaniem dożywotnio powinno ich wyłączyć z grona osób mających zdolność wykonywania jakichkolwiek funkcji administracyjnych, społecznych, a nawet eksperckich.

Fizyka jest bowiem jedna, nawet jesli jest sowiecka. Bez brzozy z Powiewającym Flanelką, bez fotografika Specnazu Amielina, bez Hypkiego, którego blogerzy nazywają nie wiedzieć czemu kukuruźnikiem, nie ma wypadku, nie ma „beczki”, o czym zresztą fachowcy mówią od dawna; bez beczki nie ma uderzenia „nieosłoniętą” częścią kadłuba, „rozsmarowywania” z jednoczesnym defragmentowaniem na tysiące części. Nie ma przeciążeń i nie ma śmierci wszystkich pasażerów, bo to zwyczajnie niemożliwe.

Jest Smoleńsk, a w nim żołnierze Specnazu, w tym część, co wynika nawet z raportów, przebrana za strażaków (bo ci drudzy przybyli na miejsce katastrofy dużo, dużo później). Bez bezprecedensowej medialnej akcji łgarstw, w której przysłuchiwaliśmy się rozczulającym opisom wymalowanych i uczesanych „lekarek”, „ratowniczek” i „pielęgniarek”, biorących udział w akcji ratowniczej, nie ma nic.

Jest kwestia odpowiedzialności polskiego rządu i obywateli polskich żyrujących te kłamstwa. Szczęśliwie znaleźli się i tacy, którzy odmówili ich uwiarygodnienia.

 

Tymczasem, jak donosi Gasipies, sukces polskich naukowców dostrzegł Paweł Graś; bolszoje spasibo Wam poseł Gras!

Lubię to! Skomentuj249 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale