Blog
Carthago delenda est
Rolex
Rolex A ostrzegałem, Wołodia
528 obserwujących 825 notek 2869357 odsłon
Rolex, 1 listopada 2016 r.

Jeźdźcy tej no... Calipso!

Bardzo Państwu dziękuję za duże zainteresowanie moim pisaniem; przyznam się, że ponad dziesięć tysięcy odsłon zrobiło na mnie wrażenie, a ponadto dało do myślenia. Myśl, która się pojawiła była następująca: „jeśli ludzie czytają, a być może czekają, żeby poczytać, to trochę nie wypada się lenić i miesiącami nie pisać”. Bycie „czytanym” to olbrzymi dar, ale i – w najgłębszym sensie społecznym – obowiązek. Tak więc piszę. Już wkrótce dostarczę Państwu podsumowanie moich rozważań okołosmoleńskich. Ponieważ sprawa zmierza do finału, przez co rozumiem „zamknięcie”, to się do tego zamknięcia przyłączę, a co! Mniej więcej od lat trzech się nie wypowiadałem, bo jestem łacinnikiem, a więc staram się unikać z jednej strony „stadnego pędu”, z drugiej potrafię pohamować własne wybujałe (tak, tak) ego, dając zwierzętom politycznym czas na działanie w interesie społecznym. Czas został dany, wypełniony treściami, koniec, „tera ja”. Ale za nim to się stanie, pozwolę sobie na przegląd wydarzeń, które mnie ostatnio poruszyły/zaskoczyły/ubawiły/zasmuciły.

Zacznijmy od mediów. Bardzo zabawny ale i ważny (uczyć i bawić!) artykuł ukazał się w dynamicznie rozwijającym się portalu onet.pl. Nosi tytuł: „Mec. Nowaczyk: Nie jestem rekinem reprywatyzacji. Płotką też nie”. No pięknie, ani rekin, prawda, ani płotka. „Jestem dorszem prywatyzacji” albo „Jestem rybą-młotem” lub: „Jestem rybą-piłą” brzmi dumnie i elegancko. Ale ja nie o mecenasie Nowaczyku, ale o samej publikacji. Pana mecenasa Nowaczyka przesłuchuje „trojka” śledczych, pardon moi, dziennikarzy śledczych: Andrzej Gajcy, Piotr Halicki i Andrzej Stankiewicz. Ależ jaki to jest poziom! Szanowni Państwo... nic, ale to nic nie umyka uwagi przesłuchujących. Każdy możliwy kontekst prawny jest wychwycony, każda prawna wątpliwość podniesiona i omówiona wyczerpująco! Na moje liczenie dwadzieścia pięć stron bitych! Składam wyrazy uznania na ręce panów redaktorów, bo nie mam wątpliwości, że najbystrzejszy prokurator, w tej i innych sprawach prywatyzacyjnych, właśnie o te sprawy i właśnie w aż tak dociekliwy sposób by pytał. I pewnie będzie, i zapewne (tak mi się widzi) przyszłe zeznania w zakresie poruszonych w artykule spraw będą spójne. Oczywiście ja jestem jak najdalszy od tego, by podejrzewać, że portal onet, panowie redaktorzy, umożliwili panu mecenasowi przedstawienie innym aktorom sagi reprywatyzacyjnej drobiazgowo opracowanej przyszłej linii obrony, co to to nie. Osobiście, po lekturze artykułu, sądzę, że jeśli pan mecenas Nowaczyk twierdzi, że nie znał współwłaściciela należącej również do niego, zakopiańskiej nieruchomości, a przy tym urzędnika warszawskiego ratusza do spraw prywatyzacji, Jakuba Rudnickiego, to p. Jakub Rudnicki to potwierdzi słowami zbliżonymi do tez podniesionych w artykule, ale – z drugiej strony - dlaczegóż miałby używać słów innych? Pan mecenas Nowaczyk oświadczył przesłuchującym go dziennikarzom, że nie wiedział, że mecenas Dłużewska jest matką urzędnika Rudnickiego, a mam przeczucie graniczące z pewnością, że pani mecenas Dłużewska i pan urzędnik Rudnicki słowa pana Rudnickiego potwierdzą. Z faktu, że to właśnie firma onet.pl zdecydowała się na publiczne opublikowanie „instrukcji obsługi” wnoszę, że dziennikarz Jürgen Roth miał wiele udanych przeczuć pisząc czas jakiś temu książkę „Mafialand Deutschland”. Diliwanger burzył, ale przecież potrafi również budować.

A - żebyśmy mieli kontynuację - trzymając się p. Rotha. Otóż on ujawnił notatkę rzekomo niemieckiego wywiadu, w której dobrze poinformowane źródła z Rosji i Polski ujawniają, że „zabójstwo” dziewięćdziesięciu sześciu obywateli polskich, w tym prezydenta Rzeczpospolitej, ostatniego prezydenta na uchodźstwie i sztabu generalnego wojska polskiego w komplecie, zlecił rosyjskiemu FSB polityk na literkę T, czyli Donald Tusk. To wszystko przed zapowiadanymi ekshumacjami ofiar wydarzeń z dnia 10 kwietnia i dni zbliżonych do tej daty. To się nazywa, moim skromnym zdaniem (i proszę nie winić kieliszka Chenin Blanc) „biegunka pruska”, kiedy to zostajemy jak zwykle zrobieni w wała, więc zwalamy wszystko na „ruskich”. Takie to „gieroje enerdowskie”. Rzecz jasna, udział służb Bundesrepubliki w życiu kulturalno-społeczno-politycznym Polski jest najtajniej strzeżoną tajemnicą Abwehry i jeśli Abwehra dopuszcza takiej poruty i popuszcza, to sprawa jest poważna. W związku z ekshumacjami smoleńskimi możemy spodziewać się kilku sensacji. I niech będę prorokiem i napiszę, że te sensacje mają szansę stać się sensacjami o wadze geopolitycznej, więc kolejna (druga w historii) erupcja Eyjafjallajökulla (pamiętacie jeszcze Państwo? Nie sądzę:) byłaby niewykluczona, gdyby w tak zwanym międzyczasie Islandia nie wypięła się, używając kolokwializmu, na wspomniane „Mafialand Deutschland”.

Opublikowano: 01.11.2016 17:11.
Autor: Rolex
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Polis2008

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @Autor Bardzo sprawne Pozdrawiam i dziekuje.
  • Curiouser und curiouser "Prawdziwy zamachowiec przebywa na wolności i jest uzbrojony, twierdzi...
  • @MUSTRUM Jest bardzo niezadowolony, że polski parlament nie wprowadził przepisów...

Tematy w dziale